Po pierwszym dniu ścigania byli motocykliści: Marek Dąbrowski pilotowany przez Jacka Czachora, jadący treningowym Mitsubishi Pajero, zajmowali dziewiąte miejsce. Zespół po konsultacji z inżynierami postanowił postawić wszystko na jedną kartę i walczyć o zwycięstwo w klasie diesel jadąc na granicy wytrzymałości maszyny.- Walczyliśmy z jednym lokalnym zawodnikiem o zwycięstwo w klasie diesel. Jacek bardzo mocno cisnął żebyśmy trzymali odpowiednią prędkość i atakowali. Jechaliśmy na granicy tego auta, ale w sumie wiedzieliśmy, że ryzykujemy i albo będziemy na mecie wysoko, albo zakończymy z awarią. Chcieliśmy jak najlepiej wyczuć tempo i wynieść jak najwięcej z tego treningu. Czołowi kierowcy mieli rozmaite problemy. My jechaliśmy dobrze, Jacek bezbłędnie nawigował no i udało nam się zakończyć na wysokiej czwartej pozycji z niewielką stratą do poprzednika – powiedział Marek Dąbrowski.

Foto: Auto Świat
Rábaköz Cup: Dąbrowski wygrał klasę

- Od pierwszych kilometrów zaczęliśmy atakować. Dzisiejsze odcinki specjalne były poprowadzone w odwrotnym kierunku niż wczorajsze, na trasie był już założony ślad, a to zawsze ułatwia nawigację. Skorygowałem również opisy w moich notatkach i dzięki temu wszystkiemu mogliśmy wyraźnie przyśpieszyć. Bardzo dobrze nam się jechało, nie popełnialiśmy błędów i zaczęliśmy trzymać samochód na wysokich obrotach. W sumie udało nam się poprawić wczorajszy czas aż o 7 minut, a to dużo przy tak krótkich próbach. Na pewno nasze tempo podkręcił również trochę Maciek Stańco, który walczył z nami na odcinkach specjalnych. Czuję, że to był bardzo wartościowy trening, dotarliśmy się jako załoga i przede wszystkim przetestowaliśmy jak wypadamy podczas zawodów – dodał Jacek Czachor.

Szczęścia niestety zabrakło drugiej załodze ORLEN Team: Adamowi Małyszowi i Rafałowi Martonowi. Od razu na pierwszym odcinku specjalnym w ich Toyocie Hilux urwał się drążek zmiany biegów. Załoga została na szóstym przełożeniu. Nie było możliwości kontynuowania jazdy.

- Wykluczyła nas drobna awaria. W skrzyni biegów ułamał się taki mały bolec i tak zakończyliśmy nasze ściganie. Nie mogę powiedzieć, że w dobrym nastroju, ale taki już jest sport motorowy – skomentował Adam Małysz.

W rajdzie zwyciężył Balazs Szalay przed Imre Fodorem oraz Imre Varga.