Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

Gazowa bomba zegarowa?

26 paź 16 16:29

Ostatnio głośno zrobiło się o wybuchających zbiornikach gazu w Volkswagenach zasilanych CNG. Sprawdzamy, na czym polega problem i czy przypadkiem podobny los nie spotka samochody z instalacją LPG

Udostępnij
0
Skomentuj
Problemy z CNG Problemy z CNG Foto: PAP / Auto Świat

W Volkswagenie jeden palący problem goni ostatnio drugi. Zła passa zaczęła się mniej więcej rok temu, wraz z ujawnieniem tzw. afery Dieselgate. Teraz temperatura znów rośnie, bo już co najmniej kilka samochodów VW wyposażonych w fabryczną instalację gazu ziemnego (CNG) eksplodowało podczas tankowania. Na razie – poza psem przewodnikiem dla niewidomego, siedzącym w bagażniku jednego z pechowych aut, i kilkoma zdemolowanymi stacjami benzynowymi – obeszło się bez większych strat, nikt szczęśliwym trafem nie zginął.

Na tym dobre wieści dla Wolfsburga chwilowo się kończą. Bo wiele wskazuje na to, że wina za eksplodujące zbiorniki CNG w dużej mierze leży właśnie po stronie producenta – błąd technologiczny. Volkswagen już od 2012 r. wiedział, że coś się dzieje, ale chyba nie zajął się problemem wystarczająco skutecznie. Szkoda, gdyż gaz ziemny to jedno z bardziej ekologicznych, i niedrogich paliw wykorzystywanych w motoryzacji, a obecne zamieszanie może negatywnie wpłynąć na postrzeganie tego typu zasilania.

Na czym polega problem? W trzech modelach VW (Passat, Caddy, Touran z lat 2006-10) umieszczone pod podwoziem zbiorniki CNG z czasem korodują. Rdza atakuje najpierw mocowania, lecz potem i samo poszycie butli z gazem, co sprawia, że podczas tankowania może dojść do eksplozji. Na korozję zbiorników są narażone zwłaszcza te samochody, które dużo jeździły po zasolonych drogach.

Do jednego z ostatnich wybuchów doszło kilka tygodni temu w Niemczech. Panika była na tyle duża, że kilka wiodących sieci paliwowych najpierw całkowicie wstrzymało sprzedaż CNG, by po kilku dniach wznowić ją, ale... tylko dla kierowców aut innych niż Volkswageny.

Z polskiego punktu widzenia problem okazuje się mniej palący, bo liczba Volkswagenów z fabrycznym CNG poruszających się po naszych drogach jest niewielka. Tomasz Tonder, szef PR Volkswagen Polska, podaje, że w kraju akcja polegająca na wymianie butli dotyczy 89 egzemplarzy Caddy CNG. Touran ani Passat w wersji Ecofuel nie były u nas oferowane, ale – co ważne – do serwisów mogą zgłaszać się też właściciele samochodów sprowadzonych z zagranicy.

Jeśli okaże się, że akcja dotyczy danego egzemplarza, butle zostaną wymienione. Na całym świecie objęto nią nieco ponad 30 tys. samochodów – VW obiecuje, że spróbuje dotrzeć również do osób, które same nie zgłoszą się do któregoś z autoryzowanych serwisów na terenie Polski, a mają VW w wersji Ecofuel z importu.

A co z LPG? Dobra wiadomość jest taka, że ryzyko eksplozji czy też pożaru podczas poprawnego tankowania propanu-butanu niemal nie występuje. Choćby dlatego, że ciśnienie w butli z LPG jest znacznie niższe niż w przypadku CNG. Każdy zbiornik LPG, zanim otrzyma homologację, musi przejść testy zderzeniowe, ogniowe i na rozerwanie – ten ostatni obejmuje m.in. próbę pod ciśnieniem do 110-120 barów, podczas gdy ciśnienie robocze to zaledwie 5-17 barów. W przypadku CNG mamy do czynienia z wartością do 8 razy wyższą.

Poza tym samochodowe zbiorniki LPG napełnia się jedynie do 80 proc. ich objętości, co daje z reguły wystarczający bufor w przypadku nagłego wzrostu temperatury (ciśnienia). Gdy już dojdzie do awaryjnej sytuacji (np. pożar samochodu), propan-butan zostanie wypuszczony pod samochód przez specjalny wielozawór. Ten sam zawór sprawia też, że np. w razie uszkodzenia któregoś z przewodów biegnących pod autem wypływ gazu zostanie zatrzymany. Ale uwaga: wycieki LPG zdarzają się np. ze względu na uszkodzenie któregoś z elementów/przewodów znajdujących się pod maską. A to już dość niebezpieczna sytuacja, bo propan-butan, w przeciwieństwie do gazu ziemnego, jest dość ciężki i ma tendencję do zalegania blisko podłoża. Groźne staje się to zwłaszcza w słabo wentylowanych garażach podziemnych – ryzyko wybuchu! Kluczowa jest okresowa kontrola szczelności układu.

Instalacja LPG: też grozi wybuchem?

Pożar auta z LPG Pożar auta z LPG Foto: Piotr Szypulski / Auto Świat

Na początek uspokajamy: wybuchy butli w samochodach zasilanych LPG zdarzają się niezwykle rzadko. Zbiorniki projektuje się w taki sposób, żeby nie rozszczelniły się w przypadku nawet dość poważnej kolizji i były odporne na wzrost ciśnienia spowodowany wysoką temperaturą. Wycieki gazu są najczęściej spowodowane nieszczelnościami elementów instalacji umieszczonych pod maską, bo w razie uszkodzenia przewodu pod autem wypływ gazu z butli zostaje zatrzymany. Uwaga: nawet niewielki wyciek może być groźny, ponieważ w sytuacji, gdy stężenie propanu-butanu w powietrzu przekroczy tzw. dolną granicę wybuchowości (ok. 2 proc.), to w zetknięciu z iskrą (płomieniem) dojdzie do eksplozji.

To m.in. z tego powodu pojazdy wyposażone w instalację LPG nie mogą wjeżdżać do wielu garaży podziemnych. Z kolei przed wysoką temperaturą zabezpiecza butlę specjalny wielozawór, który z jednej strony uniemożliwia zatankowanie więcej gazu niż 80 proc. objętości zbiornika – z reguły daje to wystarczający bufor w przypadku wzrostu ciśnienia – a z drugiej, w razie pożaru, pozwala „upuścić” gaz.

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: A w nim: Wskazujemy auta, które nie są odporne na korozję oraz co psuje się w elektronice samochodów. Sprawdzamy też kto produkuje trwalsze diesle, BMW czy VW? Oceniamy czy warto założyć instalację LPG i czy opłaca się regenerować amortyzatory ze zmiennym tłumieniem.

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej