Zwróciliście uwagę na pewne zjawisko, które ma miejsce ostatnimi czasy? Nie macie wrażenia, że mijające nas Lamborghini, Ferrari czy przede wszystkim Porsche nie robią już takiego wrażenia jak kiedyś? Oczywiście są ludzie dla, których widok tak egzotycznych samochodów zapiera dech w piersi, ale Ci bardziej obyci z dzisiejszą motoryzacja więcej uwagi poświęcają zadbanym, starym Alfom Romeo, Mercedesom, BMW czy nawet odrestaurowanym Trabantom. My jednak natknęliśmy się na swoistego Świętego Graala, ikonę szybkich europejskich aut przełomu lat 80/90, króla tylnonapędówek. To BMW M3 Sport Evolution z 1990. Znaleźliśmy go oczywiście w sieci, ale mieszkańcy Cincinnati w Ohio mogą obejrzeć model na żywo.

„Kupić samochód, żeby trzymać go pod kocem” - ewidentnie z takiego założenia wyszedł właściciel M3 z 1990 roku, ponieważ przebieg samochodu wynosi zaledwie 119 km po 27-latach od daty zakupu. Co istotne, nie poddano go żadnym modyfikacjom silnika. Pod maska drzemie seryjna rzędowa czwórka 2,5 l generująca 238 KM i 275 Nm. Karoseria również utrzymana jest w stanie fabrycznym.

Sport Evolution to najostrzejsza odmiana torowa spośród wszystkich „M trójek” pierwszej generacji. W dodatku limitowana do 600 sztuk! Silnik był wyposażony w specjalne dysze natryskujące olej pod tłokami w celu ich schłodzenia, szyby były wykonane z cieńszego, lżejszego szkła, lżejszy bagażnik z Evo II oraz lekkie zderzaki. W miejscu świateł przeciwmgielnych pojawiły się dodatkowe wloty powietrza, do przedniego zderzaka dołożono subtelna lotkę, poszerzono błotniki, a tylny spoiler posiadał możliwość regulacji. Samochód wywodził się z toru wyścigowego i serii DTM w związku z czym miał obniżone zawieszenie o 10 mm względem standardowej M3, a 16-calowe felgi miały klasyczny wzór skrzyżowanych szprych w nieco ciemniejszym odcieniu. M3 Sport Evolution można było kupić jedynie w kolorze czarnym lub czerwonym Brilliant Red.

Kto nie może napatrzeć się na wygląd zewnętrzny niech sobie odpuści i pozostawi siły na podziwianie wnętrza. Specyfikacja torowa wymusiła usunięcie większości przybytków zwiększających komfort podróżujących. W standardzie nie było oświetlenia kabiny, elektrycznie otwieranych okien, szyberdachu, komputera pokładowego czy klimatyzacji. Oczywiście te elementy pojawiały się jako opcje dodatkowe, o czym może świadczyć wyposażenie tego egzemplarza w elektryczne szyby. Szczęki nam opadły kiedy zobaczyliśmy obszyte alcantarą: trójramienną kierownicę, drążek zmiany biegów i dźwignie hamulca ręcznego oraz piękne skórzane fotele Recaro w nienaruszonym stanie.

Nie znamy planów właściciela względem tego samochodu. Wiemy, że jest eksponowany w komisie samochodowym EAG w Cincinnati, ale czy jest przeznaczony na sprzedaż czy służy tylko jako element przyciągający oko potencjalnych klientów, tego nie wiadomo. Cena? Nieznana. Chętni mogą sami zgłaszać oferty. Dla porównania w 2016 roku M3 z silnikiem 2,3 l z 1988 roku z przebiegiem 13 590 km została sprzedana za 199 990 $.

Ile pieniędzy bylibyście skłonni zapłacić za tak wyjątkowe E30? Lepsze M3 czy M3 w nieruchomościach?