Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

Auto za grosze - sprawdzamy ofertę komisów z tanimi samochodami

26 maja 17 14:30

Kluczowe pytania to te o badanie techniczne i polisę OC. Jeśli dokumenty są ważne, a cena nie przekracza 3000 zł, to nowy klient pojawi się w okamgnieniu. Może was to zdziwi, ale tanie samochody to chodliwy towar

Udostępnij
0
Skomentuj

Dziś to w sumie pusto jest, ale są takie dni, że na placu nie ma gdzie szpilki wsadzić – uprzejma pani z obsługi dość znanego komisu z niedrogimi samochodami na warszawskim Bemowie chyba jest zdziwiona moim pytaniem. No, oczywiście, że interes się kręci! – kobieta uśmiecha się szeroko.

Zanim zadałem pytanie o liczbę klientów odwiedzających komis, najpierw sam dokładnie przyjrzałem się ofercie. Samochody ustawiono w eleganckich rzędach, za szybami widać kartki zawierające kluczowe informacje o cenie oraz dacie wygaśnięcia przeglądu i badań technicznych. Samochodów gotowych do jazdy w świetle przepisów nie ma w sumie za wiele, na placu zalegają za to pogniecione, rdzewiejące i zardzewiałe „trupy”, które na pierwszy rzut oka nadają się jedynie na żyletki. Ale pozory mylą!

Jazda do usterki

Nie, nie chodzi – rzecz jasna – o to, że te cacka po bliższym poznaniu okazują się ukrytymi perełkami. Otóż sęk w tym, że sensowne samochody za grosze znikają niemal tak szybko, jak się pojawiły. To z kolei każe nieco inaczej spojrzeć na nasz rynek wtórny. Wychodzi bowiem na to, że jest spora grupa kupujących, dla których nie mają znaczenia ani rocznik, ani przebieg, ani nawet prestiż marki. Liczy się to, żeby jak najtaniej przemieścić się z punktu A do B. Żywot takiego auta kończy się z reguły w chwili pierwszej droższej awarii. Czyli np. takiej, której usunięcie kosztuje więcej niż... 300 zł.

Wróćmy jednak na bemowski plac. Jak informuje mnie sprzedawczyni, cen się raczej nie negocjuje, bo przecież przy takim pułapie i tak już nie bardzo jest z czego „urwać”. Jedyne, na co można liczyć, to symboliczna obniżka „na paliwo”. Zielony VW Polo za 2500 zł ma OC i ważne badania, więc pani lojalnie ostrzega, że taki egzemplarz może za długo nie postać.

Escort? Jaki Escort?

Auto Świat Expert

Nie kupuj kota w worku. Pomożemy Ci sprawdzić samochód przed zakupem.

O tym, że tanie i w miarę sensowne pojazdy cieszą się dużym wzięciem, dobitnie przekonuję się kilka dni później. Jadę do Piaseczna obejrzeć niebieskiego Forda Escorta z 1997 r. za 1000 zł: polski salon, niezniszczone wnętrze, przebieg w ogłoszeniu – poniżej 200 tys. km. Mam blisko, więc nie będę dzwonił, poza tym ogłoszenie na pewno jeszcze jest aktualne! Escort? Jaki Escort? A, to pewnie nie u nas, mamy też inne lokalizacje – sprzedawca początkowo wie lepiej. Wyjmuję więc telefon, pokazuję ogłoszenie. I dopiero po chwili okazuje się, że taki samochód rzeczywiście tu był, ale już dawno się sprzedał. Mimo to ogłoszenie nadal wisi i wcale nie jest takie stare. W tak krótkim czasie niekiedy nie da się sprzedać o wiele „ładniejszego” pojazdu.

Kroki kieruję do kolejnego komisu z niedrogimi samochodami – tym razem w pobliżu giełdy na Żeraniu. Oferta jest bogatsza niż na Bemowie, ale stan eksponatów – zbliżony. Od razu zauważam, że pojazdy nie są opisane tak dokładnie, jak tam – na kartce za szybą nie ma informacji na temat ubezpieczenia ani przeglądu. Skończywszy rundkę po placu, kieruję więc kroki do białej budki, czyli komisowego biura. Niestety, mam pecha, bo sprzedawca jest akurat sam i musi zająć się grupą trzech obcokrajowców, którzy przyjechali obejrzeć Opla Astrę II za 3500 zł. – No co Pan, jak miałbym zaśmiecać pamięć informacjami na temat tego, który samochód ma ważne OC i badanie, to bym oszalał, ja tu mam prawie 150 aut. Pytam więc, skąd mam wiedzieć, które z aut nadaje się do jazdy „na już”, bo na kartkach kluczowych informacji nie ma. – A to proszę sobie sprawdzić w internecie, tam wszystko jest. Pan wybierze jakieś auto, jak tylko będę mógł, to podejdę.

Sprawdź za darmo numer VIN!

Dlaczego warto sprawdzić historię pojazdu? Samochód po wypadku może stać się poważnym zagrożeniem. Zakup skradzionego auta to ogromne problemy. Poznanie przeszłości kupowane auta pomoże wystrzec się takich zagrożeń.

Wyciągam zatem telefon i szukam. Średnio to wygodne, bo przecież są i tacy ludzie, którzy nie mają smartfonów z dostępem do sieci – i co wtedy? Po chwili jednak na szczęście jest: czerwony Nissan Micra 1.0 z 1996 r. z 205 tys. km na liczniku za 1790 zł. Znajduję go na placu – na kartce za szybą wpisano kwotę o 700 zł wyższą, ale upewniam się u sprzedawcy, że OC oraz badania są ważne i obowiązuje cena z Otomoto.pl. – Ubezpieczenie to wie Pan, takie komisowe, na 7 dni. Ale przegląd do 30 listopada 2017 r.! Jakby co, to przyjdę z boosterem.

Po kilku perturbacjach silnik udało się uruchomić. Sprzęgło całkiem w porządku, zawieszenie w miarę OK, silnik równo pracuje, nie szarpie. Muszę jednak uważać na konkurencję – w ocenie sprzedawcy to Romowie – którzy po kolei wskakują do różnych aut i z gazem w podłodze testują coraz to nowe oferty. Wie Pan, u mnie tak z 3/4 klientów jest z zagranicy, głównie ze Wschodu. Dają pieniądze na stół, nie targują się. Podpisują umowy i jazda.

Lekko przechodzone Polo po naprawie - cena 2 500 zł

Dach oklejono paskudną folią 
o fakturze karbonu, więc trud-
no stwierdzić, co się pod nią 
kryje. Poza tym niewiele rdzy. Dach oklejono paskudną folią o fakturze karbonu, więc trud- no stwierdzić, co się pod nią kryje. Poza tym niewiele rdzy. Foto: Andrzej Kondratczyk / Auto Świat

Komis na warszawskim Bemowie wychodzi klientom naprzeciw, bo każde auto ma za szybą wypisaną odręcznie kartkę zawierającą kluczowe informacje, czyli czy ważne są przegląd i ubezpieczenie. Szukam niewielkiego auta za maksymalnie 3000 zł dla kobiety, warunek: musi nadawać się od razu do jazdy.

Sympatyczna sprzedawczyni prowadzi do zielonego Polo, bo co prawda, ma jeszcze w zanadrzu Daewoo Nubirę, ale po pierwsze, jest to nieco większy pojazd, a po drugie – w gorszym stanie blacharskim (jak to leciwe Daewoo).

Oględziny Polo nie wypadają jakoś superpozytywnie, wątpliwości budzi zwłaszcza tylna część nadwozia, którą musiał naprawiać blacharz amator, bo szpachla i lakier są położone fatalnie. Dobra wiadomość: wnętrze nie odrzuca, silnik nieźle chodzi, przyczepić można się chyba tylko do zużytego sprzęgła.

Nissan Micra przez kilka miesięcy raczej pojeździ, a drobne awarie sam usuniesz - cena 1 790 zł

Do odpalenia potrzebny był 
tzw. booster, lecz podczas 
jazdy po placu nie ujawniło się zbyt wiele usterek. Do odpalenia potrzebny był tzw. booster, lecz podczas jazdy po placu nie ujawniło się zbyt wiele usterek. Foto: Andrzej Kondratczyk / Auto Świat

Światełko w tunelu, czyli przykład na to, że poniżej 2000 zł można kupić samochód, który bez poważnych nakładów finansowych pojeździ jeszcze co najmniej kilka miesięcy.

W tym wypadku – pół roku, czyli do chwili, gdy skończy się badanie techniczne. Największy problem to akumulator, który zapewne już do niczego się nie nadaje i konieczny będzie zakup nowego. Poza tym tylko wsiadać i jeździć. No, prawie, bo tzw. ubezpieczenie komisowe jest ważne tylko 7 dni, ale zakup nowej polisy (zwłaszcza na raty) nie powinien być specjalnie bolesny.

Blacharsko samochód prezentuje się tak sobie, jednak nie są to jakieś poważne uchybienia – większość elementów nośnych na pierwszy rzut oka wygląda przyzwoicie. Silnik po odpaleniu przez kilka sekund pracował nie do końca zdrowo (popychacze? łańcuch rozrządu?), jednak niepokojący objaw szybko minął i po kolejnym uruchomieniu nie było już nic słychać. Na bagnecie jest wystarczający poziom oleju, dużych zastrzeżeń nie było też do kondycji układu chłodzenia.

Jazda próbna wykazała, że sprzęgło ma się całkiem dobrze, również zawieszenie nie dawało wielkich powodów do niepokoju. Czy cenę da się negocjować? Sprzedawca nie mówi „nie” i prosi, żeby zaproponować jakąś kwotę: „Na pewno się dogadamy”. Czy kupiłbym takie auto na dojazdy do pracy? Gdybym był np. studentem z napiętym budżetem – z pewnością. Ale żeby było tanio, te kilka usterek trzeba by usunąć we własnym zakresie.

Typowe usterki w samochodzie za grosze

Korozję dolnych rantów drzwi 
można jeszcze jakoś przeżyć
w tanim aucie, ale ubytki na 
elementach nośnych – nie. Korozję dolnych rantów drzwi można jeszcze jakoś przeżyć w tanim aucie, ale ubytki na elementach nośnych – nie. Foto: Andrzej Kondratczyk / Auto Świat

Większość obejrzanych przeze mnie aut ma jedną wspólną cechę: nie powinny już nigdy – choćby ze względów bezpieczeństwa – wyjeżdżać na drogi publiczne. Wyścigi wraków? Dawca części? Proszę bardzo. Ogólne zużycie dotyczy najczęściej zarówno wnętrza, jak i karoserii (rdza, wgniecenia). To jeszcze i tak pół biedy, bo wiele aut ma pordzewiałe elementy nośne i poważne usterki mechaniczne, które dyskwalifikują je z dalszej eksploatacji. Przynajmniej z ekonomicznego punktu widzenia. Ciekawe oferty? Owszem, są, ale z reguły znikają jeszcze szybciej, niż się pojawiły.

Przykładowe oferty aut do 4 000 zł

Wbrew pozorom samochodów w takim przedziale cenowym jest sporo. Cena zależy głównie od tego, czy dany pojazd ma OC i ważne badania techniczne. Wbrew pozorom samochodów w takim przedziale cenowym jest sporo. Cena zależy głównie od tego, czy dany pojazd ma OC i ważne badania techniczne. Foto: Andrzej Kondratczyk / Auto Świat

Jeżeli ma, to znaczy, że jakoś będzie nadawał się do jazdy, jednak nie licz na to, że obejdzie się bez co najmniej kilku drobnych usterek do usunięcia „na już”. Auta tego typu kupują przeważnie osoby gorzej sytuowane, ale nie jest to regułą! Często klientami są np. firmy budowlano-remontowe.

Foto: Auto Świat

Naszym zdaniem

Większość tych samochodów powinna już dawno robić za żyletki w twojej maszynce do golenia. Jeśli masz napięty budżet i chcesz kupić coś „do jazdy”, musisz się naszukać. Bo zakup złomu to naprawdę zły pomysł.

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Auto Świat 19/2018 już w sprzedaży, a w nim m.in. pierwsza jazda prototypem BMW serii 8, Suzuki Swift Sport i nowym Mercedesem Klasy G; Nissan Micra kontra Volkswagen Polo; testy BMW i3s, Audi A7 i Mitsubishi Space Star; instalacja LPG w hybrydzie i zasilanie gazem ziemnym; pierwszeństwo w ruchu drogowym; pierwszy test Ferrari 488 Pista; wizyta w fabryce FCA w Tychach; dodatek "Używane ekstra".

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Andrzej Kondratczyk / Auto Świat

Auto za grosze: warto?

Chcemy znaleźć auto dla kobiety – najlepiej, żeby było nie za duże i miało wspomaganie kierownicy, choć nie jest to warunek sine qua non. Odpalamy internet i zanurzamy się w ogłoszenia. Wbrew pozorom jest ich sporo!

Auto za grosze - sprawdzamy ofertę komisów z tanimi samochodami (slajd 1 z 18)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego