Continental GT Speed należy do wąskiego grona samochodów, w przypadku których już samo pojawienie się ich na drodze wzbudza szacunek i respekt. Jego dystyngowany wygląd przyciąga wzrok jak magnes i choć można się spierać, czy szlachetna stylistyka pasuje do sportowego charakteru, jedno jest pewne: to jeżdżące dzieło sztuki i do tego cholernie szybkie. W końcu to najszybszy seryjnie produkowany model Bentleya w historii marki.

Już bazowa wersja Continentala GT nie należy do słabeuszy, mimo to Bentley postanowił pójść jeszcze dalej. Speed dostał zmodyfikowany silnik z 12 cylindrami w układzie W i podwójnym turbodoładowaniem, wzmocniony o dodatkowe 50 KM i aż 100 Nm momentu obrotowego.

Do tego doszło przekonstruowane zawieszenie – usztywnione i obniżone o 10 mm, ze zmienionymi nastawami i układem aktywnej kontroli amortyzacji – oraz 21-calowe obręcze kół z oponami w rozmiarze 275/35 ZR 21. Moment przekazywany jest na obydwie osie (rozdział w stosunku 40:60 z preferencją tyłu) za pośrednictwem nowej, 8-stopniowej przekładni automatycznej ZF z funkcją sekwencyjnej zmiany biegów łopatkami umieszczonymi przy kierownicy.

Zastrzyk mocy czuć doskonale już po przejechaniu pierwszych metrów za kierownicą Speeda. Układ napędowy ma dwa tryby pracy: Comfort i Sport.

W pierwszym GT Speed zachowuje się jak szybka limuzyna. Zapewnia absolutną wygodę, a do wnętrza dociera tylko przyjemny pomruk 12 cylindrów. W drugim auto pokazuje agresywniejsze oblicze. Wystarczy przesunąć dźwignię zmiany biegów na pozycję „S”, a już sam dźwięk wydobywający się ze specjalnie zaprojektowanego układu wydechowego pieszczotliwym basem zapowie prawdziwe emocje.

Po wciśnięciu pedału gazu Bentley z oszałamiającym rykiem rzuca się do przodu. Zmiana przełożeń następuje błyskawicznie i „setka” pojawia się na liczniku już po 4,2 s, 160 km/h po 9 s, a 200 km/h – niespełna 2 s później. Prędkość zaczyna się odczuwać jednak dopiero po przekroczeniu 260 km/h. A to przecież nie koniec możliwości auta, które może osiągać nawet 330 km/h. Wystarczająco dużo, by wpisać Speeda na listę samochodowych marzeń.