Warto wiedzieć, że nie zawsze musimy się zgadzać z opinią serwisu i nie zawsze musimy korzystać z gwarancji. Możemy żądać wymiany opon czy akumulatora na podstawie niezgodności towaru z umową, jeśli zgłaszamy się do salonu, w którym kupiliśmy auto. Korzystajmy z uprawnienia, które w danej chwili jest wygodniejsze.
O ile długa darmowa gwarancja mechaniczna jest dla nas korzystna, o tyle gwarancja perforacyjna to zazwyczaj trik producentów. Aby z niej skorzystać, trzeba dbać o regularne kontrole stanu auta i za nie płacić, a gdy serwis stwierdzi np. korozję powierzchniową, należy zlecić naprawę. Być może – w przypadku kilkuletniego egzemplarza – za mały remont blacharski będziemy musieli płacić co rok. Korzyści: samochód stanie się długowieczny i do korozji perforacyjnej (objętej gwarancją) raczej nie dojdzie nawet przez 30 lat, a jeśli z powodu ekstremalnej wady fabrycznej auto jednak zardzewieje, producent będzie musiał je naprawić. Jest i wada: to wszystko kosztuje majątek! Dla producenta długa gwarancja perforacyjna oznacza czysty zysk, bo klient jest przywiązany do firmowego serwisu, a przypadki bezpłatnych napraw są rzadkie. Co innego gwarancja na lakier – tu trudniej „wywinąć się” z bezpłatnej naprawy. W tej kwestii Kia przelicytowała wszystkich, dając 5-letnią ochronę na lakier. Szkoda, że europejskie firmy nie mają (być może słusznie!) takiego zaufania do własnych wyrobów.
Za co zapłacisz sam?
- Przeglądy i materiały eksploatacyjne nigdy nie podlegają gwarancji, a ich wymiana zgodnie z harmonogramem obsługi jest obowiązkowa, jeśli chcemy zachować gwarancję na samochód. Płacimy za przeglądy, olej, filtry, ich wymianę, za płyn chłodniczy, hamulcowy itp.
- Wymiana zużytych okładzin ciernych hamulców i sprzęgła nie podlega gwarancji. Ale już np. odklejenie się niezużytej okładziny od klocka hamulcowego powinno być naprawione bezpłatnie. Podobnie jest
ze sprzęgłem: za naturalne zużycie warstwy ciernej gwarant nie odpowiada, za pozostałe usterki – tak!
- Korozja perforacyjna układu wydechowego też wymieniana jest w niektórych gwarancjach jako usterka eksploatacyjna. Należy to traktować jako nieśmieszny żart, bo nawet tłumik przeciętnej jakości powinien wytrzymać 3 lata eksploatacji i przynajmniej 100 tys. km przebiegu.
- Akumulator często jest wyłączany z programu bezpłatnej naprawy lub podlega ochronie np. przez rok. To dziwne o tyle, że akumulatory kupowane w sklepie mają 2- i 3-letnie gwarancje! Należy odróżnić zużycie spowodowane np. jazdą na króciutkich trasach lub długotrwałym rozładowaniem od wady wrodzonej towaru, za którą – zgodnie z polskim prawem – sprzedawca odpowiada przez 2 lata. Tym bardziej że usterka prawie nowego akumulatora najczęściej wynika z wady instalacji elektrycznej samochodu lub nieprawidłowego dobrania baterii do auta.
- Za opony producenci samochodów zwykle nie chcą odpowiadać, zaznaczając w warunkach gwarancji, że z reklamacją należy zgłosić się bezpośrednio do producenta ogumienia, a autoryzowany serwis pojazdu najwyżej pomoże w tym jako pośrednik. To nie fair, gdyż często problem z ogumieniem (np. wyząbkowanie bieżnika powodujące uciążliwy hałas) wynika z wadliwej konstrukcji lub ustawienia zawieszenia. W takiej sytuacji producent opon stwierdzi, że usterka nie leży po stronie jego wyrobu, ale też nie wskaże winnego. Klient dowie się, że producent nie uznał gwarancji i serwis na to nic nie może poradzić...
- Paski osprzętu silnika w większości przypadków nie podlegają gwarancji. Słusznie, jeśli nadszedł czas ich planowej wymiany. Ale jeżeli pasek pękł lub spadł przedwcześnie, domagajmy się bezpłatnej naprawy. Kierowca nie ma żadnego wpływu na trwałość tych elementów, a ich przedwczesne zużycie wynika często
z niewłaściwego dociągnięcia lub usterki osprzętu.
- Zniszczenie dwumasowego koła zamachowego to częsta awaria w wysilonych dieslach. Zwykle „dwumasówka” jest kwalifikowana jako część eksploatacyjna, choć absolutnie nią nie jest. To część mechaniczna, często za delikatna w stosunku do osiągów silnika. Powinna podlegać bezpłatnej naprawie.
Za to stracisz gwarancję!