Foto: Robert Magdziak / Newspix

1.4 TDI – Grupa VW (1999-2010)

To przykład wczesnego downsizingu – 3-cylindrowy diesel 1.4 TDI pojawił się w 1999 r., kusił rozsądnymi kosztami eksploatacji (za bazę konstrukcyjną posłużyła jednostka 1.9 TDI) i niskim spalaniem. I rzeczywiście, do 130-150 tys. km mały diesel VW przeważnie dojeżdżał bez problemów. Później ryzyko poważnych awarii wyraźnie wzrasta. Nie chodzi tu o usterki osprzętu (np. turbosprężarki) bądź układu paliwowego (np. pompowtryskiwaczy), które owszem, czasami szwankują, tyle że nie są to awarie obce innym współczesnym turbodieslom. W przypadku motoru 1.4 TDI należy obawiać się kłopotów z „dołem” silnika, a ściślej – ze zbyt dużym luzem osiowym wału korbowego (wybija się łożysko oporowe). Usterka objawia się specyficznym hałasem, przypominającym odgłosy młota pneumatycznego. Niestety, usunięcie problemu nie jest łatwe, gdyż po demontażu układu tłokowo-korbowego i szlifie wału istnieje realne ryzyko zaburzenia fabrycznego (precyzyjnego) wyważenia silnika. Zresztą w przypadku wystąpienia powyższego problemu VW zaleca wymianę całego „dołu” silnika.

Felerny silnik spotkacie w wielu maluchach, m.in.: VW Polo, Skodach Fabia i Roomster, Seatach Ibiza. Uwaga: drugą generację silnika 1.4 TDI (z ostatnich lat) wyposażono we wtrysk CR. Na razie nie słychać o problemach z tą jednostką.

Diesle wysokiego ryzyka! Samochodów z tymi silnikami unikaj jak ognia! (slajd 1 z 22)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego