Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

Jak sprawdzić rzeczywisty przebieg auta?

20 gru 14 00:00

Oszuści zostawiają ślady. Choć kupujący samod zielnie raczej nie dojdzie prawdy, podpowiadamy, jak sprawdzić rzeczywisty przebieg samochodu, który chcemy kupić, i ile trzeba za inwestować, aby nie dać się okraść.

Udostępnij
0
Skomentuj

Rynkiem aut używanych rządzą oszuści różnych specjalności. Jedni za niewielkie kwoty „regulują” liczniki, udając, że nie wiedzą, czemu to służy. Inni fałszują książki serwisowe i oferują je handlarzom za niewielkie pieniądze, kolejni wystawiają auta na sprzedaż, posiłkując się zdjęciami wykonanymi przez profesjonalistów, którzy mają dostęp do Photoshopa i nie boją się go użyć.

Oszustów wspomagają... łatwowierni klienci. Najpierw kupują samochody, wierząc na słowo sprzedawcom, a już następnego dnia nie żałują czasu i pieniędzy na serwis auta. Ale wtedy jest już za późno.Sprawdź, ale przed kupnem!

Oszczędź nawet 517 zł na ubezpieczeniu OC!

Różnice w cenach polis dla tego samego auta mogą wynosić nawet kilkaset procent! Dlatego zanim kupicie ubezpieczenie, porównajcie oferty rożnych firm.

Im droższe auto, tym bardziej opłaca się zainwestować 150-200 zł w jego przegląd przed kupnem. Jakkolwiek zmiana wskazań licznika to dla oszustów wyposażonych w profesjonalny sprzęt dziecinnie proste zadanie, jednak w wielu przypadkach luki w doświadczeniu dają o sobie znać: fachowiec stojący po drugiej stronie barykady potrafi wyszperać w elektronice samochodu takie informacje, o których nie śniło się ani oszustom, aniwłaścicielowi pojazdu, ani nawet wielu pracownikom autoryzowanych warsztatów. Nie ma zbrodni doskonałej?

Jak otworzyć auto bez kluczyka? Poznaj słabe punkty samochodowych zamków!

Dlaczego nie ma stuprocentowo skutecznych zabezpieczeń? Skąd włamywacze biorą sprzęt? Jak samodzielnie i bez specjalistycznych narzędzi można dostać się do zamkniętego auta?

Czarne skrzynki

Nowoczesne samochody mają wiele urządzeń elektronicznych, które zapisują na potrzeby serwisantów (a czasem producenta – analizuje on różne informacje statystyczne zbierane podczas przeglądów gwarancyjnych) szereg informacji, które wprost lub pośrednio mówią o prawdziwym przebiegu auta. Stacyjka pamięta, ile razy uruchamiano silnik, a pompa hamulcowa rejestruje każde dotknięcie pedału hamulca. Jeśli wiemy, że statystycznie kierowca korzysta z hamulca dwa razy na kilometr jazdy, a pompa zarejestrowała 600 tys. hamowań, można oszacować, że auto pokonało 300 tys. km.

Ale to nie wszystko! Układ kontroli emisji spalin wie, ile zużyto dodatku paliwowego i kiedy należy wymienić filtr cząstek stałych. Sterownik silnika zapisuje każdą dolewkę oleju i każde podłączenie diagnoskopu – zarówno zarejestrowanego, jak i wyposażonego w ukradzione oprogramowanie. Radioodtwarzacz przechowuje dane o błędach, np. zacięciu się płyty, i powiązuje je z przebiegiem.

Sterowniki airbagów chętnie podzielą się wiedzą na temat uruchomienia w przeszłości zabezpieczeń pirotechnicznych. To prawda, że wszystkie te dane można zmodyfikować albo wymazać. Ale przyznacie: pierwszy lepszy cwaniaczek, który kupił za kilka tys. zł sprzęt do kasowania liczników, nie będzie pamiętał o wszystkim. Zresztą nie musi. I tak dla zleceniodawcy, który chce z zyskiem sprzedać zajeżdżony samochód, liczy się tylko to, co widzi oczarowany nabywca. Jeśli w przyszłości przypadkiem dowie się prawdy, to już jego problem. Dlatego kupując drogie auto, warto zainwestować 200 zł w usługę jeszcze większego „cwaniaka”, który wszelkie nieścisłości w pamięci urządzeń odczyta, oszczędzając nam wydatków.

To, co widać

Czasy, kiedy stan elementów wnętrza zdradzał kondycję auta na pierwszy rzut oka, minęły. Trzeba umieć odróżnić fabryczną skórę od wszytej przez tapicera, a zużyte w niewielkim stopniu plastiki od zupełnie nowych. Doświadczone oko odróżni tapicerkę brudną, ale niezużytą od wysiedzianej, ale pokrytej warstwą substancji odświeżającej.

Trzeba wiedzieć, że najbardziej widoczne i tanie elementy są wymieniane na nowe, bo to się opłaca. Warto też zdawać sobie sprawę, że samochód należący np. do mechanika pomimo niewielkiego przebiegu może mieć zniszczoną kierownicę i to o niczym nie świadczy. Tłuste ręce błyskawicznie psują skórę, a przecież nie dyskwalifikuje to auta! Znacznie więcej widać od spodu, ale żeby tam zajrzeć, potrzebny jest warsztat. Warto dać za to 200 zł? Pewnie, że warto!

Stop oszustom!

W wielu krajach przebiegi samochodu rejestrowanesą na obowiązkowych przeglądach technicznych i dostępne dla każdego zainteresowanego – wystarczy w internecie w stosowne okienko wpisać numer rejestracyjny samochodu. Chcemy, aby takie rozwiązanie wprowadzić w Polsce. Oczywiście, nie obejmie ono samochodów sprowadzonych np. z Niemiec, w których przebieg sfałszowano jeszcze przed pierwszym przeglądem w Polsce.

Auto z ogłoszenia: abecadło krętaczy

Dobre auta, czyli naprawdę bezwypadkowe, zadbane i z pierwszej ręki, a do tego w sensownej cenie znajdują nowego właściciela w 2-3 dni. Gorsze spędzają na placu u handlarza nawet rok. Do obejrzenia ich i ewentualnego kupna trzeba kupujących sprytnie zachęcić

Ale nic straconego! Wystarczy wiedzieć, że w Niemczech na każdym przeglądzie właściciel dostaje dokument (zwykle w formacie A4), na którym wypisane są wynik przeglądu oraz małe i poważne usterki. Oprócz tego z dokumentu odczytamy stan licznika. Co ważne, Niemcy szanują takie kwity (podobnie jak rachunki za naprawy) i przekazują je nabywcy auta wraz z briefem i kluczykami. Żądajcie takich dokumentów od sprzedawcy w Polsce! Nie ma? Trudno... Dziękujemy, nie kupujemy!

Im nowsze auta, tym więcej śladów

Golf III - W kilkunastoletnim Golfie: „przekręcenie” licznika kosztuje grosze – fachowcy robią to już za ok. 40 zł! Wystarczy podłączyć komputer, wpisać odpowiednią wartość i gotowe. Cała zabawa trwa kilka minut, a w komputerze nie zostają żadne ślady. Dojście do prawdy wymaga detektywistycznej pracy.

Mercedes W124 - Liczniki mechaniczne: też da się cofnąć, choć jest to dosyć pracochłonne. Przede wszystkim zegary trzeba wymontować, a samo to już może pozostawić sporo śladów. W dodatku po niefachowych ingerencjach licznik często się zawiesza, cyferki nie ustawiają się w jednym rzędzie. Oszuści pozostawiają ślady mechaniczne, komputerowo nie da się nic sprawdzić.

Mercedes W212 - Dobrze zabezpieczona elektronika: aktualnie produkowana generacja klasy E to trudny przeciwnik dla „kręcących” liczniki.Informacje o przebiegu są w zabezpieczonym chipie Havanna firmy Nec, którego zawartości nie da się na razie modyfikować. Jednak za ok. 250 euro można kupić moduł wpinany w sieć CAN auta, który fałszuje odczyty licznika.

BMW X6 - Przebieg zapisywany wszędzie: auta bawarskiego producenta od kilku lat są coraz lepiej zabezpieczane przed fałszowaniem przebiegu. Jest on zapisywany w wielu miejscach, m.in. w sterownikach silnika i skrzyni biegów, w zegarach, radiu, kluczykach. Wskazania da się sfałszować, ale to droga i czasochłonna usługa.

Co mówią fachowcy

Oszuści zostawiają ślady! W nowoczesnych autach cofnięcie licznika tak, żeby nie zostały po tym ślady, jest niemal niemożliwe. Czasem dziwię się, po co w ogóle sprzedawcy to robią. Auto radzę sprawdzać przed zakupem, w moim serwisie kosztuje to 200 zł. Jeśli ktoś już auto kupił, to zanim sprawdzę przebieg, pytam właściciela, czy naprawdę jest gotowy na taką wiedzę – niektórzy przeżywają wtedy szok. Michał Krzemiński serwis CMD Autoelektronika

Poleć
Udostępnij
0

Przeczytaj również:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: A w nim: Wskazujemy auta, które nie są odporne na korozję oraz co psuje się w elektronice samochodów. Sprawdzamy też kto produkuje trwalsze diesle, BMW czy VW? Oceniamy czy warto założyć instalację LPG i czy opłaca się regenerować amortyzatory ze zmiennym tłumieniem.

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej