Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

Citroen C4 Cactus - stary kontra nowy

10 lip, 08:00

Dziennikarz powinien być obiektywny. Nie tym razem. W życiu nie napisałem choćby słowa tekstu z gatunku „motoryzacyjny”, teraz… raczej wyjścia nie ma. To konieczne wprowadzenie. Poproszono mnie, bym ocenił nowego Citroena C4 Cactus. Mnie, który poprzednim Cactusem jeździ dwa lata i który – to nie żart – w życiu nie miał innego auta, niż Citroen. A nawet jeśli jeździł innymi, to raczej z ulgą przesiadał się do swojego.

Udostępnij
0
Skomentuj

Dlatego obiektywnie nie będzie. Zapomnijcie. Technicznie też nie. W końcu to test użytkownika, nie mechanika samochodowego. C4 Cactus, którym jeżdżę na co dzień to wersja Shine, niecała tona sympatycznej blachy ze 110-konnym silnikiem o pojemności 1,2 l. Jego następca, a mój towarzysz przez tydzień, miał mocniejszy silnik 130-konny. To robi różnicę, ale o tym za chwilę.

Citroen C4 Cactus - pierwsze wrażenia

W środku jest tak samo, ale absolutnie nie tak samo. Wystarczyło zmienić kilka detali (przepraszam, a gdzie jest mój schowek w podłokietniku?), by ktoś, kto przyzwyczaił się do poprzednika musiał poświęcić chwilę na przestawienie pamięci mięśniowej. Cactusa, jak każdego nowego auta, trzeba się po prostu nauczyć. Jeżdżący poprzednikiem wcale nie mają łatwiej.

Następne wrażenie – wyższy przód. Może to kwestia koloru – nowy Cactus był jaśniejszy, wszystko zresztą jest jaśniejsze od grafitowego metalika. Drugie wrażenie – cały samochód jest z zewnątrz… mniejszy. To akurat łatwe do wytłumaczenia – chociaż jego wymiary nie zmieniły się. Pozbawienie Cactusa relingów dachowych sprawiło, że wizualnie auto wydaje się niższe.

Citroen C4 Cactus - stary kontra nowy Citroen C4 Cactus - stary kontra nowy Foto: Krzysztof Słomski / Auto Świat

Nie oceniam intencji. Mi się ten ruch nie spodobał. Podobnie jak szklany dach. Jeździłem po mieście, jeździłem autostradami, jeździłem w lesie. Ani razu nie spojrzałem w górę. Bo i po co? Gdyby zafundowano mi panoramiczną przednią szybę, wtedy byłbym w pełni szczęśliwy, a jeśli nie ja sam, to mój kręgosłup szyjny, potężnie nadwyrężony wyginaniem się, by sprawdzić, czy zmieniły się już światła na skrzyżowaniu. Z mojego punktu widzenia kompletnie niepotrzebny dodatek. Dzieci już duże, nikomu szklany sufit radości nie sprawił.

Citroen C4 Cactus - airbumpy, gdzie są moje airbumpy?

Gdzie są te miękkie okładziny boków, po tysiąckroć wyśmiane w internecie, a jednak niezwykle skutecznie ratujące furę choćby na ciasnych parkingach w centrach handlowych? Ta skromna namiastka bumpów poza funkcją ozdobną nie ma prawa pełnić innych. Nie sprawdzałem. Nie mój samochód, więc nie zaryzykowałem uderzenia drzwiami w drzwi nowego Cactusa.

Citroen C4 Cactus – tablet

Na plus – ogromny – ekran dotykowy jest znacznie bardziej czuły. Nie ma mowy, by włączenie czy przełączenie jakiejkolwiek funkcji było związane z koniecznością dwu- a nawet trzykrotnego puknięcia w ikonę. Na minus… sporo (przynajmniej z punktu widzenia kierowcy „starego” Cactusa).

Lepsze jest wrogiem dobrego. Inżynierowie z PSA jeszcze się tego nie nauczyli. Chciałbym dowiedzieć się, co takiego siedzi w głowie człowieka, który uznał, że czerwone napisy na czarnym tle będą znacznie bardziej czytelne, niż białe? Można oczywiście dobrać sobie kolorystykę ekranu pomarańczowo-czarną, ale pomarańcz jest w tak wściekłym odcieniu, że od razu rekomenduję: zapomnijcie o istnieniu tej funkcji.

Citroen C4 Cactus - stary kontra nowy Citroen C4 Cactus - stary kontra nowy Foto: Adam Mikuła / Auto Świat

Jeśli jeździłeś Cactusem, przygotuj się na 10 minut ponownego poznania i nauczenia się nawigowania po systemie. Praktycznie nic nie jest takie, jak było – od ustawienia rozdziału dźwięku po informacje na temat spalania (trochę wstyd się przyznać, ale tę ostatnią funkcję odkryłem dopiero na drugi dzień, po serii prób i błędów). Z punktu widzenia kierowcy dbającego o samochód i raczej nie ufającego zapewnieniom inżynierów, kluczowe jest znalezienie funkcji wyłączenia systemu Start&Stop, czy jak to tam się nazywa. Z doświadczenia – wzmiankowany (przynajmniej w moim Cactusie) nie przyczynia się do mniejszego spalania, a czasem bywa tak, że po którymś wyłączeniu/uruchomieniu silnika ten pracuje dziwnie inaczej. No i chyba szkoda rozrusznika. To pierwsza rzecz, jaką robię jeszcze nim odpalę auto – wyłączam Start&Stop.

Intuicyjnie nawigowałem po ekranie dopiero trzeciego dnia. Poza jednym – słuchanie muzyki to koszmar, zwłaszcza tej, którą trzyma się na pendrivie. Prosty system katalogów, jaki pokochałem w swoim Cactusie został zastąpiony czymś „prawie-jak-w-itunes”. Sorry PSA, nie dałem rady przywyknąć. Może zabrakło czasu.

Citroen C4 Cactus - teraz najfajniejsze: jazda

Powiem tak, kiedy przed dwoma laty wsiadłem do Cactusa, od razu poczułem, że się polubimy. Niecała tona blachy i plastiku plus 110 koni daje dużo radości (wiem, co mówię, bo żona ma wersję More Life z 85-konnym silnikiem). Po sześciu latach jeżdżenia czołgiem (C4, 1,6 VTi, 122 KM) to było fantastyczne przeżycie (żeby nie było, podobnie poczułem się w C4, kiedy przesiadłem się po pięciu latach z Xsary (nie pamiętam, ile miała koni).

Sto trzydzieści koni nowego Cactusa to czysta przyjemność. Nie ma o czym mówić – gdyby tę małą popraweczkę można zrobić w moim obecnym silniku (a właściwie czemu nie?), nie wahałbym się długo. Praca silnika nie różni się zbytnio, ale słychać i czuć, że auto może więcej, a czasami wręcz się tego domaga. Zwłaszcza na autostradzie. Przyjmijmy czysto teoretycznie, że jadę swoim Cactusem taką A1, pustą. I – czysto teoretycznie, bo obowiązuje przecież ograniczenie do 140 km/h) jadę 185 km/h. W takiej sytuacji mój obecny Cactus już by mi wysyłał dyskretne sygnały w stylu „no pięknie, nie szkoda ci silnika?”. Nowy C4 Cactus – teoretycznie oczywiście – chciałby więcej, a przy (o jakże brakującym mi teraz) szóstym biegu miałbym teoretycznie pod pedałem gazu jeszcze 2-3 cm do podłogi. A przy tym - teoretycznie – komfort jazdy byłby wyższy, bo nie towarzyszyłby mi szum relingów, który po 130 km/h+ jest WYRAŹNIE słyszalny. A spróbujcie jeszcze wlać mu do baku benzynę ze stoma oktanami…

Citroen C4 Cactus Citroen C4 Cactus Foto: Adam Mikuła / Auto Świat

Citroen C4 Cactus - komfort jak w reklamie?

W telewizyjnych reklamach C4 Cactus ma zawieszenie z hydraulicznymi ogranicznikami, cokolwiek to znaczy. Sprytne, bo sugeruje, że auto ma to, z czego „Cytryny” słyną – hydropneumatykę. Klasycznego „hyrdo” nie ma, ale właśnie zawieszenie to największa pozytywna niespodzianka nowej wersji auta. W reklamie przeprowadzony był „test kubeczka” – bohater spotu zostawia na dachu kubek z kawą, jedzie po wertepach miejskich, dojeżdża do celu i jak gdyby nigdy nic, zdejmuje kubeczek i kawę dopija. Nie powtarzajcie tego scenariusza. Zrobiłem to za was. Wyczyszczenie dachu z rozlanej kawy zajęło 3 minuty. Kubeczka nie znalazłem.

Nie mniej komfort jazdy – w porównaniu z moim Cactusem – jest nieporównywalny. Obecny Cactus jest twardy, prowadzi się świetnie, ale miękkie, pływające zawieszenie nowego to po prostu bajka. Szczególnie w mieście. Znacie torowisko na skrzyżowaniu Wawelskiej i Grójeckiej w Warszawie? Za każdym razem (a jeżdżę tamtędy codziennie) mam wrażenie, że właśnie coś mi spod spodu odpada. W nowym Cactusie aż się chciało tory pokonać, wypróbować zawieszenie przy 40 km/h, 50 km/h, 60 km/h (to ostatnie tylko teoretycznie, bo w mieście mamy ograniczenie prędkości). Komuś może nieco przeszkadzać, że np. na autostradzie nie czuje na kierownicy nierówności. Mi to było obojętne. Miękko, płynnie i cicho. Czego trzeba do szczęście więcej?

Citroen C4 Cactus - nikomu nic nie musisz udowadniać

Cała reszta – nowe światła, czytelniejsze mapy w nawigacji, cała ta internetowa otoczka, odpalanie silnika przyciskiem (kluczyk w kieszeni), składające się lusterka po zaparkowaniu i tym podobne detale to tylko uzupełnienie tego, co w Cactusie jest najistotniejsze: to idealne auto dla faceta, który nikomu niczego nie musi udowadniać. Proste.

Kiedy po tygodniu oddawałem kluczyki byłem już na bank przekonany, że kolejnym autem będzie właśnie nowy Cactus. A potem zobaczyłem, jak będzie wyglądał nowy C5. I już niczego nie jestem pewien.

Citroen C4 Cactus 1.2 PureTech 130 KM Shine - dane techniczne

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1199 cm3, R3, benzynowy turbo
Moc 130 KM przy 5500 obr./min
Moment obrotowy 230 Nm przy 1750 obr./min
Skrzynia biegów ręczna, 6-biegowa
Napęd na przednie koła
Prędkość maksymalna 207 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 9,1 s
Średnie zużycie paliwa 4,8 l/100 km (dane producenta)
Masa własna 1045 kg
Długość/sszerokośc/wysokość 4170/1479/1480 mm
Rozstaw osi 2595 mm
Pojemność bagażnika 348-1170 l
Cena testowanej wersji od 73 590 zł
Poleć
Udostępnij
0

Zobacz również:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Auto Świat 19/2018 już w sprzedaży, a w nim m.in. pierwsza jazda prototypem BMW serii 8, Suzuki Swift Sport i nowym Mercedesem Klasy G; Nissan Micra kontra Volkswagen Polo; testy BMW i3s, Audi A7 i Mitsubishi Space Star; instalacja LPG w hybrydzie i zasilanie gazem ziemnym; pierwszeństwo w ruchu drogowym; pierwszy test Ferrari 488 Pista; wizyta w fabryce FCA w Tychach; dodatek "Używane ekstra".

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej