Wielkimi krokami zbliża się premiera najnowszej serii 5 z oznaczeniem „M”. Będzie to rewolucyjny model, przede wszystkim dlatego, że otrzyma napęd na cztery koła umożliwiający jazdę na limicie znacznie częściej niż w przypadku napędu tylnego. Fani jednak nie muszą się obawiać zerwania z tradycją – dostępny będzie tryb Drift umożliwiający jazdę wyłącznie z napędem na tylne koła. Dodatkowym atutem jest moc 600 KM i 800 Nm momentu obrotowego.

Chętni na zakup najnowszego M5 muszą cierpliwie czekać do września na oficjalną premierę we Frankfurcie. A co z tymi niecierpliwymi z rozgrzanymi do czerwoności portfelami? Dla nich Alpina przygotowała propozycję równie atrakcyjną. Trudno o konkurencję bardziej zbliżoną do oryginału, nowa Alpina B5 jest napędzana przez 4,4 litrowe V8 biturbo generujące, uwaga, 600KM i 800 Nm, a cała ta moc jest przenoszona na wszystkie koła. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmie 3,6 s, a jej prędkość maksymalna wynosi 323 km/h. To zaledwie 6 km/h wolniej niż fabryczna M5 i według nas jest to różnica do przełknięcia.

Na nieszczęście fanów driftu, ten ogrom mocy przekazywany jest na wszystkie koła cały czas. Dla poprawienia stabilności podczas jazdy zastosowano technologię skrętnej osi tylnej, tak więc wprowadzenie auta w poślizg będzie jeszcze trudniejsze. Jedyny cień nadziei to działanie trybu DTC, za pośrednictwem którego możemy skierować większość momentu na tylną oś, jednak to cały czas będzie 4x4.

Na liście standardowego wyposażenia znajdzie się sportowy układ wydechowy z funkcją Comfort i Sport uwydatniający wszystkie wspaniałe dźwięki generowane przez V8. Bardzo duży nacisk nałożony został na trakcję, co w sumie nie powinno dziwić. Za komfort i bezpieczeństwo odpowiada adaptacyjne zawieszenie z opcją trybu wyścigowego, a za krótką drogę hamowania ogromne tarcze hamulcowe z przodu 395 mm i 398 mm z tyłu. Jak często bywa w takich przypadkach, ceramika jest opcją.

Z niecierpliwością czekamy na premierę fabrycznie szybkiej „piątki” jednak ta oferowana przez tunera ma jedną ogromną przewagę, występuje w wersji kombi. Gdybyście mieli wolne ok. pół miliona złotych, na którą wersję byście się zdecydowali? Zapraszamy do komentowania.