CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej3.994.433.841.58
Średnio4.324.584.081.83
Najdrożej4.784.694.562.21

5 przypadków najechania – i jak go unikać

6 maja, 19:50
Udostępnij
0
Skomentuj
5 przypadków najechania i jak go unikać 5 przypadków najechania i jak go unikać Foto: Piotr Szypulski / Auto Świat

Tego rodzaju wypadki są bardzo niebezpieczne, szczególnie na autostradzie, mogą prowadzić do karambolu. Dlatego warto wiedzieć, kiedy mogą się zdarzyć i jak ich unikać

Chociaż za najbardziej niebezpieczny rodzaj kolizji powszechnie uważane jest zderzenie czołowe, to najechanie na tył innego samochodu – lub gdy ktoś najedzie na Twoje auto – także jest bardzo ryzykowne. Dlaczego?

Nie warto blokować frustratów, którzy napierają na zderzak i ciągle chcą wyprzedzać. Dlaczego nie warto?

Choćby dlatego, że przed skutkami uderzenia w przód Twojego auta chroni pasażerów przednia strefa zgniotu i cały zastęp poduszek powietrznych, napinaczy pasów i wiele innych przemyślanych rozwiązań. Przy najechaniu z tyłu załogę auta chronią w zasadzie tylko solidne fotele i zagłówki – o ile są i są ustawione na odpowiedniej wysokości.

Auto, w które z tyłu uderzy inny samochód, może najechać na kolejny pojazd, może też stracić stabilność, jeżeli wcześniej znajdowało się w ruchu. Może być naprawdę niewesoło. Przejdźmy więc do konkretów – pięciu obiecanych w tytule przypadków najechania na inny samochód. Za chwilę dowiesz się także, jak można tych ryzykownych sytuacji unikać, albo chociaż zmniejszyć ryzyko.

1) Ktoś z prawego pasa nagle wjedzie na lewy i zajedzie Ci drogę.

To jest nagminny przypadek na polskich autostradach. Nie da się ukryć, że przez dziesięciolecia ten rodzaj drogi był u nas luksusowym, rzadkim rarytasem. Każdy, kto raz na jakiś czas dorwał się już do autostrady, cisnął ile się tylko dało, bo gdzie indziej nie było na to miejsca. Autostrad przybyło, zwyczaj jednym pozostał, a inni…

… inni, albo lepiej – niektórzy kierowcy – nadal nie potrafią jeździć po autostradzie. Czynnik, który ignorują z niewiedzy albo z głupoty, to różnica prędkości między samochodami na autostradzie. Prawy pas jedzie zwykle znacznie wolniej od lewego. Kiedy ci na prawym jadą wybitnie powoli, a ci na prawym przekraczają dozwoloną prędkość, sytuacja robi się bardzo ryzykowna.

Przykład najechania, jaki tu podamy, będzie niemal trywialny: wyobraź sobie, że jedziesz lewym pasem autostrady. Przepisowe „sto z dużym hakiem”. Nagle z prawego pasa ktoś bezmyślnie czy z nieuwagi wjeżdża na lewy tuż przed Twoim samochodem. Nie masz szans, by wyhamować – uderzasz w tamten samochód, który traci stabilność i po zatrzymaniu obu pojazdów staje w poprzek drogi. Za chwilę uderzają w niego kolejne samochody z prawego pasa. W Ciebie wjeżdża coś z tylu, potem czujesz kolejne uderzenia. Przez napełnioną poduszkę nie widzisz nawet, co się dzieje. Na pewno nie chcesz tego przeżyć naprawdę.

Chyba nikt nie chce. Ale czy można w jakiś sposób zabezpieczyć się przed głupotą albo nieuwagą innych, którym wydaje się, że winny jest zawsze ten, co jedzie szybciej? Można. W jeden jedyny sposób. Wolniej jadąc. Ale wtedy narażamy się z kolei na najechanie przez kogoś jadącego naszym pasem z tyłu. Szach i mat.

Wygląda więc na to, że w powyższej sytuacji nie ma złotego środka. A może inaczej: jest, ale w rękach kierowców samochodów z prawego pasa. Bez ich dyscypliny i rozwagi niewiele można wskórać. Cała autostrada samochodów nie będzie przecież jechała tylko prawym pasem, bo byłoby to bezczeszczenie potencjału przepustowości tej drogi.

2) Auto z przodu zmieni nagle pas i…

Tutaj będzie ciekawiej, o nie chodzi o samochód, zmieniający pas np. z prawego na nasz, lewy. Wyobraź sobie, że jedziesz w kolumnie samochodów. Jesteśmy w Polsce, więc trudno o bezpieczny odstęp od poprzedzającego auta, bo ilekroć próbujesz go zwiększyć, ktoś się w to miejsce wpycha.

Nagle auto przed Tobą, bez hamowania, zmienia pas na lewy. Patrzysz, i to co widzisz, podnosi Ci solidnie tętno: zmiana pasa była uniknięciem hamowania. Zmieniające pas auto odsłania przed Tobą inny samochód, który ostro hamuje i jedzie już tak wolno, że nie ma szans, aby zahamować. Jest także za mało czasu, aby podejmować manewr obronny, np. ominięcie. Będzie „bum”. A potem następne, bo z tego, co pamiętasz, w lusterku niemal za Tobą jechało następne auto. Oby to pozostał tylko zły sen.

Aby nim pozostał, warto starać się utrzymywać bezpieczny odstęp od pojazdu poprzedzającego w kolumnie. Nawet, jeżeli jacyś pseudokierowcy będą się w to miejsce od czasu do czasu wciskali… No nie, to nie zadziała. Jeżeli w odstęp od poprzedzającego Cię auta ciągle ktoś będzie wjeżdżał, to będzie on radykalnie redukowany i z rezerwy bezpieczeństwa nici. Znowu wychodzi na to, że bezpieczeństwo nie leży w Twoich rękach. Poniekąd – tam się znajduje, ale tak, jak w pierwszym opisanym przypadku, tutaj najwięcej zależy od rozsądku tych kierowców, którzy wpychają się w wolne miejsce, bo nie rozumieją albo ignorują pojęcie bezpiecznego odstępu. Dopóki nie obudzi się w nich rozsądek, rozsądni kierowcy niewiele mogą zdziałać.

3) Pojazd poprzedzający gwałtownie zahamuje

Tu już nie będziemy się bawili w wyobrażenia, bo sytuacja jest bardzo prosta. Jedziesz za kimś, kto nagle niespodziewanie hamuje z pełną siłą. Ponieważ z reguły kierowcy nie wciskają pedału hamulca podczas hamowania awaryjnego wystarczająco mocno, a nie każde auto ma asystenta hamowania awaryjnego, to zanim zorientujesz się, co jest grane, już będziesz „na zderzaku” poprzedzającego auta. Antidotum na takie sytuacje?

Analogiczne jak w punkcie drugim. Bezpieczny odstęp. Czyli: „mistrzowie wyprzedzania”, nie wciskajcie się bezmyślnie między inne samochody. Ich kierowcy nie trzymają miejsca dla Was, tylko przeznaczyli je na okoliczność awaryjnego hamowania, aby uniknąć kolizji.

4) Ktoś wyjedzie z drogi poprzecznej i musisz hamować

To jest bardzo nieprzyjemny przypadek i nie zawsze można mu w porę zapobiec, bo wyjazd z bocznej drogi może być zasłonięty. W idealnym przypadku, kiedy jedziesz trasą poza miastem, i widzisz dojeżdżający boczną drogą inny pojazd, który nie ma ochoty hamować…

… możesz w porę zmniejszyć prędkość. Aby jednak to się udało, musisz cały czas bardzo solidnie się rozglądać i śledzić okolice jezdni. Wypatrywać tam bocznych dróg, z których cos może niespodziewanie wyjechać. Szczególnie trzeba na to uważać podczas wyprzedzania, bo wtedy nie zawsze jest czas na skuteczny manewr obronny. Coś jeszcze?

Tak. Postaraj się rozłożyć czynności obsługi systemów pokładowych auta w czasie i wykonywać je wtedy, kiedy na drodze najmniej się dzieje. Czyli nie dla wyszukiwania stacji radiowej przez całą skalę za wszelką cenę, nie dla przerzucania kilkudziesięciu utworów na płycie MP3 bez przerwy, nie dla wielokrotnego wybierania różnych numerów w telefonie. Pomyśl, co chcesz zrobić. Zobacz, czy na drodze jest wystarczająco dużo „pustego od zdarzeń miejsca”, że absorbując czymś wzrok i umysł nie narazisz innych i siebie na ryzyko. Najpierw droga, potem rozrywka. Wiemy, że wiele aut to tablety na kołach i multimedia w samochodzie są kuszące. Ale multimediami można się bawić, a jazda to zdecydowanie nie jest zabawa. To poważna sprawa.

5) Ktoś Cię wyprzedzi i nagle zahamuje

To jest typowo polski obyczaj, niestety nadal można go obserwować na wszelkich rodzajach dróg. Ktoś Cię wyprzedza, po czym wciska na hamulec. Nie spodziewasz się tego – uderzasz w jego tylny zderzak. Auto z przodu zostaje postawione skosem względem jezdni, zahacza o nie inne auto. I – kłopot gotowy. Co można na to poradzić, aby temu zaradzić?

Nie warto blokować frustratów, którzy napierają na zderzak i ciągle chcą wyprzedzać. W żyłach tych ludzi buzuje adrenalina, a w umysłach – pogarda dla innych i agresja, dostępna w każdej ilości na każde zawołanie. Po co wyciągać zawleczkę z granatu. Puśćcie ich, niech jadą dalej, nawet jeżeli jedziecie już z dozwoloną przepisowo prędkością.

Nie po to, żeby przyznać rację wyprzedzającemu. Tylko po to, aby nie stymulować jego agresji, bo gdy ją uruchomicie, taki kierowca staje się nieobliczalny. A tego nie chcemy.

Chyba, że się mylę. Zapraszamy do komentowania!

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy także:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: A w nim: Wskazujemy auta, które nie są odporne na korozję oraz co psuje się w elektronice samochodów. Sprawdzamy też kto produkuje trwalsze diesle, BMW czy VW? Oceniamy czy warto założyć instalację LPG i czy opłaca się regenerować amortyzatory ze zmiennym tłumieniem.
Czy kiedy próbujecie utrzymać bezpieczny odstęp od poprzedzającego auta, ktoś ciągle wciska się w tę lukę?
Tak

98 %

Nie

2 %

Tak
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (64)

No photo
No photo ~IROC Użytkownik anonimowy
~IROC :
No photo ~IROC Użytkownik anonimowy
Kultura jazdy jest juz w Polsce coraz lepsza. Coraz większa ilość kierowców zachowuje rozsądek. Z mojej perspektywy faktycznie irytujące jest wciskanie sie, pomimo różnic prędkości, pomiędzy dwa jadące lewym pasem samochody. Jeżdżę na tempomacie adaptacyjnym, wiec, siła rzeczy, zawsze zachowuje odstęp do poprzedzającego auta, który umożliwi wciśnięcie sie. Nagminna sytuacja, to jazda w ten sposób za kilkoma samochodami na lewym pasie, dojeżdżając do kolumny np. tirów. Tak często wtedy kierowca sluzbowozu marki wszystkomoge stwierdza, ze skoro sie da, to zdąży mnie wyprzedzić prawym pasem i jeszcze przed tirami zmieścić sie przede mnie. To irytuje.
7 maja 08:27 | ocena: 85%
Liczba głosów:41
85%
15%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~kierowca Użytkownik anonimowy
~kierowca :
No photo ~kierowca Użytkownik anonimowy
Pierwsza i żelazna zasada UTRZYMYWAĆ BEZPIECZNĄ ODLEGŁOŚĆ!!! Nieraz jakiś nadgorliwy jedzie na tzw.,,zderzaku'' i jak się pozbyć takiego nadgorliwca?a potem najechanie,stłuczka i czyja wina,a pojazd jadący przed tym przylepnym ma prawo zahamować w każdej chwili i zachowanie bezpiecznej odległości i czas na reakcje pozwoli uniknąć takich zdarzeń na drodze.
8 maja 11:26 | ocena: 97%
Liczba głosów:39
97%
3%
| odpowiedzi: 2
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Jesdzik Użytkownik anonimowy
~Jesdzik :
No photo ~Jesdzik Użytkownik anonimowy
Bezpieczna odleglość to minimum 100 m inaczej się nie da. Jadąc na dlugich trasach zawsze staram się tak robić aby utrzymać taką odleglość albo wyprzedzam albo pozwalam się wyprzedzić aby mieć spokój z pilnowaniem stada baranow którzy zachowują się nieprzewidywalnie na większych prędkościach. Co za luksus z przodu i z tyłu tyle mieć wolnej przestrzeni.
8 maja 12:08 | ocena: 94%
Liczba głosów:34
94%
6%
| odpowiedzi: 4
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~grzegorz Użytkownik anonimowy
~grzegorz :
No photo ~grzegorz Użytkownik anonimowy
Jednym z bardziej wkurzających przypadków to sieroty nie rozumiejące do czego służy pas do włączania się.
Codziennie jeżdżę do pracy kawałek autostradą i krew mnie zalewa jak próbuję się włączyć do ruchu na autostradzie gdzie prawym pasem przeważnie jadą ciężarówki tak ok 90-100km/h a sierota przede mną rozpędza się do 50km/h i ani kawałka więcej, wlecze się do końca pasa i staje bo się nie może włączyć albo co gorsza nagle zjeżdża tą pięćdziesiątką między TIRy i zmusza je do nagłego hamowania. Ciężarówki z reguły jadą w bezpiecznych odległościach i jak się zrównamy prędkością to zastawiają dość miejsca żeby łatwo wjechać między nie.
8 maja 18:40 | ocena: 69%
Liczba głosów:13
69%
31%
| odpowiedzi: 1
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Janusz Użytkownik anonimowy
~Janusz :
No photo ~Janusz Użytkownik anonimowy
Ja w codziennej jeździe obserwuje z kolei kolejny rodzaj kierowców - boidupy nie umiejące zjechać po wyprzedzeniu na prawy pas, bo "się potem na lewy nie wcisną". Prawo mówi wyraźnie - po zakończeniu manewru wyprzedzania należy wrócić na pas skrajny z prawej - mamy ruch prawostronny. Tymczasem ludzie jeżdża często pasem lewym, okazjonalnie zjeżdżając na prawy. Czasem gdy dojeżdżam do auta pasem prawym i chce wyprzedzić nie jestem w stanie bo jakiś melepeta musi jechać 5 km/h szybciej lewym. Przez co wyprzedza mnie i inne pojazdy bardzo wolno zmuszając mnie do hamowania.
7 maja 15:14 | ocena: 65%
Liczba głosów:40
65%
35%
| odpowiedzi: 1
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~jura Użytkownik anonimowy
~jura :
No photo ~jura Użytkownik anonimowy
Plagi na naszych drogach są dwie. TIR-y i niedzielni kierowcy, którzy zmieniają pas bez patrzenia w lusterko. Jedni i drudzy włączają kierunkowskaz i zminiają pas, bez patrzenia najpirw czy coś jeddzie czy nie. Zawsze można ocenić czy z tyłu jedzie ktoś szybciej czy nie. Zwykła ludzka kultura się kłania. Swoją drogą wielu kierowców jeżdzi dobrze.
8 maja 12:53 | ocena: 79%
Liczba głosów:29
79%
21%
| odpowiedzi: 1
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~lol Użytkownik anonimowy
~lol :
No photo ~lol Użytkownik anonimowy
Wszystkie te sytuacje można skwitować jednym stwierdzeniem: obserwacje drogi, bezpieczny odstęp, skupienie na prowadzeniu auta. Na polskich drogach widzę dokładnie odwrotne zachowania. Dodatkowo zakompleksieni kierowcy.
7 maja 10:09 | ocena: 91%
Liczba głosów:22
91%
9%
| odpowiedzi: 2
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~dżings Użytkownik anonimowy
~dżings
No photo ~dżings Użytkownik anonimowy
do ~Asik:
No photo ~Asik Użytkownik anonimowy
8 maja 15:20 użytkownik ~Asik napisał
Co za bzdury ten redaktorzy pisze. Odległość pomiędzy ma być bezpieczna pozwalająca również na whechanie samochodu który wyprzedza. Nie zawsze mądrego da się wyprzedzić dwa czy trzy naraz . A jeżeli jedzie tir i za nim trzy samochody którym się nie "spies
Popieram. Ja też tak robię, że jak ktoś jedzie lewym pasem z przepisową prędkością, to umożliwiam mu płynną jazdę. Ale jak widzę jadącego 200 km/h "LEDowca" czy innego "ksenonowca", to ochoczo rozpoczynam wyprzedzanie tira i niech ten LEDowiec dostosuje swoją prędkość do obowiązujących przepisów. Taką mamy chorą mentalność, że zły jest ten, który jest uczciwy, a cwaniak jest cool. Mamy społeczne przyzwolenie na łamanie prawa, więc w tym kraju jest jak jest.
8 maja 20:10 | ocena: 56%
Liczba głosów:18
44%
56%
| odpowiedzi: 4
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Pejotpe Użytkownik anonimowy
~Pejotpe
No photo ~Pejotpe Użytkownik anonimowy
do ~rzeczywistosc:
No photo ~rzeczywistosc Użytkownik anonimowy
8 maja 17:59 użytkownik ~rzeczywistosc napisał
Bzdura!Polowa predkosci w metrach!Jedziesz 100km/h to 50m.To dwa paliki boczne na autostradzie.Przy 100m odstepu musialbys jechac 200km/h!Te zasady obowiazuja w normalnym (zachodnim) swiecie!
To jest MINIMALNA odległość (w Niemczech). Jedziesz bliżej - płacisz mandat. Jedziesz "na zderzaku" - tracisz w Niemczech prawo jazdy na 3 miesiące. Bezpieczna odległość w danych warunkach to taka, przy jakiej jesteś w stanie uniknąć wypadku (i zależy oprócz prędkości również od warunków na drodze).
U nas przyjmuje się (do celów określenia, kto jest winny przy zmianie pasa lub kierunku ruchu) MINIMUM 1,5 sekundy razy prędkość (czyli ok. 60 metrów przy 140km/h). Odległość ta może zostać drastycznie zwiększona przez biegłego podczas opadów deszczu lub śniegu.
8 maja 20:24 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Pejotpe Użytkownik anonimowy
~Pejotpe
No photo ~Pejotpe Użytkownik anonimowy
do ~Jesdzik:
No photo ~Jesdzik Użytkownik anonimowy
8 maja 12:08 użytkownik ~Jesdzik napisał
Bezpieczna odleglość to minimum 100 m inaczej się nie da. Jadąc na dlugich trasach zawsze staram się tak robić aby utrzymać taką odleglość albo wyprzedzam albo pozwalam się wyprzedzić aby mieć spokój z pilnowaniem stada baranow którzy zachowują się niepr
U nas biegli sądowi określają bezpieczną odległość (w IDEALNYCH warunkach pogodowych) na 1,5 sekundy razy prędkość, co przy 140km/h daje prawie 60 metrów. Tyle, że to taka odległość, która w momencie nieprzewidzianego hamowania daje nam szansę by nie uderzyć w poprzednika (dodatkowo - jeśli ktoś zmieni nam pas w mniejszej odległości, bezpośrednio po tym zahamuje, a my w niego uderzymy, to traktowane jest to jako zajechanie drogi i wina zostaje przypisana kierowcy tego pojazdu). W praktyce odległość należy pomnożyć przez dwa, co pozwoli skompensować delikatne zmęczenie a przez trzy lub cztery, jeśli mamy opady deszczu lub śniegu.
8 maja 20:15 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej