Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

Silniki 1.4 i 1.6 – turbo kontra wolnossące

17 cze 16 14:14

Silniki 1.4 i 1.6 to popularne źródło napędu aut różnych klas oraz marek. Czy lepiej wybrać wersję turbo czy wolnossącą?

Udostępnij
0
Skomentuj

Wlatach 90. XX wieku silniki benzynowe z litra pojemności skokowej wyciągały około 50-60 KM. To niezbyt dużo, ale też niewiele słyszeliśmy o awariach jednostek – spokojnie pracowały, producenci wymagali częstych wymian oleju.

Jednak rywalizacja między firmami i konieczność dostosowania się do coraz bardziej wyśrubowanych norm emisji spalin wymuszają ciągły rozwój. Silniki otrzymały więc 16-zaworowe głowice (japońskie konstrukcje o wiele szybciej niż europejskie), systemy zmiany faz rozrządu, czasem bezpośredni wtrysk paliwa, a ostatnio – również doładowanie. Która wersja – wolnossąca czy doładowana – ma więcej zalet? Która będzie lepszym wyborem z użytkowego punktu widzenia, a także trwałości i kosztów napraw?

Kupujesz używane auto - pamiętaj o ubezpieczeniu!

Różnice w cenach polis dla tego samego auta mogą wynosić nawet kilkaset procent! Dlatego zanim kupicie ubezpieczenie, porównajcie oferty rożnych firm.

Nowocześniejsze silniki zapewniają autom coraz lepszą dynamikę przy coraz niższym zużyciu paliwa (przynajmniej na papierze). Dziś osiągnięcie 100 czy nawet 140 KM z litra pojemności to żaden wyczyn! Rodzi się jednak obawa o trwałość wysilonych konstrukcji.

Zastosowanie lepszych materiałów w produkcji oraz olejów silnikowych do smarowania pozwala oczywiście wycisnąć większą moc, ale z pewnością coraz więcej słychać o nietrafionych rozwiązaniach technicznych.

Nie zwlekać z wymianą oleju

Kluczem do zachowania wysokiej trwałości i niezawodności jest zazwyczaj szybsza, niż wymaga producent, wymiana oleju – według zasady „jak dbasz, tak masz”. Można przyjąć, że dobrym terminem będzie 15 tys. km lub rok.

Pod lupę wzięliśmy konstrukcje głównie z lat 2000-10. W tym czasie stosowano zarówno proste starsze jednostki (również 8-zaworowe), jak i nowocześniejsze – z doładowaniem, często też z wtryskiem bezpośrednim (w przypadku wersji 1.4 tylko w Volkswagenie, w 1.6 – we wszystkich prezentowanych). Żeby lepiej porównać trwałość wersji wolnossących i doładowanych, dobraliśmy jednostki z tej samej firmy.

Nie wszystkie silniki to dobry wybór

Wnioski? Nie zawsze są jednoznaczne. W zestawieniu silników Fiata trudno wskazać zwycięzcę. T-Jet zbiera pochlebne opinie co do osiągów i trwałości, choć z pewnością kilka typowych napraw może przysporzyć wydatków. Podobnie było w przypadku pokazanych silników Opla, Forda i Renault. Czasem odmiana Turbo okazuje się zupełnie inna niż wolnossąca (tak jest np. w gamie Renault). W każdym jednak przypadku musicie liczyć się z nieco wyższymi kosztami w serwisie – chociażby na obsługę i naprawę turbiny czy popularnych w tych wersjach kół dwumasowych.

Turbo oznacza lepsze osiągi, ale zwykle rośnie też ryzyko drogich napraw

Często producenci potrzebują kilku lat na dopracowanie jednostek. Dokładnie taka sytuacja miała miejsce w Volkswagenie (1.4 TSI) oraz w Peugeocie (1.6 THP) – wprowadzone zmiany poprawiły ich jakość i jeśli postawicie na zmodernizowane warianty (np. 1.4 TSI z paskiem rozrządu), będzie to lepszy wybór.

Naszym zdaniem: ostrożnie z nowinkami

Nowoczesne silniki wiele obiecują, ale wymagają zostawiania wyższych kwot w serwisie. W zamian za to można cieszyć się przyjemniejszą jazdą. Wolnossące wersje zazwyczaj są bezpieczniejszym wyborem. Jednak zarówno wśród silników z turbo, jak i bez niego nie wszystkie wersje można obdarzyć zaufaniem.

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy także:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: A w nim: Wskazujemy auta, które nie są odporne na korozję oraz co psuje się w elektronice samochodów. Sprawdzamy też kto produkuje trwalsze diesle, BMW czy VW? Oceniamy czy warto założyć instalację LPG i czy opłaca się regenerować amortyzatory ze zmiennym tłumieniem.
Czy warto kupić auto z silnikiem turbodoładowanym?
Tak

31 %

Nie

69 %

Tak

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Fiat

FIAT/Lancia/Alfa Romeo: 1.4/90-100 KM (po prawej) czy 1.4 T-Jet/120-190 KM (po lewej)

Dobry silnik o pojemności około 1,4 l to dla producenta niedużych aut – z segmentów B i C – właściwie podstawa funkcjonowania. Fiat już w roku 1985 wzbogacił ofertę o rodzinę prostych konstrukcyjnie, ale nowoczesnych i wydajnych jednostek serii FIRE (Fully Integrated Robotised Engine). Motor przeszedł oczywiście cały wachlarz modernizacji, ale wersja zaprezentowana w 2003 r. również wywodzi się z tej rodziny. Silnik ma 16-zaworową głowicę, otrzymał też system zmiennych faz rozrządu. Wbrew pozorom (moc 95 KM to niemało jak np. na segment B) dynamikę możemy określić tylko jako przeciętną – Grande Punto osiągać ma 100 km/h po 11,4 s, Bravo – po 12,5 s. Spalanie w mieście? Około 9 l/100 km. Główne wady jednostki to podatność na zużycie oleju silnikowego. Remont (wymiana pierścieni, szlifowanie cylindrów) może i nie jest zbyt drogi, ale i tak często nieopłacalny w stosunku do cen aut.

Choć jednostka 1.4 T-Jet bazuje na tej samej konstrukcji, nie ma aż takich skłonności do brania oleju. Pojawia się jednak kilka innych kłopotów: czasem zużywa się dwumasowe koło zamachowe (koszt: ok. 1000 zł), pęka obudowa turbiny (w wersji IHI), pojawiają się wycieki oleju lub płynu chłodzącego.

Polecamy: 1.4 T-Jet

Choć eksploatacja wersji turbo jest bardziej kosztowna (usterki), to jednak koszty napraw nie są wygórowane, a odmiana wolnossąca też nie jest wolna od wad.

Silniki 1.4 i 1.6 – turbo kontra wolnossące (slajd 1 z 16)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego