Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

Tanie autocasco, duże rozczarowanie

2 kwi 15 12:52

Nie wierz w reklamę, nim kupisz ubezpieczenie, przeczytaj uważnie jego warunki. Czasem lepiej mieć nieco droższe casco „dla złych kierowców” niż tańsze, które daje tylko złudzenia

Udostępnij
0
Skomentuj
Zawsze czytajcie warunki polisy Zawsze czytajcie warunki polisy Foto: Marek Korlak / Auto Świat

OWU, czyli Ogólne Warunki Ubezpieczenia, to narzędzie, które pozwala ubezpieczycielom tak skonstruować warunki umowy, by tylko w nielicznych przypadkach musieli zapłacić za naprawę auta w całości, co z kolei pozwala na zaproponowanie konkurencyjnej ceny polisy.

Przyznajcie szczerze: czy kiedykolwiek, kupując jakąkolwiek polisę, przeczytaliście ze zrozumieniem OWU od początku do końca? A nawet jeśli tak, to czy poprosiliście agenta lub innego przedstawiciela firmy ubezpieczeniowej o wyjaśnienie znaczenia punktów, które są niezrozumiałe albo wieloznaczne? Jeśli tak, to jesteście w mniejszości. Raczej skusiliście się na atrakcyjną nazwę waszego wariantu ubezpieczenia: „Komfort”, „Optimum”, „Premium” itp., a jeśli przeczytaliście warunki we fragmentach, to skupiliście się prawdopodobnie na wyłączeniach odpowiedzialności ubezpieczyciela.

To, że masz autocasco, wcale nie znaczy, że po wypadku wyjdziesz na zero. Większość polis autocasco ma szereg wyłączeń i ograniczeń, które pomniejszają wysokość odszkodowania

A tymczasem równie ważne są warunki wypłaty odszkodowania, co do którego nie ma sporu, że się należy. W „luksusowej” wersji autocasco ubezpieczyciel płaci za naprawę auta w autoryzowanym warsztacie i przy użyciu takich samych części jak uszkodzone, szkodę pokrywa w 100 proc., nie ma mowy o udziale własnym klienta w szkodzie (dopłacasz do naprawy np. 20 proc.) czy amortyzacji części (to zresztą logiczne: 5-letnie auto po naprawie blacharskiej, nawet przy użyciu oryginalnych części, nie zyskuje na wartości, lecz traci).

Ubezpieczając auto, szczególnie starsze, warto mieć świadomość, że w przypadku większej szkody (co nie znaczy, że zniszczenia są duże) ubezpieczyciel stwierdzi szkodę całkowitą. A wtedy rozliczenie szkody nie jest dla klienta przyjemne.

Przypadek naszego czytelnika

S-Max z uszkodzoną szybą S-Max z uszkodzoną szybą Foto: Auto Świat

Nasz czytelnik, właściciel Forda S-Maxa, kupił autocasco w firmie Proama. Opłacało się: jako kierowca legitymujący się dobrą historią ubezpieczeniową dostał dobrą cenę. Byłby zapewne zadowolony z kupionej polisy do dzisiaj, gdyby nie to, że... zgłosił szkodę. Podczas gdy jechał za ciężarówką, spod jej koła wyleciał kamień i trafił w szybę.

Wycena warsztatu autoryzowanego: 6200 zł plus koszty usługi! Dlaczego tak drogo? Cóż... szyba jest duża, ogrzewana, przystosowana do współpracy z czujnikami. Ubezpieczyciel zaproponował... nieco ponad 1000 zł do ręki. Poszkodowanemu właścicielowi auta nie udało się wprawdzie skontaktować ze „swoim osobistym doradcą”, ale udało się uzyskać odpowiedź od młodszego specjalisty ds. technicznej likwidacji szkód.

Odpowiedź wyjaśnia wszystko: po pierwsze, kosztorys jest wstępny i – jeśli poszkodowany udowodni, że jest zaniżony – firma chętnie dopłaci. Po drugie, OWU mówi jasno: naprawa odbywa się w nieautoryzowanym warsztacie, a więc podany cennik z ASO nie może być wzięty pod uwagę. Po trzecie, firma nie zobowiązała się, że zapłaci za oryginalne części, a jedynie za dobry zamiennik. Po czwarte, jeśli zamiennik nie będzie dostępny, Proama pokryje koszt zakupu oryginału, ale tylko w 70 procentach. Po piąte, biorąc pieniądze do ręki, klient podpada pod amortyzację części – odszkodowanie maleje o 35 proc. Chce 100 proc. – niech przedstawi fakturę za naprawę. Wszystko jasne?

Bo to jest tak: lepiej z góry zakładać najgorsze i nie kupować casco „dla bezpiecznych kierowców”.

Na to zwróć uwagę kupując autocasco

Rodzaj użytych części: czy ubezpieczyciel ma zapłacić za elementy oryginalne, czy tylko za zamienniki, a jeśli tak, to jakie? W wielu wypadkach użycie nawet dobrego zamiennika pozwala ograniczyć kwotę odszkodowania o 7 proc!

Rodzaj warsztatu: czy ubezpieczyciel zapłaci za usługę w warsztacie dilerskim, czy trzeba szukać warsztatu niezrzeszonego, nawet jeśli w tym przypadku usługa serwisu dilerskiego ma uzasadnienie?

Ile dopłacisz do naprawy jeśli okaże się, że jakaś część jest dostępna tylko w warsztacie dilerskim?

Amortyzacja: ile dopłacisz do naprawy dlatego, że auto nie jest nowe? Niektóre polisy przewidują dopłaty klienta na poziomie 30-40 proc. w przypadku aut 4-letnich!

Odszkodowanie: czy możesz wziąć pieniądze do ręki, a jeśli tak, to o ile mniej niż w przypadku naprawy auta?

Udział własny: o ile ubezpieczyciel obniża odszkodowanie (np. o 30 proc.) za to, że nie wykupiłeś płatnej opcji do ubezpieczenia?

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy także:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: A w nim: Wskazujemy auta, które nie są odporne na korozję oraz co psuje się w elektronice samochodów. Sprawdzamy też kto produkuje trwalsze diesle, BMW czy VW? Oceniamy czy warto założyć instalację LPG i czy opłaca się regenerować amortyzatory ze zmiennym tłumieniem.

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej