Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

Syrena Bosto 105 B - A miało być pięknie

27 wrz 14 11:46

Dzięki praktycznemu nadwoziu osobowo-towarowa Syrena Bosto niespodziewanie wypełniła lukę na rynku motoryzacyjnym, wcielając się w rolę funkcjonalnego, rodzinnego kombi

Udostępnij
0
Skomentuj

Czasy mamy dzisiaj takie, że kupując samochód, możemy wybrać wszystko. Dosłownie wszystko – od typu nadwozia po markę sprzętu grającego. 40 lat temu sytuacja była inna – o własnym pojeździe wielu mogło jedynie marzyć, a ci, którzy mogli go kupić, specjalnego wyboru nie mieli.

O praktycznych autach z nadwoziem typu kombi można było zapomnieć, dostępne były dla wybrańców spośród wybranych. Niespodziewanie pomoc przyszła z najmniej oczekiwanej strony – z polskiej wsi. Na początku lat 70. XX w. rozpoczęto prace nad lekkim samochodem użytkowym przeznaczonym dla rolnictwa.

Wnętrze dobrze znane z modelu 105, chociaż są pewne różnice – dźwignia hamulca ręcznego znajdowała się pomiędzy przednimi fotelami nieco węższymi niż w wersji osobowej Wnętrze dobrze znane z modelu 105, chociaż są pewne różnice – dźwignia hamulca ręcznego znajdowała się pomiędzy przednimi fotelami nieco węższymi niż w wersji osobowej Foto: Łukasz Rossienik / Auto Świat

Auto miało być niedrogie i pakowne – powinno pomieścić cztery osoby lub dwie i sporą ilość ładunku. Idealnym rozwiązaniem okazało się zbudowanie takiej konstrukcji na popularnej Syrenie. Jednym z przedstawionych projektów był opracowany w Bielsku furgon na bazie modelu 104 o oznaczeniu „104B”.

Wprawdzie do produkcji trafił inny z projektów, pikap R-20, ale szybko okazało się, że jest duże zapotrzebowanie na małe auto dostawczo-osobowe. Tym sposobem w 1974 roku z taśm bielskich zakładów FSM zaczęły zjeżdżać pierwsze Syreny Bosto, oparte już na zmodyfikowanym nadwoziu modelu 105.

Nieprawdą jest opinia, że Bosto to po prostu osobowa Syrena z dołożoną nadbudową. Zakres zmian był bardzo duży – właściwie „105-ka” kończy się na wysokości słupka B. Tylna część nadwozia to całkowicie zmieniona konstrukcja.

Do tego pierwsza opracowana w założonym w 1971 roku Oddziale Zamiejscowym Centralnego Ośrodka Konstrukcyjno-Badawczego Przemysłu Motoryzacyjnego POLMO, który rok później przekształcono w Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Samochodów Małolitrażowych BOSMAL.

Bosto to skrót od określenia: „bielski osobowo-towarowy” Bosto to skrót od określenia: „bielski osobowo-towarowy” Foto: Łukasz Rossienik / Auto Świat

Przeprowadzono szereg poważnych modyfikacji, z opracowaniem całkowicie nowego zawieszenia kół tylnych włącznie. Zamiast poprzecznego resoru piórowego zastosowano oś korbową wspartą na dwóch umieszczonych wzdłużnie półeliptycznych resorach piórowych, co pozwoliło uzyskać płaską przestrzeń użytkową oraz zwiększyło nośność konstrukcji. Zmieniono także ramę, dzięki czemu rozstaw osi zwiększył się o 200 mm.

Podczas prac nad Bosto w BOSMALU opracowano również dwuobwodowy układ hamulcowy, który trafił do wszystkich modeli Syreny. Jak na pojazd o przeznaczeniu rolniczym przystało, prezentacja modelu miała miejsce nie na targach motoryzacyjnych, a na… ogólnokrajowych dożynkach w Myślęcinku w 1972 roku. Na Wystawie Osiągnięć Rolnictwa Bydgoskiego zorganizowanej przy współudziale Zjednoczenia Przemysłu Motoryzacyjnego POLMO Syrenę Bosto zaprezentowano w zaprzęgu z jednoosiową przyczepką.

Premiera dobyła się w doborowym towarzystwie z Polskim Fiatem 125p przystosowanym do przewozu zwierząt czy Nysą R 521 z efektownym wieńcem na pace. Chciałoby się powiedzieć: jakie auto – taka premiera...

Tylną kanapę można było w prosty sposób zdemontowana, co dawało dużą i płaską powierzchnię użytkową Tylną kanapę można było w prosty sposób zdemontowana, co dawało dużą i płaską powierzchnię użytkową Foto: Łukasz Rossienik / Auto Świat

Syrena Bosto chociaż przeznaczona dla rolnictwa, cieszyła się dużym powodzeniem wśród zwyczajnych użytkowników, których związki z uprawą ziemi ograniczały się często do posiadania przydomowego ogródka albo niewielkiego tunelu foliowego (do hodowli np. pomidorów). Jednak już podczas wspomnianej wystawy podkreślano walory modelu 104B, wskazując, że doskonale sprawdzi się jako samochód dostawczy, a z przyczepką nadaje się do uprawiania turystyki zmotoryzowanej. Wszystko wyglądało pięknie i można było spodziewać się happy endu: samochód opracowano, trafił do produkcji i cieszył się dużym zainteresowaniem ze strony nabywców.

Niestety, jak na czasy PRL-u przystało, musiał przytrafić się jakiś „bareizm”. A nawet dwa. Po pierwsze, najwcześniejsze egzemplarze zostały sprzedane, zanim projekt uzyskał homologację – użytkownicy kupili samochód, którego nie mogli używać. Drugim problemem był fakt, że kiedy ogłaszano konkurs na projekt samochodu, pojawiło się sformułowanie „uniwersalny pojazd dostawczy”, co skończyło się zaklasyfikowaniem pojazdu do kategorii „lekki samochód ciężarowy uniwersalny z możliwością przewozu osób”.

Prototypy powstawały na bazie Syreny 104, produkcję seryjną oparto na modelu 105 Prototypy powstawały na bazie Syreny 104, produkcję seryjną oparto na modelu 105 Foto: Łukasz Rossienik / Auto Świat

I właśnie określenie „ciężarowy” okazało się katastrofalne w skutkach. O ile pierwszy problem udało się dość szybko rozwiązać, przeprowadzając niezbędne badania, to uznanie Bosto za samochód ciężarowy oznaczało dla właścicieli szereg komplikacji. W zasadzie nie były to problemy natury formalnej, bo skoro samochód na papierze jest ciężarówką, to obowiązują go stawki ubezpieczeniowe, przepisy ruchu drogowego oraz inne obostrzenia przewidziane dla tego typu pojazdów.

Tylko że Bosto z ciężarówką miało tyle wspólnego, co oddziały ZOMO z Caritasem. Ten paradoks ciągnął się przez wiele lat, przyprawiając właścicieli o choroby układu krążenia. Na Zachodzie szybko pojawiłyby się przeróbki w stylu Westfalii, z dostawianymi namiotami czy zabudową wnętrza. Niestety, w Polsce takich firm nie było, a pomysłowi właściciele, aby uniknąć płacenia wyższych stawek, według taryf dla pojazdów ciężarowych, własnym sumptem przerabiali Bosto na auta „kempingowe”.

Syrena w wersji 104 i 105 na początku swojej produkcji była niezłym autem: w miarę dostępnym, tanim, prostym w obsłudze, a dzięki 40-konnemu silnikowi i zsynchronizowanej skrzyni biegów – rewolucją w stosunku do wcześniejszych modeli. A że mało komfortowa, usterkowa i głośna? W tamtych czasach nie przywiązywało się wagi do takich szczegółów.

Pasażerów podróżujących z przodu w razie wypadku chroniły pasy bezpieczeństwa firmy Faser. Pasażerów podróżujących z przodu w razie wypadku chroniły pasy bezpieczeństwa firmy Faser. Foto: Łukasz Rossienik / Auto Świat

Jednak w pewnym momencie Syrena zaczęła być się passé. W latach 80. za sprawą Malucha, który podbił serca i parkingi Polaków, to, co dotychczas nie przeszkadzało, stało się wadą nie do zniesienia. Gwoździem do trumny okazała się słaba jakość egzemplarzy z końca produkcji, które za sprawą wyeksploatowanej linii produkcyjnej nie trzymały już żadnych standardów, a producent sprzedawał samochody jako niepełnowartościowe, wypisując bez zażenowania litanie niedociągnięć.

Syrena stała się obiektem kpin, szczególnie w wersjach dostawczych. Te, które nie zostały zajeżdżone, dokonywały żywota zarośnięte trawą gdzieś na uboczu. Dlatego kupno dobrze utrzymanego egzemplarza jest dziś problemem. Krzysztof Sachs miał sporo szczęścia – jego „bostonka”, gdy kupował ją 10 lat temu, miała przejechane zaledwie 14 tys. km i była w idealnym stanie.

Właściciel, zakochany w niej po uszy, sprzedając ją, rozpłakał się. Od tamtego czasu przejechała kolejnych kilkanaście tysięcy kilometrów i poza wymianą przednich błotników (powszechna przypadłość Syren) wymagała jedynie obsługi eksploatacyjnej. Zaliczyła kilka zlotów (także na Litwie) i wszystkie trasy pokonuje na własnych kołach.

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy także:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Auto Świat 50/2017 już w sprzedaży, a w nim m.in. pierwsze jazdy nowym BMW M5, Volkswagenem Golfem Sportsvan po liftingu i nowym Subaru XV; porównanie kombi klasy średniej z dieslami; test Porsche 911 GT3; początek testu długodystansowego Mitsubishi ASX; najczęstsze usterki silników Diesla; paliwa zimowe; Skoda Octavia II z drugiej ręki; używane SUV-y w cenie 35-45 tys. zł; specjalne Nissan rodem z Gwiezdnych Wojen.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (73)

No photo
No photo ~syrena Użytkownik anonimowy
~syrena
No photo ~syrena Użytkownik anonimowy
do ~jery55:
No photo ~jery55 Użytkownik anonimowy
28 wrz 14 17:15 użytkownik ~jery55 napisał
Bajka przeguby prrzednich kół max 30 tys km, reszta nie do zdarcia.Silnik z motopompy strażackiej,104 dwa gary 105 trzy ale ten sam co w motopompie strażackiej nie do zdarcia prócz przegóbów wszystko ok.Mimo małej mocy jakie teraz mają samochody przyspies
bzdury piszesz - 104 miała już trzy cylindry, identycznie jak 105. Różniły się drzwiami, tylnymi bocznymi szybami, klamkami zewnętrznymi i wewn, i paroma innymi szczegółami. Dwa cylindry miały modele włącznie do 103 oprócz 103S, której było kilkaset sztuk z silnikami trzycylindrowymi z Wartburga. Od 102 do 105 miałem wszystkie modele. Najlepszą była 104 z 1970 roku którą przejechałem 150000 km do pierwszej kapitalki silnika , kiedy to rozleciał mi się w 1979r. pod Olesnem i do domu wróciloem na sznurku. Pozdrawiam syreniarzy.
28 wrz 14 21:44 | ocena: 100%
Liczba głosów:14
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~WYTEPIC WYBRAŃCÓW W POLSCE Użytkownik anonimowy
~WYTEPIC WYBRAŃCÓW W POLSCE :
No photo ~WYTEPIC WYBRAŃCÓW W POLSCE Użytkownik anonimowy
Byłem chłopcem w wieku 14 lat jak ojciec zajechał 105L nie wiem dlaczego ale Kocham tamten czas jak sobie przypomne to normalnie kocham ,życie było wtedy piekne ,bez pogoni za kasa ,bez róznic takich jak teraz między nami
nie wiem co się dziej ale szlak trafia nasz naród i to wiadomo przez kogo kto nas zkłuca ,dewastuje nasze wartości narodowe i upadla juz do granic wytrzymałości
PIEPRZONY NARÓD WYBRANYCH W POLSCE
28 wrz 14 20:01 | ocena: 90%
Liczba głosów:62
90%
10%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~jaca Użytkownik anonimowy
~jaca :
No photo ~jaca Użytkownik anonimowy
Miałem 105 Lux. Teraz to się nazywa sedan :) Było to na ówczesne czasy i warunki bardzo sympatyczne autko. Pakowne, całkiem oszczędne no i poza jednym przegubem który sie rozsypał na przejeździe tramwajowym w Warszawie - bezawaryjnym . A kilka lat pojeździła... Jeździła spokojnie 115 - 120 km/h a że nie było wtedy radarów to była to prędkość podróżna.
27 wrz 14 19:17 | ocena: 90%
Liczba głosów:80
90%
10%
| odpowiedzi: 10
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~antar Użytkownik anonimowy
~antar :
No photo ~antar Użytkownik anonimowy
BoStoPięć tysięcy kosztował. W mojej przeguby sypały się dwa razy; po22 tyś. km i po 37 tys.km. Sprzedałem i kupiłem VW garbusa pełnoletniego (miał 18 lat). Trochę blachy naprawiłem, przemalowałem i 4 lata jeździłem nawet koła nie zmieniając. Aż pewnego razu przy wjeździe na kanał w warsztacie samochodowym urwało mi się w nim koło zamachowe. Okazało się, że bylo spawane !! W Instytucie Obróbki Skrawaniem dotoczono mi nowe koło i po następnych prawie 2 latach kupił go ode mnie pasjonat garbusa. To była jedyna awaria tego auta.
29 wrz 14 00:11 | ocena: 71%
Liczba głosów:7
71%
29%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~kibic13 Użytkownik anonimowy
~kibic13
No photo ~kibic13 Użytkownik anonimowy
do ~brumbrumbrum:
No photo ~brumbrumbrum Użytkownik anonimowy
28 wrz 14 16:37 użytkownik ~brumbrumbrum napisał
Też miałem. 120 to jechała z wiatrem i z odpowiednio wysokiej górki. Sentymenty sentymentami ale umiar należy zachować w ubarwianiu.
Kolego miałem 20 late temu sedana Syreny gdzie robiłem I szlif , w którym pierścienie zostały spasowane ciaśniej. Uwierz mi 140 km/h - bez wiatru i żagla, Nie jeden się naciął (sprawdzana była z 7 różnymi pojazdami, wszak nikt wtedy nie słyszał o hamowni ) ile Ja butelek "oranżady" wygrałem - ach, piękne czasy.
28 wrz 14 19:18 | ocena: 88%
Liczba głosów:42
88%
12%
| odpowiedzi: 2
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~PIOTR Użytkownik anonimowy
~PIOTR
No photo ~PIOTR Użytkownik anonimowy
do ~jery55:
No photo ~jery55 Użytkownik anonimowy
28 wrz 14 17:15 użytkownik ~jery55 napisał
Bajka przeguby prrzednich kół max 30 tys km, reszta nie do zdarcia.Silnik z motopompy strażackiej,104 dwa gary 105 trzy ale ten sam co w motopompie strażackiej nie do zdarcia prócz przegóbów wszystko ok.Mimo małej mocy jakie teraz mają samochody przyspies
Na przeguby był prosty sposób. Pasowały te ze starego typu Wartburga. Miałem wymieninme, sprzedałem i kolejny właściciel cieszył się nimi do końca.
28 wrz 14 19:45 | ocena: 100%
Liczba głosów:11
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~jery55 Użytkownik anonimowy
~jery55 :
No photo ~jery55 Użytkownik anonimowy
Bajka przeguby prrzednich kół max 30 tys km, reszta nie do zdarcia.Silnik z motopompy strażackiej,104 dwa gary 105 trzy ale ten sam co w motopompie strażackiej nie do zdarcia prócz przegóbów wszystko ok.Mimo małej mocy jakie teraz mają samochody przyspieszenie super szybkość też.
28 wrz 14 17:15 | ocena: 78%
Liczba głosów:55
78%
22%
| odpowiedzi: 6
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~japa Użytkownik anonimowy
~japa
No photo ~japa Użytkownik anonimowy
do ~jery55:
No photo ~jery55 Użytkownik anonimowy
28 wrz 14 17:15 użytkownik ~jery55 napisał
Bajka przeguby prrzednich kół max 30 tys km, reszta nie do zdarcia.Silnik z motopompy strażackiej,104 dwa gary 105 trzy ale ten sam co w motopompie strażackiej nie do zdarcia prócz przegóbów wszystko ok.Mimo małej mocy jakie teraz mają samochody przyspies
dwa cylindry miała 103, model 104 i 105 miały trzy cylindry i synchronizowaną skrzynię biegów, 105 miała drzwi z wiatrem a, nie jak wcześniejsze pod wiatr,
28 wrz 14 18:50 | ocena: 94%
Liczba głosów:17
94%
6%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~zibi Użytkownik anonimowy
~zibi
No photo ~zibi Użytkownik anonimowy
do ~jaca:
No photo ~jaca Użytkownik anonimowy
27 wrz 14 19:17 użytkownik ~jaca napisał
Miałem 105 Lux. Teraz to się nazywa sedan :) Było to na ówczesne czasy i warunki bardzo sympatyczne autko. Pakowne, całkiem oszczędne no i poza jednym przegubem który sie rozsypał na przejeździe tramwajowym w Warszawie - bezawaryjnym . A kilka lat pojeźdz
mialewm tez taka 105l,z biegami w podlodze, ,tylko ze mija to i 135 poszla,fak faktem,czesto rwalo przegob,ale to nie byl problem,bo z urwanym przegubem do domu zawsze dojechales bez problemu,a dzisiaj to tylko laveta!!,
28 wrz 14 18:54 | ocena: 83%
Liczba głosów:6
83%
17%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~zenek kierownica Użytkownik anonimowy
~zenek kierownica :
No photo ~zenek kierownica Użytkownik anonimowy
Kupiona 4 września 1981 w Tychach, Przejechane/dopchane/doholowane do 89.000 km
Po drodze dwa remonty generalne remonty silnika, w tym jeden na gwarancji, dwa razy przebudowa skrzyni biegów, łożyska piasty przedniej, półośki, resory.... hamulce... ustawienie zawieszenia i zbieżności kół... to problemy codziennne, blacharka... najgorsza pod słońcem.. dwa razy robiona z malowaniem, przednie błotniki co dwa lata do wymiany - gniły jak słoma na bagnie, pompa paliwa... z 10 razy do wymiany... dziadostwo do potęgi
28 wrz 14 20:43 | ocena: 57%
Liczba głosów:28
43%
57%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Łukasz Rossienik / Auto Świat

Syrena Bosto

Z uwagi na relatywnie niską cenę, prostą konstrukcję i niedrogie części Syrena jest dobrym pomysłem na początek przygody z klasyczną motoryzacją. Dodatkowo wersja Bosto będzie tylko zyskiwać na wartości. Jest wprawdzie głośna, mało komfortowa i niezbyt trwała, ale decydując się na oldtimera, godzimy się na to i nie traktujemy pewnych rzeczy jako wady, ale po prostu jako jeden z aspektów posiadania klasyka.

Syrena Bosto 105 B - A miało być pięknie (slajd 1 z 19)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego