Foto: Auto Bild

Land Rover Freelander I (1997-2006)

Jedno z najtańszych aut klasy SUV, niestety, nie jest to przypadek – Freelandera I gnębi sporo typowych usterek. Diesel Rovera z początku produkcji (98 KM) był powolny i bardzo awaryjny, z kolei ten z BMW (112 KM) straszy poważnymi usterkami (rozrząd, wał korbowy). Popularny benzyniak 2.5 V6 zachęca dynamiką i kulturą pracy, ale dużo pali, a pod maskę trudno włożyć rękę. To może 1.8? Nie jest to najgorszy motor, niestety, ma dość skomplikowaną budowę i w najtańszych egzemplarzach (takich za kilka tys. zł) nie opłaca się nawet wymieniać uszczelki pod głowicą – to i tak słaby element, więc lepiej nie rozpędzać się z instalacją LPG. Trzeba się też liczyć z innymi usterkami: instalacji elektrycznej, sprzęgła wiskotycznego itp. Na plus: dwie wersje nadwozia (półotwarte 3d i kombi 5d) o takich samych gabarytach, przyzwoita dzielność w terenie, niezły dostęp do części.

Czy warto kupić SUV-a za kilkanaście tys. zł? (slajd 1 z 20)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego