Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej4.384.494.291.97
Średnio4.594.754.492.10
Najdrożej4.994.994.992.29

Dokupuj, ale nie przepłacaj - jak nie dać się naciągnąć w salonie samochodowym?

18 wrz, 15:25

Bazowe ceny samochodów często mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, bo żeby mieć „przyjemny” pojazd, i tak trzeba będzie mniej lub – najczęściej – więcej dopłacić. Sprawdzamy, które dodatki są warte grzechu, a które służą jedynie do tego, żeby producent mógł łatwo i szybko nabić sobie kieszenie.

Udostępnij
0
Skomentuj
  • Kupując bardzo drogi samochód wcale nie dostaniesz kompletnego samochodu - wręcz przeciwnie właśnie w tych autach najwięcej wydaje się na drogie opcje
  • Podstawowe wersje tanich aut mają tak skompletowane wyposażenie, by każdy coś jeszcze dokupił
  • Rozglądając się za nowym samochodem warto polować na promocje - czasem można dostać dużo dodatków za relatywnie niewielkie pieniądze

Model XYZ może być twój już za (tu wstawcie absurdalnie niską cenę) zł*! Świetnie, myślisz sobie, to jest oferta właśnie dla mnie! Zanim pobiegniesz do salonu, dla pewności sprawdzasz jeszcze, co dopisano pod spodem literkami tak małymi, że widać je niemal dopiero pod mikroskopem: *Cena promocyjna – obowiązuje tylko w nieparzyste dni tygodnia, przy określonej fazie księżyca i nie zawiera wyposażenia dodatkowego, widocznego na zdjęciach.

Oczywiście, to lekko przekoloryzowany przykład, ale dobrze obrazuje prawa rynku. Podstawowe ceny samochodów często istnieją jedynie w teorii i służą do tego, żeby wabić klientów do salonów. A do tego atrakcyjnie wyglądają w cennikach. Niekiedy okazuje się, że podana kwota nie obejmuje nawet... lakieru. Samochód skonfigurowany w sposób zapewniający minimum komfortu bywa często o 10-30 proc. droższy od kwoty podanej w folderze/konfiguratorze.

A jak ma być naprawdę bogato, to różnica może sięgnąć i ponad 50 proc. (!). W tej sytuacji większość klientów wybiera, co zrozumiałe, droższą wersję wyposażenia, zawierającą te dodatki, za które wcześniej należałoby dopłacić. I gdy już wydaje się, że konfiguracja jest pełna, to i tak nagle orientujesz się, że cennik skonstruowano na tyle sprytnie, że chcąc mieć jeszcze jeden czy dwa dodatki, będziesz musiał dołożyć. A potem jeszcze i jeszcze...

Bogatych w salonie doić najłatwiej

Warto jednak podkreślić, że są i tacy producenci, którzy prowadzą bardzo uczciwą politykę cenową i nie każą sobie przesadnie dużo dopłacać (np. pakiety promocyjne, zawierające najbardziej pożądane dodatki). W tym gronie znajdują się m.in. marki francuskie, koreańskie, japońskie, niektóre niemieckie. Drugi biegun to tzw. marki premium, w przypadku których bez dopłaty nie dostaniesz niemal – i to też tylko niewielka przesada z naszej strony – koła kierownicy. Sprytne wyprowadzanie pieniędzy z kieszeni klienta opanowali zwłaszcza niektórzy.

Przykład pierwszy z brzegu: Porsche 911 Carrera za – bagatela! – 488 500 zł. Sądzisz, że w tej cenie otrzymasz sportowe elektrycznie regulowane fotele? Nic bardziej mylnego. Regulacja 4-pozycyjna wymaga „symbolicznej” dopłaty w wysokości 4162 zł. Ale zaraz, 4-pozycyjna? Takie fotele nierzadko dostajesz w klasie średniej już w tzw. środkowej wersji wyposażenia. Jeśli chcesz być lepszy – a chyba chcesz, kupujesz przecież Porsche! – szybko zaznaczasz kratkę przy opcji „Adaptacyjne Fotele Sportowe Plus z 18-pozycyjną regulacją”. Kosztują tylko... 18 609 zł.

Chwilowo zejdziemy jednak na ziemię i zajmiemy się nieco bardziej pospolitym pojazdem. Na przykładzie Skody Octavii pokażemy, że podążając tropami sugerowanymi przez twórców cenników i konfiguratorów, niekiedy można wpaść w pułapkę i podwoić wartość samochodu.

Za 66 800 zł możesz stać się szczęśliwym właścicielem Octavii 1.2 TSI/85 KM z 5-biegową skrzynią, niebieskim lakierem (jedyny niewymagający dopłaty; pozostałe: od 600 do 2000 zł) i 15-calowymi stalowymi felgami. We wnętrzu czekają m.in.: morze czarnego plastiku, ciemne fotele, ręczna klimatyzacja, bazowe radio, elektryczne lusterka oraz szyby z przodu i plastikowa kierownica, pozbawiona przycisków do regulacji radia.

Dobra wiadomość: za 100 zł (co jasne, cena promocyjna, na dodatek to „oferta limitowana, obowiązuje do odwołania”) możesz domówić pakiet zawierający m.in. czujniki parkowania, skórzaną kierownicę i światła przeciwmgielne. Dobrze, więc za 66 900 zł teoretycznie da się kupić Octavię, która jeździ (ale przyspiesza już z pewnym trudem – 85 KM i taka masa to złe połączenie!), skręca, klimatyzuje. Tyle że naprawdę takie auto prezentuje się bardzo skromnie.

Chcesz nowe auto - płać i nie płacz

Skonfigurujmy więc egzemplarz z mocniejszym silnikiem. Niech będzie to 1.0 TSI/115 KM, czyli absolutne minimum w przypadku Octavii. Wystarczy do miasta, jako tako sprawdzi się w trasie, ale pod warunkiem, że nie zabierzesz z sobą więcej niż dwóch osób i kilku małych walizek. Zostawmy też odmianę Active, bo chcemy, żeby nasza wymarzona Octavia jakoś wyglądała, więc celujemy w odmianę Ambition – z silnikiem 1.0 TSI kosztuje od 78 090 zł wzwyż.

Dokładamy metalizowany lakier za 2000 zł, w cenie otrzymujemy już 16-calowe alufelgi. Wystarczą, są całkiem przyjemne dla oka. Zaznaczamy wykończenie wnętrza z czerwonymi detalami oraz tzw. pakiet sportowy (850 zł) i – chwilowo – zatrzymujemy się na kwocie 80 940 zł. Dobra wiadomość – na pokładzie odmiany Ambition są już m.in.: czujniki parkowania, klima, elektryczne szyby z tyłu, skórzana kierownica. Zła – na kalkulatorze mamy już o prawie 15 000 zł więcej niż w przypadku 1.2 TSI Active.

Ale idziemy dalej, bo chcemy też klimę automatyczną, czujniki parkowania, tempomat i lepsze radio – to wszystko dostajemy w promocyjnym pakiecie za 1000 zł. Do pełni szczęścia brakuje nawigacji (najtańsza: 3200 zł) i lepszej widoczności po zmierzchu – zaznaczamy kratkę przy reflektorach LED (4200 zł). W sumie zatrzymujemy się więc na kwocie 89 340 zł – mamy przyzwoicie, ale nie luksusowo wyposażony samochód. Gdybyśmy chcieli zamówić mocnego diesla, dwusprzęgłową skrzynię, dużą fabryczną nawigację i nadwozie kombi, z łatwością złamalibyśmy barierę 170 000 zł (!). I to w aucie, które bazowo kosztuje niecałe 70 000 zł.

Bogato wyposażony samochód będzie łatwiej sprzedać

Podobnie ma się rzecz np. w przypadku Opla Astry czy Forda Focusa: ten pierwszy jako „golas” z bazowym wyposażeniem i silnikiem 1.4/100 KM kosztuje 57 900 zł (z uwzględnieniem rabatu w wysokości 2000 zł), ale po przeskoczeniu na wersję Enjoy i silnik 1.0T/105 KM – chcemy mieć wyposażenie zbliżone do Octavii Ambition – zapłacisz o 15-20 tys. zł więcej. Nieco inną drogą idą za to japońscy producenci, np. Mazda. Najtańsza „trójka” z silnikiem 1.5/100 KM w wersji SkyGO kosztuje 69 900 zł i okazuje się nieco lepiej wyposażona niż bazowe odmiany Astry i Octavii.

Haczyk: lista opcji jest bardzo krótka, co oznacza, że w zasadzie można tylko domówić lakier metalizowany lub perłowy... i tyle. Żeby mieć specyfikację zbliżoną do Octavii Ambition za 86 100 zł, musielibyśmy wybrać silnik 2.0/120 KM, odmianę SkyENERGY i doposażyć ją w pakiet LED (2900 zł), lakier metalik (2000 zł) i nawigację (2100 zł). W sumie za 85 900 zł masz pojazd w niemal identycznej specyfikacji. Pamiętaj: dodatkowe opcje z reguły najbardziej opłaca się brać w pakietach (jeśli takie występują!) – wtedy wychodzi najtaniej.

Poza tym, jak mówi Bartłomiej Binkiewicz, kierownik redakcji informatora Eurotax, dodatkowe wyposażenie traci na wartości wyraźnie szybciej niż auto. Oczywiście, bogaty pojazd okazuje się szalenie atrakcyjny dla następnego nabywcy. Ale klienci często nie są skłonni dopłacać do „gadżetów” zbyt wiele, a za niektóre z nich nie chcą płacić wcale. Uwaga: jeżeli planujesz danym autem długo jeździć (np. 8-10 lat), lepiej z zakreślaniem opcji nie... szalej.

Bo o ile wszystko dobrze działa w nowym samochodzie, o tyle w starszym zbyt duża liczba dodatków może być przekleństwem. Zwłaszcza gdy wszystko zacznie psuć się naraz.

Naszym zdaniem

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale podczas wybierania dodatkowych opcji zachowaj przede wszystkim czujność i sprawdź, czy na pokładzie znajdują się elementy, które w danym segmencie uznajesz za oczywiste (np. klima, elektryka). Często okazuje się, że wcale tak nie jest.

Poleć
Udostępnij
0
gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: A w nim: Wskazujemy auta, które nie są odporne na korozję oraz co psuje się w elektronice samochodów. Sprawdzamy też kto produkuje trwalsze diesle, BMW czy VW? Oceniamy czy warto założyć instalację LPG i czy opłaca się regenerować amortyzatory ze zmiennym tłumieniem.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (88)

No photo
No photo ~tomek Użytkownik anonimowy
~tomek :
No photo ~tomek Użytkownik anonimowy
Często podczas zakupu samochodu szczególnie nowego zachłystujemy się wszystkimi dostępnymi bajerami i słono za nie płacimy.Ale po co? pytam się-mam taki wypasiony samochód i z większości tych wszelkiej maści własciwie nie korzystam.i jestem przekonany że nie jestem odosobniony w takim działaniu.Czyż nie? a może się mylę?Następnym razem nie będę już ładował kasy w bzdurne gadżety bo tak naprawdę to szkoda pieniędzy.
18 wrz 19:58 | ocena: 98%
Liczba głosów:58
98%
2%
| odpowiedzi: 3
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Grumsz Użytkownik anonimowy
~Grumsz :
No photo ~Grumsz Użytkownik anonimowy
Toż tak wszystkie "europejczyki" a już VAG w szczególności tak mają. Dopłać za wszystko.....
Rodzina kupiła ostatnio Suzuki S-crossa (za naszą namową-też mamy). Średnia wersja, zero opcji-automatyczna klima dwustrefowa jest, kamera cofania plus system multimedialny jest, full elektryka, pełne światła ledowe- są. Silniczek podstawowy....115 KM (mniejszych nie montują-ale dla dwóch emerytów.... ;-) ), lakier - tu owszem dopłata 2000-jedyna. Całość za 75000,00.... o Skodzie w tej cenie z takim wyposażeniem można pomarzyć.
18 wrz 18:48 | ocena: 85%
Liczba głosów:60
85%
15%
| odpowiedzi: 8
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~WTF32 Użytkownik anonimowy
~WTF32 :
No photo ~WTF32 Użytkownik anonimowy
Dla mnie z opcji bez sensu były: elektrycznie regulowany fotel (regulujesz raz i potem jeździsz), skórzana tapicerka, podgrzewane przednie fotele (chyba, że ma się skórzaną tapicerkę to jednak trzeba mieć) dwu- i trzystrefowa klima, navi fabryczna, bajery pod tytułem monitorowanie zmęczenia, rozpoznawanie znaków etc. Za to warto dopłacić do podgrzewanej przedniej szyby, ciemnych szyb z tyłu, koła zapasowego, automatycznych świateł i wycieraczek i przede wszystkim normalnego silnika typu 2.0. Ale każdy sam musi sobie odpowiedzieć, co mu jest potrzebne a co nie.
19 wrz 08:59 | ocena: 85%
Liczba głosów:27
85%
15%
| odpowiedzi: 5
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Jarek Użytkownik anonimowy
~Jarek :
No photo ~Jarek Użytkownik anonimowy
"Jeżeli planujesz danym autem długo jeździć (np. 8-10 lat), lepiej z zakreślaniem opcji nie... szalej."
A ja uważam, że powinno być odwrotnie. Im dłużej planuje jeździć autem, tym powinienem go lepiej wyposażyć. Dla własnego komfortu, bezpieczeństwa. Cena zbycia, po 8-10 latach, będzie już i tak "symboliczna" w porównaniu z ceną zakupu i nie gra większej roli.
18 wrz 16:49 | ocena: 88%
Liczba głosów:74
88%
12%
| odpowiedzi: 4
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Jarek Użytkownik anonimowy
~Jarek
No photo ~Jarek Użytkownik anonimowy
do ~chevyfan:
No photo ~chevyfan Użytkownik anonimowy
18 wrz 17:29 użytkownik ~chevyfan napisał
Widzę, że niewiele wiesz o nówkach. Elektroniczne (i nie tylko) bajery zaczynają się psuć już na gwarancji, a po, to już prawdziwy dramat. W moim samochodzie, gdy padnie centralny wyświetlacz będzie koniec jazdy ponieważ większość funkcji (radio, klima,
Widzę, że za łatwo wyciągasz wnioski. W moim, gdy padnie wyświetlacz to nie będę miał nawigacji, radia. Ale klimatyzacja, nawiewy obsługiwane są z klasycznych pokręteł, przycisków. Poza tym, nie pisałem o wyposażeniu w kontekście wyświetlacza ale funkcjach które uprzyjemniają jazdę, lub czynią ją bezpieczniejszą. Podgrzewane siedzenia, podgrzewane lusterka, abs, esp, tempomat, asystenci, np pasa ruchu - przydatne zwłaszcza przy nocnej jeździe po autostradach, klimatyzacji, czujnik zmierzchu, czujnik deszczu, automatyczne światła (wygodne przy wjeżdżaniu do tuneli). Nie wspomnę już o jak największej liczbie poduszek, kurtyn powietrznych czy gniazd usb, 12 czy 220 voltowych, bluetooth-ie do obsługi smartfona itd, itp. Mam dwa dość młode samochody, Hondę z 2013 i Toyotę z 2016, z przebiegiem 115000 i 21000 km, jak na razie wszystko działa. Z funkcji elektronicznych to wyłączyłem jedynie bez kluczykowe otwieranie samochodu, ja muszę jedynie piknąć pilotem a złodzieje nie mają już tak łatwo. Pozdrawiam znawcę nowych samochodów.
18 wrz 17:44 | ocena: 71%
Liczba głosów:14
71%
29%
| odpowiedzi: 1
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~wujek Użytkownik anonimowy
~wujek :
No photo ~wujek Użytkownik anonimowy
Najlepiej jak byłem w Volvo , stoją nowe autka z silnikami do kosiarek { największy silnik ma 2 litry } ładnie zrobione w środku też fajnie i ceny z kosmosu . Koła do XC 90 22 cale jako opcja gdzie jedno kosztuje 16000 zł . Czy ktoś kupi takie auto jeszcze z tak drogimi dodatkami ? Czy ktoś może kupić takie auto za 350 000 zł z dwu litrowym silnikiem ?
19 wrz 13:10 | ocena: 86%
Liczba głosów:7
86%
14%
| odpowiedzi: 2
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~zyga Użytkownik anonimowy
~zyga :
No photo ~zyga Użytkownik anonimowy
Jakoś nikt nie zauważył, że sto tysięcy to dużo pieniędzy. Nawet dla nieźle zarabiających. A stówę kosztuje nędzna skodzina z silnikiem z kosiarki. Ale to i tak nic w porównaniu z elektrykami. To będą dopiero jednorazówki wyciskające łzy z oczu i portfela.
18 wrz 22:03 | ocena: 97%
Liczba głosów:30
97%
3%
| odpowiedzi: 2
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Adam Użytkownik anonimowy
~Adam :
No photo ~Adam Użytkownik anonimowy
Rekordy w śmieszności bije chyba Skoda. W podstawowej wersji Yeti jako standard wyczytałem kiedyś "deska rozdzielcza z zestawem wskaźników".
19 wrz 08:14 | ocena: 100%
Liczba głosów:12
100%
0%
| odpowiedzi: 1
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~J23 Użytkownik anonimowy
~J23
No photo ~J23 Użytkownik anonimowy
do ~chevyfan:
No photo ~chevyfan Użytkownik anonimowy
18 wrz 17:29 użytkownik ~chevyfan napisał
Widzę, że niewiele wiesz o nówkach. Elektroniczne (i nie tylko) bajery zaczynają się psuć już na gwarancji, a po, to już prawdziwy dramat. W moim samochodzie, gdy padnie centralny wyświetlacz będzie koniec jazdy ponieważ większość funkcji (radio, klima,
No niby tak ale w końcu mamy XXI wiek. to co kiedyś było luksusem (klima automatyczna, elektryczne szybu, czujniki parkowania, nawigacja) wchodzi dzisiaj do niższych segmentów czy to się komuś podoba czy nie. Producenci wciskają na różne rzeczy - nowoczesność wybrała za nas.
18 wrz 17:39 | ocena: 83%
Liczba głosów:12
83%
17%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Rodzinne auto. Użytkownik anonimowy
~Rodzinne auto. :
No photo ~Rodzinne auto. Użytkownik anonimowy
66 900 Octavia z silnikiem 85KM - Polonez miał podobną moc i też jeździł, 90 000 Octavia z silnikiem 115KM która nie tylko jeździ i nawet przyspiesza choć słabo - na autostradzie ujdzie w tłoku, 170 000 Octavia która nie tylko jeździ, ale nawet przyspiesza - hit cenowy po prostu jak na samochód do powszechnego użytku.
19 wrz 12:34 | ocena: 75%
Liczba głosów:8
75%
25%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Auto Świat, Auto Świat

Dokupuj, ale nie przepłacaj - jak nie dać się naciągnąć w salonie samochodowym?

Bazowe ceny samochodów często mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, bo żeby mieć „przyjemny” pojazd, i tak trzeba będzie mniej lub – najczęściej – więcej dopłacić. Sprawdzamy, które dodatki są warte grzechu, a które służą jedynie do tego, żeby producent mógł łatwo i szybko nabić sobie kieszenie.

Dokupuj, ale nie przepłacaj - jak nie dać się naciągnąć w salonie samochodowym? (slajd 1 z 12)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego