Polskie przepisy nie przewidują żadnych sankcji za jazdę zimą na ogumieniu letnim. Za głupotę nie dostaniemy więc mandatu od policjanta, ale może ukarać nas... życie. I to boleśnie!

Czym ryzykujemy, jeżdżąc na oponach letnich? Zacznijmy od najmniej dramatycznych konsekwencji: ogumienie letnie na śniegu i lodzie zapewnia jedynie śladową trakcję. Problemy mogą pojawić się już przy próbie wyjazdu z parkingu lub podczas podjazdu pod jakiekolwiek wzniesienie. Stąd też właśnie biorą się potworne korki podczas pierwszych opadów śniegu – maruderzy, którzynie wymienili gum na czas, tamują ruch, bezsilnie buksując kołami przy każdej próbie startu spod świateł.

To jednak nic w porównaniu z problemami, jakie czekają nas podczas hamowania czy dynamicznego pokonywania zakrętów. Tu niedobory przyczepności objawiają się szczególnie dotkliwie. Na ośnieżonej drodze autu wyposażonemu w „zimówki” do zatrzymania wystarczy zwykle odcinek o połowę (co najmniej!) krótszy niż pojazdowi na letnich gumach. Oznacza to, że kierowca auta na oponach letnich nie ma żadnych szans, by w porę wyhamować, jeśli gwałtownie zahamuje jadące przed nim auto wyposażone w ogumienie zimowe. Nie pomogą tu ani doskonały refleks, ani nawet najnowocześniejsze systemy bezpieczeństwa montowane we współczesnych samochodach. Jeśli opony nie mają wystarczającej przyczepności, to ABS i ESP do niczego się nie przydadzą, a wręcz mogą wydłużyć drogę hamowania! Zaprojektowano je bowiem z myślą o współpracy z dobrym ogumieniem.

Różnice konstrukcyjne między ogumieniem letnim a zimowym są bardzo duże. Dotyczą m.in. kształtu bieżnika, kompozycji mieszanki gumowej czy nawet sztywności konstrukcji nośnej. Opona letnia powinna być przede wszystkim stabilna i skutecznie odprowadzać wodę spod bieżnika. Dobra „zimówka” musi wgryzać się w śnieg i „kleić” do pokrytej lodem nawierzchni. Dlatego jej bieżnik ma grube, ponacinane lamelkami kostki wykonane z miękkiej gumy. Niestety, taka konstrukcja nie sprawdza się podczas ostrej jazdy po przyczepnym asfalcie, szczególnie jeśli jest ciepło. W „niezimowych” warunkach opony zimowe zużywają się w przyspieszonym tempie, w dodatku zachowują się słabo podczas jazdy po mokrej drodze, wyraźnie wydłużając drogi hamowania.

Dlatego tak ważne jest „trafienie” w odpowiedni moment z wymianą opon. Nie warto robić tego zbyt wcześnie, natomiast dobrze jest zdążyć przed pierwszymi śniegami. Z drugiej jednak strony nie należy przejmować się ostrzeżeniami firm oponiarskich, że gumy letnie tracą swe właściwości już w temperaturach nieco poniżej +7°C. To bzdury! Z niezależnych testów wynika, że nawet przy kilkustopniowym mrozie, dopóki na drodze nie ma śniegu lublodu (!), opony letnie zachowują się poprawnie, a często nawet lepiej od „zimówek”.

Jest też i prostszy sposób na to, żeby zawsze mieć ogumienie dostosowane do aktualnych warunków pogodowych – wystarczy kupić komplet dobrych (!) opon całorocznych. Tego typu ogumienie nie dorównuje wprawdzie pod względem osiągów ani topowym oponom letnim, ani najlepszym „zimówkom”, ale stanowi niezłą alternatywę już dla ogumienia z tzw. średniej półki. Dobre opony z oznaczeniem „All Season” kosztują zwykle o ok. 20-30 proc. więcej od wysokiej klasy opon sezonowych. Jednak ich stosowanie i tak się opłaca, bo trzeba zapłacić tylko za cztery, a nie za osiem gum, odpada też koniecznośćzakupu dodatkowych felg, a także koszt wymiany oraz przechowywania nieużywanych opon. Jeśli więc komuś zależy nie na wyśrubowanych parametrach, ale na wymiernych oszczędnościach, to zamiast kupować dwa komplety niemarkowych opon na lato i na zimę, taniej i bezpieczniej będzie nabyć wysokiej klasy ogumienie całoroczne.

Warto jednak pamiętać, że nie wszyscy producenci mają w swojej ofercie naprawdę dobre opony uniwersalne. Przed podjęciem decyzji o zakupie radzimy więc zapoznać się z wynikami niezależnych porównań.