126p Maluch

Jest prestiż, są wydatki! Które auto klasy wyższej wybrać za 50-70 tys. zł?

Maluchem po bezdrożach Boliwii

Lekcja kooperacjiPierwsze minuty na granicy boliwijskiej przyniosły nowe, nieznane dotąd problemy. Nie byliśmy wyposażeni w boliwijskie ubezpieczenie komunikacyjne, bo takowe chcieliśmy wykupić jak to się to zazwyczaj robi - na granicy. Zazwyczaj. Uprzejmi policjanci zapewne bardzo chętnie by nam pomogli gdyby takowe mieli, ale na najbardziej popularnym wśród turystów punkcie kontroli granicznej w Boliwii takiego ubezpieczenia zakupić nie można - tak twierdzili. Mogliby nas jednak nauczyć, i to w miarę niedrogo, bardzo cennej umiejętności - kooperacji. Kooperacja polega na tym, że w uznaniu za niewielki grant finansowy przychylni Boliwijczycy pomagają nam rozwiązywać różne błahe lub mniej błahe problemy. Mundurowi lekcji kooperacji udzielili nam ze zniżką, a my z odpowiednimi pieczątkami ruszyliśmy przed siebie. Od razu zrobiło się jasne z jakim typem państwa mamy do czynienia - w Boliwii panuje spora samowolka w każdej sferze życia publicznego, administracji czy handlu. Politycznie Boliwia obrała kurs rewolucyjny i stąd wynikają nasze różne problemy ze zrozumieniem bądź akceptacja panujących tu zasad. Szybko dostrzegliśmy jednak, że nie wszystkie ale te najdurniejsze i irracjonalne procedury państwowe wzbudzają wśród Boliwijczyków respekt i jak na złość tych właśnie procedur lokalni przestrzegają nadzwyczaj ochoczo. W Boliwii to nie drogi, choć fatalne, ale podwójne standardy, specjalna dla gringosów cena benzyny oraz ustawiczne i błyskawiczne zmiany cen najprostszych...

Jest prestiż, są wydatki! Które auto klasy wyższej wybrać za 50-70 tys. zł?

Maluchem na Machu Picchu - SlowRide w akcji

SlowRide, Peru Polski Maluch, dwa dwusuwowe Trabanty czeskiej załogi i "słowacka" Jawa 250 w Amazonii. To brzmi jak żart ale polsko-czesko-słowacka załoga wylądowała w Gujanie, przedarła się przez puszczę słynną Transamazoniką i odlicza kolejne kilometry do końca świata, który wg nich znajduje się na ziemi ognistej w Argentynie. Za nimi już wspinaczka na wysokie andyjskie przełęcze w Peru, a przed nimi drift po słonych jeziorach Boliwii, rejs chilijską Panaamericaną i brodzenie w stepach argentyńskiej Patagonii. Ekipa wyprawy składa się również z kamerzystów i fotografów, którzy zbierają materiały do dokumentu o ekspedycji, który pojawi się czeskiej i polskiej wersji językowej. Trudne początki Po zespawaniu bloku silnika uszkodzonego na trasie amazońskiej jeszcze dwukrotnie zaoponował względem planów udania się do Peru, początkowo wypluwając uszczelkę głowicy, a ponownie w dniu wyjazdu - zrywając szpilkę mocującą tzw. klawiaturę zaworową. Do kompletu robót musieliśmy dołożyć jeszcze gwintowanie głowicy. Carretera Interoceánica Wyjątkowo ciężko było nam opuścić Brazylię... i to z kilku powodów. Najtwardszych argumentów do pozostania w tym cudownym, słonecznym i pogodnym kraju dostarczył jednak mały Fiat. Mięliśmy szczęście, że do tych pechowych awarii dochodziło podczas pobytu w brazylijskim Porto Velho - mieście, którego przedmieścia pełne są najróżniejszych i dobrze wyposażonych warsztatów. W ciągu 4 godzin od ostatniej awarii szpilki silnik był gotów i jeszcze tego...

Jest prestiż, są wydatki! Które auto klasy wyższej wybrać za 50-70 tys. zł?

Maluch na trasie transamazońskiej

SlowRide w Amazońskiej dżungli! Polski Maluch, dwa dwusuwowe Trabanty czeskiej załogi i "słowacka" Jawa 250 w Amazonii. To brzmi jak żart ale polsko-czesko-slowacka załoga wylądowała w Gujanie, przedarła się przez puszczę słynną Transamazoniką i odlicza kolejne kilometry do końca świata, który wg nich znajduje się na ziemi ognistej w Argentynie. Czeka ją jeszcze wspinaczka na wysokie andyjskie przełęcze w Peru, drift po słonych jeziorach Boliwii, rejs chilijską Panaamericaną i brodzenie w stepach argentyńskiej Patagonii. Ekipa wyprawy składa się również z kamerzystów i fotografów, którzy zbierają materiały do dokumentu o ekspedycji, który pojawi się czeskiej i polskiej wersji językowej. Oto, co przesłał nam prosto z trasy wyprawy jeden z jej polskich uczestników, jadący Fiatem 126p Tomasz Turchan: Legendarna transamazonika, bo o niej tu mowa, oznaczona jest nr BR319 i łączy miasta Manaus i Porto Velhho. Okoliczni mieszkańcy dobrze wiedzą o jej istnieniu lecz niewielu nią podróżowało. Próbując zasięgnąć od nich informacji o trasie spotkaliśmy się z różnymi opiniami, każdy jednak twierdził że będzie ciężko z takimi małymi autami. Mieli racje. Trakt wybudowany został w latach 70 i prosta linią przeciął puszczę. Rzadko jednak uczęszczany i naprawiany popadł w ruinę. Dziś na połowie swojej długości nie przypomina juz normalnej drogi. Rozmyta podbudowa, sterczące strzępy asfaltu, głębokie dziury i wyrwy, obsuwające się pobocza ciągną się przez blisko 400 km. Najbardziej...

Jest prestiż, są wydatki! Które auto klasy wyższej wybrać za 50-70 tys. zł?

Maluchem przez amazońską dżunglę

SlowRide to znak rozpoznawczy najbardziej niezwykłego projektu motoryzacyjnego z udziałem Fiata 126p! Cztery youngtimery - komunistyczna Jawa, dwa Trabanty i Maluch. Do tego nieprzebyty las, kupa błota, wysokie góry, wulkany, pustynie, słone jeziora, antyczne cywilizacje Ameryki Południowej. Do akcji włączają się Trabanty 601 czeskiej załogi i Jawa Pionyr, którą jadą Słowacy. Ekipa SlowRide Team chce przejechać Amerykę Południową trasą TransAmazońską, przebić się przez Andy legendarną drogą śmierci, szusować Panaamericaną, brodzić w stepach Patagonii i zakończyć SlowRide w Buenos Aires w Argentynie. Tomek Turchan i Radek Jona są reprezentantami polskiej ekipy w międzynarodowym (polsko-czesko-słowackim) rajdzie starymi socjalistycznymi wehikułami do Ameryki Południowej. Startują Fiatem 126p. Tomek ze znajomymi wielokrotnie organizował wyprawy Fiatem 126p po Bałkanach oraz do Mongolii (Rajd Lajkonika). Radek z kolei Polskim Fiatem 125p do Stambułu, Ładami 2107 do Kirgistanu oraz non-FSO expedition do Maroko. Strona internetowa to www.slowriders.eu. Ich kompanami jest ekipa czeska w dwóch Trabantach 601 z Danem Pribanem na czele www.transtrabant.cz oraz ambasador Jawy Marek Slobodník ze Słowacji na Jawie Pionyr www.napionieri.sk Prosto z trasy wyprawy SlowRide relacjonuje dla nas Tomasz Turchan, członek polskiej ekipy jadącej przez ekstremalnie trudne szlaki Ameryki Południowej leciwym Fiatem 126p:SlowRide w Amazońskiej puszczy. Wcześniejszy, stanowiący również nie lada...

Jest prestiż, są wydatki! Które auto klasy wyższej wybrać za 50-70 tys. zł?

SlowRide 2012 - rozładunek "żółtych bestii"

4.10Nasz kontener w porcie w Georgetown. Ekipa od rana siedzi w porcie filmując rozładunek. Długo musieli się starać o... specjalne pozwolenie. Wciąż czekamy na zamknięcie procedury odbioru maszyn. Niestety lokalne urzędy celne i przepisy nie ułatwiają nam życia. Nasze pozwolenia wydawane są na szczeblu ministerialnym, więc wędrujemy od jednego ministerstwa do drugiego. Do zwiedzania ministerstw dochodzą jeszcze: wycieczka po posterunku policji i konsultacje telefoniczne z ambasadami Polski w Brazylii i Wenezueli. Żadna z lokalnych europejskich ambasad nie jest w stanie zainterweniować w naszej sprawie i wydać emergency travel document, więc ambasada w Caracas wyśle nam krótkoterminowy paszport pocztą. Potrzebują tylko komplet dokumentów i potwierdzenie zgłoszenia zagubienia paszportu z lokalnego posterunku Policji. Wizyta na policji i zgłoszenie zaginięcia paszportu tez nie należą do łatwych. Na wstępie oficerowie wyrzucają kamerzystę Dana za kręcenie filmu z komisariatu za bramę. Później twierdzą, że nie mogą Radkowi wydać potwierdzenia zgłoszenia zaginięcia dokumentu od ręki, bo na to jest specjalna procedura... 5 dni. Zalewa nas... pot, bo gorąco na zewnątrz. Jak ładnie poprosi to może być ew. na jutro. Polska ambasada w Wenezueli czeka na komplet dokumentów, ale w takim tempie nie zdążymy tego zorganizować do końca tygodnia. Takiego obrotu spraw nie spodziewał się nikt. 5.10 pt Nie możemy się doczekać decyzji z departamentu ds. turystyki ws. naszych samochodów, więc...

Jest prestiż, są wydatki! Które auto klasy wyższej wybrać za 50-70 tys. zł?

Maluchem na podbój Ameryki Południowej

CoJesienią 2012 wylądujemy w piekle, a później będzie już tylko gorzej! Będą cztery oldtimery: komunistyczna "motorynka", dwa Trabanty i nasz Maluch. Do tego nieprzebyty las, "kupa" błota, wysokie góry, wulkany, pustynie, słone jeziora, antyczne cywilizacje i wszystko to, co sprawia że rockowa muzyka wydobywająca się z półki głośnikowej Malucha brzmi jeszcze mocniej, a piwo po całodziennej przeprawie smakuje jeszcze lepiej! Na tapecie Ameryka Południowa. Do akcji włączają się czeskie Trabanty 601 i Jawa Pionyr. SlowRide to niekonwencjonalna formuła podróżowania bez presji czasu i bez autostrad. Im bardziej ekstremalne są warunki i niebezpieczna trasa tym większa satysfakcja, że udało się ją przejechać. Maluchem lub innym absurdalnym wehikułem. KtoTomek i Radek. Jesteśmy reprezentantami Polskiej ekipy w międzynarodowym (polsko-czesko-słowackim) rajdzie starymi socjalistycznymi wehikułami do Ameryki Południowej. Wystartujemy Fiatem 126p. Tomek ze znajomymi wielokrotnie organizował wyprawy Fiatem 126p po Europie, a nawet Azji (Rajd Lajkonika do Mongolii). Radek z kolei Polskim Fiatem 125p do Istambułu, Ładami 2107 do Kirgistanu, oraz non-FSO expedition do Maroko. EkipaZimą tego roku udało się nawiązać kontakt z podobną do nas grupą pasjonatów z Czech. Po pierwszym spotkaniu uznaliśmy, że zorganizujemy kolejną wyprawę wspólnie. I stało się. Czesi mają w dorobku wyprawy do Azji oraz Afryki. Koordynujemy całą akcję poprzez internet. Dzielimy się doświadczeniami i pomysłami,...