CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej3.504.353.961.66
Średnio4.414.594.211.84
Najdrożej4.654.894.482.12

Liczba znaków na sekundę jazdy

4 gru 16 16:16
Udostępnij
0
Skomentuj
Liczba znaków na sekundę jazdy Liczba znaków na sekundę jazdy Foto: Piotr Czypionka / Auto Świat

Znacie taki parametr? Bo drogowcy chyba nie mają o nim pojęcia…

Wystarczy spojrzeć na zdjęcie otwierające ten artykuł, aby zorientować się, o co chodzi. Na polskich drogach roi się od znaków. Zakazy, nakazy, informacje, tabliczki, do tego zmiany organizacji ruchu. Człowiek jest w stanie świadomie zaobserwować określoną liczbę bodźców w ciągu jakiegoś czasu. Kiedy tych bodźców będzie za dużo, to część z nich musi zostać przeoczona.

Z powyższego wynika prosta zależność. Im więcej znaków drogowych i im wyższa prędkość jazdy, tym trudniej zauważyć wszystkie znaki, prowadząc samochód. Być może nasi drogowcy zaliczyli jakiś kurs szybkiego czytania znaków, bo w wielu miejscach znaków tych jest zdecydowanie za dużo.

Czy naprawdę nie można projektować dróg tak, aby uniknąć kumulacji oznakowania?

Jedyne, co może zrobić kierowca, aby wszystkie te znaki przeczytać, to radykalnie zwolnić. A to nie zawsze jest bezpieczne – szczególnie gdy jedziemy w kolumnie samochodów. Nie ma innego sposobu na odczytanie każdego z gąszczu znaków, jak wydłużenie czasu obserwacji poprzez ograniczenie prędkości jazdy.

Tylko że jednocześnie liczba znaków bywa tak przesadzona, że nawet miejskie 50 km/h nie wystarczy, aby je wszystkie przeczytać. Słowo „przeczytać” zostało użyte celowo, bowiem wiele znaków ma jeszcze dodatkowe tabliczki informacyjne. Ich przeczytanie wymaga nie tylko dobrego wzroku, lecz także – po prostu – czasu.

Drogowcy mogą powiedzieć, że przecież czasem nie da się nic zrobić. Przejście dla pieszych, skrzyżowanie, zakręt, parking, ograniczenie prędkości, zanikający pas – to wszystko trzeba przecież oznakować. Owszem, ale czy nie można tak projektować drogi, aby uniknąć kumulacji tych elementów?

Foto: Adam Mikuła / Auto Świat

Do tego dochodzi oznakowanie poziome – pasy na drodze to kolejne pole do popisu drogowych „artystów”, którzy uwielbiają malować. Wolelibyśmy, żeby zamiast na tworzeniu kosmicznie zawiłych malunków na asfalcie, skupili się na dbaniu o czytelność wcześniej wymalowanych znaków. Bo jest z nią w Polsce bardzo słabo, nowe linie na drodze malowane są z reguły dopiero wtedy, gdy starych już prawie nie widać.

Polskim drogowcom proponujemy następujący test. Proszę zamontować w aucie kamerę i przejechać się z dozwoloną prędkością odcinkami dróg o największym zagęszczeniu znaków. Trzy kolejne kamery niech nagrywają obraz po bokach i z tylu samochodu. Po powrocie z takiej drogowej rejestracji proszę postawić w ciemnym pokoju pięć monitorów. Do bocznych i centralnego górnego podpiąć obraz z kamer bocznych i tylnej. Centralny dolny monitor niech pokazuje obraz z kamery przedniej. I jeszcze jeden monitor, na którym będą wyświetlane plansze z mijanymi po drodze znakami.

Teraz wystarczy włączyć taki symulator jazdy i obserwować drogę, lusterka i plansze ze znakami. A po np. 15 sekundach jazdy w gąszczu oznakowania wyrecytować z pamięci wszystkie znaki, które minął samochód. Nie da się? Trzeba by było patrzeć tylko na monitor ze znakami, żeby je wszystkie zapamiętać?

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Nadmiar znaków może w skrajnych przypadkach zmniejszyć bezpieczeństwo jazdy, zamiast je poprawić. To dlatego, że kierowca, aby zaobserwować wszystkie znaki i odczytać ich przekaz, musi na długo oderwać wzrok od drogi i lusterek wstecznych.

"Sprzątanie" znaków po remontach nie jest mocną stroną polskich drogowców. Czy mają to robić kierowcy?

W zasadzie drogowcy mają dwa wyjścia, gdyby oczywiście temat ich zainteresował. Pierwszym, najprostszym, jest drastyczne ograniczenie prędkości jazdy na odcinkach wyjątkowo bogatych w oznakowanie pionowe i poziome. Drugim, trudniejszym, jest takie projektowanie dróg, aby potencjalnie ryzykowne miejsca, wymagające oznakowania, nie występowały jedno za drugim w bardzo niewielkiej odległości od siebie.

Bardzo często jeździmy „na pamięć”, na tzw. autopilocie. Ale spróbujcie przeczytać każdy mijany znak w swoim mieście, na osiedlu, tam, gdzie codziennie dojeżdżacie np. do pracy, a może się okazać, że odczytanie tych wszystkich znaków wymaga zwolnienia mocno poniżej prędkości dozwolonej na danym odcinku drogi. A do tego skupienia się wyłącznie na znakach. Skoro miejscowi mieliby z tym kłopot, to co mają powiedzieć przyjezdni?

Zapraszamy do komentowania – może ktoś odpowiedni to przeczyta i drogowcy zaczną chociaż w porę zdejmować nieaktualne znaki związane z remontem drogi. To nie jest trudne, a może wielu kierowcom oszczędzić nerwów, ułatwić życie i poprawić bezpieczeństwo jazdy.

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy także:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: A w nim: Wskazujemy auta, które nie są odporne na korozję oraz co psuje się w elektronice samochodów. Sprawdzamy też kto produkuje trwalsze diesle, BMW czy VW? Oceniamy czy warto założyć instalację LPG i czy opłaca się regenerować amortyzatory ze zmiennym tłumieniem.
Czy zagęszczenie oznakowania na polskich drogach jest odpowiednie?
Tak

6 %

Nie

94 %

Tak
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej