Auto Świat » NASZ RAPORT

Pokazujemy jak sprawdzić przeszłość auta przed kupnem

08.11.2009 | Artykuł z wydania 45/09 str. 36 | Autor: MB
Słowa kluczowe: Pokazujemy jak sprawdzić przeszłość auta przed kupnem
Pokazujemy jak sprawdzić przeszłość auta przed kupnem
Pokazujemy jak sprawdzić przeszłość auta przed kupnem

Przeszłość samochodu: Przebieg, fabryczne wyposażenie, naprawy i inne

Nawet już po zadatkowaniu auta warto poszukać informacji o jego przeszłości - choćby w internecie. Kupujesz używane auto. Wydaje ci się, że jest bez skazy. Odrobina niedowierzania każe ci jednak podjechać do warsztatu, aby zrobić rutynowy przegląd, a przy okazji sprawdzić lub wymienić pasek rozrządu - nie wiadomo przecież, kiedy ostatnio był wymieniany, a jeśli pęknie, będą wydatki

W recepcji serwisu odpowiadasz na rutynowe pytania osoby przyjmującej zlecenie. Marka, model, numer rejestracyjny. Stan licznika – 145 tys. km. "Wie Pan, u nas w systemie jest informacja, że samochód był ostatnio na przeglądzie w autoryzowanej stacji obsługi półtora roku temu, w Berlinie. Stan licznika na tamtym przeglądzie wynosił 252 tys. km". To, niestety, typowa sytuacja, kiedy to nabywca używanego auta dowiaduje się, że został oszukany. Niestety, w większości przypadków nie da się ustalić, kto dokonał manipulacji. Z wyjątkiem nielicznych sytuacji – w których kupiliśmy auto w sposób stuprocentowo legalny od profesjonalnego handlarza, mamy fakturę VAT opiewającą na sumę, którą rzeczywiście zapłaciliśmy – jesteśmy bezradni. A można było uniknąć kosztownej  wpadki...

 

Autoryzowane serwisy tworzą sieć. W zależności od marki są one ze sobą lepiej lub gorzej połączone informatycznie, co umożliwia wymianę danych pomiędzy warsztatami. Oznacza to, że jeśli w jednym serwisie dostarczymy samochód na przegląd i mechanicy wykonają w nim różne naprawy, lista czynności lub przynajmniej komunikat o np. rozszerzonym przeglądzie po 60 tys. km zostaną wpisane do bazy danych. Przy kolejnej naprawie w dowolnym innym warsztacie tej marki mechanicy będą mogli odtworzyć historię serwisową pojazdu. Jedne marki dbają tylko o dane fabryczne samochodu umożliwiające sprawne dobranie części zamiennych, inne zapisują wszystkie naprawy i przeglądy gwarancyjne wraz z datami i miejscami wykonania przeglądów, inne zaś odnotowują i wprowadzają do sieci każdy przypadek pojawienia się samochodu w autoryzowanym serwisie, nawet po gwarancji.

  

Przy każdej takiej wizycie wpisuje się aktualny stan licznika samochodu. Co więcej, o ile w przypadku niektórych marek krajowy serwis ma dostęp tylko do danych rejestrowanych przez krajowe warsztaty, to w przypadku innych sieć jest międzynarodowa i obejmuje wszystkie kraje europejskie lub ich większość. Dzięki temu możemy wraz z aktualnym właścicielem posiadającym dowód rejestracyjny auta udać się do autoryzowanego serwisu i spytać o dane, jakie mają na temat określonego samochodu. Bardzo często na ich podstawie da się stwierdzić przekręcenie licznika. Prawie zawsze możemy się dowiedzieć, że nasz potencjalny nabytek to np. samochód, który sprowadzono z Anglii i przełożono kierownicę z prawej strony na lewą.

 

Uwaga: GVO "wyprodukowało" wyjątki! Może się zdarzyć, że naszego samochodu, choćby należał do "cywilizowanej" marki, wcale nie będzie w bazie autoryzowanych warsztatów. Najczęściej zdarza się to w przypadku samochodów flotowych, które serwisowane są poza autoryzowaną siecią dilerską na podstawie umów pomiędzy warsztatami (lub sieciami warsztatów) a zarządcą floty, co jest dozwolone przez dyrektywę GVO i nie powoduje utraty gwarancji. Takie samochody trafiają do autoryzowanej sieci serwisowej tylko w przypadku poważnych usterek objętych gwarancją producenta. Ale już naprawa blacharska w takiej sytuacji prawie na pewno odbywała się poza ASO i nie ma po niej śladu w sieci dilerskiej. Z drugiej strony brak wpisów nie oznacza wcale, że auto jest lewe.  Dane mogą być zawsze niekompletne, ale pytać trzeba. Należy to robić przed kupnem, bo potem, jeśli dowiemy się o jakimś przekręcie, niezależnie od finału sytuacja będzie bardzo niekomfortowa.

 

Auta z USA: dokładny raport

W USA wszystkie firmy ubezpieczeniowe, sądy, wiele warsztatów i instytucji zajmujących się samochodami wpisują do specjalnej bazy danych (taki rozbudowany CEPiK) informacje o samochodach, z którymi mają do czynienia. W bazie są informacje o wypadkach, w których auto brało udział, poprzednich właścicielach, przebiegu przy poszczególnych zdarzeniach itp. Firmy, takie jak Carfax czy Autocheck, na swoich stronach oferują odpłatne udostępnianie danych zawartych w bazie. Za darmo dowiemy się, czy w ogóle mają jakieś informacje na temat naszego auta (liczbę wpisów), natomiast za raport musimy zapłacić 20-30 dolarów. Ponieważ hurtem raporty kupuje się taniej (40 dolarow za 10 VIN-ów), nie brakuje w Polsce firm, które oferują skorzystanie z systemu za 25 zł i ogłaszają się na Allegro.pl. Czy legalnie odsprzedają dane Carfaksu, to inna sprawa, niemniej jest to wygodne dla kupującego usługę. Raport dostaje się niemal natychmiast, a potem płaci.

| |
Dodaj do teczki

Autoinfo.pl

Autofun.pl

4x4.auto-swiat.pl