Pierwszym jest zakup Ferrari Enzo, czyli samochodu, który należy do klasy najbardziej sportowych maszyn, jakie wypuszcza się na publiczne drogi. Drugim jest zakup jednego z 38 wyprodukowanych Enzo FXX, którym można poruszać się wyłącznie po torach wyścigowych. Są unikalne, ponieważ nie muszą się stosować ani do przepisów jakie obowiązują na publicznych drogach, ani do tych sportowych, które dla wyrównania szans ograniczają energię jaką mogłyby wydobyć z siebie konstrukcje wyczynowe.

Okazuje się, że jedna z tych wyjątkowych wersji FXX otrzymała prawo do poruszania się po publicznych drogach. To oznacza torowe emocje wypuszczone na wolność. Z pewnością intensywność doznań jakie serwuje drogowe FXX u wielu może spowodować zalanie mózgu adrenaliną.

Ferrari Enzo FXX

Samochód został wystawiony na sprzedaż w Wielkiej Brytanii przez firmę Amari za kwotę 50 mln złotych. Kompozytowa karoseria została pokryta lakierem Rosso Corsa, a wnętrze pobłyskuje włóknem węglowym. FXX doposażony jest w światła, sygnał dźwiękowy, hamulec ręczny, rozmiękczone zawieszenie z regulacją wysokości i opony z homologacją drogową. A co z głośnością układu wydechowego, czy emisją spalin? Nie wiemy jak to się stało, że samochód jest dopuszczony do ruchu, ale całość przeróbek została wykonana przez Ferrari, do czego sprzedający oferuje dokumentację, również zdjęciową.

Za plecami kierowcy znajduje się wolnossące monstrum V12 o pojemności 6,3 litra i mocy 850 KM. Auto ma oczywiście napęd na tylne koła i 6-stopniową sekwencyjną skrzynię. Drogowe Enzo FXX może rozpędzić się do 398 km/h, a sprint do setki zajmuje mu 2,5 s.

Oferowane Ferrari FXX zostało wyprodukowany w 2008 roku i obecnie ma 2092 km.

Z jednej strony to wyjątkowy kąsek dla kolekcjonera, który powinien wstawić ten samochód w najciemniejszy kąt garażu, a drugiej emocje jakie oferuje drogowy FXX z pewnością nie pozwolą spać spokojnie. Będzie kusił, aż w końcu zostanie wypuszczony na wolność i zaryczy głośno i donośnie jak żadne inne auto na publicznej drodze.

Zobaczcie jak diabeł wstępuje w kierowców, którzy wsiadają za kierownicę Ferrari Enzo FXX: