Od razu wypada wyjaśnić, że krytyka ze strony Randalla Strossa na łamach New Your Times dotyczyła blisko pół miliarda dolarów rządowej pożyczki, na rozwój samochodu elektrycznego. W tym samym czasie wielokrotnie większe kwoty trafiły do innych amerykańskich koncernów. Czas pokazał, komu udało się wykorzystać państwową pomoc, a Tesla Motors jako pierwsza (i jedna z niewielu) zwróciła całość pożyczonej kwoty.

Częste porównania z filmowym Tonym Starkiem alias IronManem to jednak też spora przesada. Nie tylko, że nie ma, i najwyraźniej nie chce mieć nic wspólnego z przemysłem zbrojeniowym, to daleko mu też do szarmanckiego bawidamka. Chętniej przystaje już na porównania ze Stevem Jobsem, choć zastrzega, że sam jest fatalnym marketingowcem. Znacznie bliżej mu do Billa Gatesa, bo w swojej pracy udaje mu się łączyć świat inżynierów z biznesem. Zapytany wprost o idoli, mówi o Edisonie i Fordzie - ludziach, którzy z sukcesem wprowadzili nowe technologie na rynek i uczynili je dostępnymi dla każdego.

“Chcę być przydatny, abym mógł powiedzieć, że moje działania wywarły pozytywny wpływ na świat”

Jak zaczynał? Próżno tu szukać ckliwej historyjki od pucybuta do milionera. Mieszkającemu obecnie w Bel Air imigrantowi w dzieciństwie, które spędził jako syn inżyniera elektromechaniki i modelki w RPA, niczego nie brakowało.

Wspomnienia z przeszłości budują jednak dość konsekwentnie obraz niedopasowanego do otoczenia (problemy w sześciu kolejnych szkołach, pobicia przez rówieśników), ale uzdolnionego technicznie chłopca (samodzielna nauka programowania i sprzedaż w wieku 12 lat prostej gry za 500 dolarów). Spokojnemu rozwojowi na pewno nie pomógł rozwód rodziców, po którym, mimo silnego związku z matką, zdecydował się zamieszkać z ojcem, a ostoją były dla niego książki, które do dziś wspomina jako ważny czynnik kształtujący, wśród nich głównie dzieła filozofów, encyklopedię i literaturę s-f.

W wieku 16 lat, w tajemnicy przed rodzicami złożył podanie o kanadyjskie obywatelstwo (kraj pochodzenia matki) i rok później mimo sprzeciwu ojca na zawsze opuścił RPA. Jak tłumaczył po latach, z jednej strony uciekał przed obowiązkową służbą w wojsku, które odgrywało ważną rolę w utrzymaniu Apartheidu, a z drugiej już od dzieciństwa marzył o przeniesieniu się do USA, które jawiło mu się jako kraj, gdzie można osiągnąć wszystko.

Studia na uniwersytetach w Ontario i Pensylwanii kończy licencjatem z fizyki i ekonomii, a naukę na studiach wyższego stopnia na Uniwersytecie Stanforda w 1995 roku zakończył po kilku dniach. Miał znacznie ciekawszy pomysł co zrobić z czasem i zaoszczędzonymi kilkoma tysiącami dolarów.

Pamiętasz internet z roku 1995? Nawet jego największym entuzjastom nie śniła się dzisiejsza powszechność tego medium, ale dwudziestoczteroletniego Muska natychmiast zafascynowała perspektywa młodszego o miesiąc Marca Andreessena, współzałożyciela Netscape Communication. Wiedział, że to coś ważnego, co może zmienić świat, a to było właśnie to, co chciał robić.

Cztery lata później był prawdopodobnie jedynym człowiekiem, który nie traktował osiągnięć założonej przez siebie firmy Zip2 w kategoriach sukcesu zawiedziony tym, że stał się po prostu dostarczycielem narzędzi dla grup medialnych (m.in. New York Times). Przejęta przez Compaq za ponad 300mln dolarów Zip2 wzbogaciła konto Elona o 22 mln.

Już miesiąc później pieniądze te posłużyły do założenia X.com, przekształconego z czasem w PayPal. W tym czasie Musk wpisywał się już w archetyp nieprzyzwoicie bogatego, młodocianego mieszkańca Doliny Krzemowej, co podsumować może zakup McLarena F1 - najszybszego wtedy cywilnego samochodu na świecie.

Jak wspominał po latach, kiedy pierwszy raz siadł za jego kierownicą, nie miał pojęcia, jak go prowadzić - na szczęście skończyło się niegroźnie, a w wypadku ucierpiał dość znacznie tylko pojazd. Jeszcze w szoku po kraksie Elon miał powiedzieć swojemu pasażerowi: "Wiesz co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Nie zdążyłem go jeszcze ubezpieczyć". (F1 Muska był jednym z 64 wyprodukowanych egzemplarzy, cena producenta: milion dolarów).

“Oczywiście, to byłoby wspaniałe: urodzić się na Ziemi i umrzeć na Marsie. Byle tylko nie przy lądowaniu”

Marzenie o osiągnięciu sukcesu i fortunie w wieku zaledwie 30 lat z pewnością nie należy do najbardziej oryginalnych. A co, jeśli uda się je spełnić? Dla Elona Muska był to zaledwie początek drogi, którą symbolicznie zapowiada koncepcja założenia “Oazy na Marsie”. Podbój kosmosu nie był jednak celem Muska samym w sobie - jak tłumaczył, chciał na nowo rozniecić entuzjazm z epoki początków ery kosmicznej, kiedy to każdy dzień przynosił śmiałe wizje świata przyszłości.

Ekscentryczne mrzonki? Być może, Musk jednak podszedł do sprawy z typowym dla siebie pragmatyzmem i po prostu wybrał się na poszukiwania rakiety nośnej zdolnej dostarczyć gotowy "ogród" na powierzchnię Marsa. Zawiedziony ofertą: jak stwierdził, z jego własnych obliczeń wyszło mu, że potrzebne materiały to zaledwie 3% ceny, którą trzeba zapłacić za gotową rakietę, postanowił... zbudować własną.

"W 4,5 miliardowej historii Ziemi było tylko kilka naprawdę znaczących wydarzeń: Narodziny życia jednokomórkowego, wielokomórkowego, rozwój świata roślinnego, a następnie zwierzęcego. W takiej skali czasowej umieściłbym kolonizację innych planet tuż za rozprzestrzenieniem życia z oceanów na lądzie”

W założony w 2002 roku SpaceX Musk zainwestował z własnej kieszeni 100 milionów, które stanowiło ponad połowę kwoty, o jaką wzbogaciła go sprzedaż udziałów w PayPal. Do ogrodów na Marsie wprawdzie wciąż nam daleko, ale opracowanie w ciągu zaledwie siedmiu lat pierwszej komercyjnej rakiety nośnej to imponujące osiągnięcie, które podsumował zawarty z NASA kontrakt na dostawy zaopatrzenia do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Pozornie tylko bardziej przyziemny był plan Muska, na rozruszanie branży samochodów elektrycznych, w którą to wszedł, wykupując udziały w startupie Tesla Motors na początku 2004 roku. Z perspektywy czasu widać, że to właśnie decyzje Muska, udzielającego się głównie w fazie projektowej uczyniły z Tesli synonim elektrycznego samochodu. Jak przyznał Robert Lutz, wice prezes General Motors, Tesla Roadster zainspirowała GM do stworzenia swojej hybrydy Chevrolet Volt, a w wywiadzie dla The New Yorker z 2009 roku mówił wprost:

“Wszyscy geniusze z General Motors powtarzali, że technologii baterii litowo-jonowych potrzeba jeszcze dekady, tak samo uważała Toyota - i nagle bum, nadjechała Tesla. Więc zapytałem: jak to możliwe, że mały kalifornijski startup, którego szefowie nie mają pojęcia o branży motoryzacyjnej, potrafią to zrobić, a my nie?”

Elon zdecydowanie nie pretenduje do miana geniusza odkrywcy, niemniej nie sposób nie dostrzec trafności, z jaką dokonuje wyborów inwestycyjnych. Nie oznacza to bynajmniej, że po drodze nie ponosił porażek.

W 2008 roku trzy nieudane starty rakiety Falcon 9 nie rokowały dobrze na przyszłość SpaceX, w które Musk włożył większość swojej fortuny. Dalsze 70 milionów wpompowane w Tesla Motors nie rokowało rychłego zwrotu inwestycji: entuzjastyczny odbiór Tesla Roadster i rozwijające się portfolio własnych patentów stanowił wielki potencjał, ale wciąż tylko potencjał - w rzeczywistości firma cudem uniknęła bankructwa. W tym czasie, jak chyba nigdy, sprawdziła się, często powtarzana przez Elona mantra: Próbować, próbować, mimo niepowodzeń próbować raz jeszcze. Porażka jest możliwością, którą zawsze trzeba brać pod uwagę. Jeśli nie ryzykujesz, nie osiągniesz niczego...

...jeśli robisz tylko te rzeczy, które na pewno się powiodą, to robisz tylko to, co oczywiste.

Jeśli ktokolwiek miał jeszcze co do tego wątpliwości, nieortodoksyjnego myślenia o biznesie Musk dowiódł, ogłaszając w 2014 roku, że Tesla Motors pozwala każdemu na wykorzystanie opatentowanej przez nią technologii. W tym szaleństwie oczywiście jest metoda, otwarcie rynku ma szansę przyspieszyć i tak przecież nieuniknione odejście motoryzacji od paliw kopalnych - zbyt wolne tempo zmian może najbardziej zaszkodzić ich liderowi.

Musk nie stroni od działalności altruistycznej, choć rozumianej po swojemu - inwestuje w technologie, które według niego mają zapewnić "lepszą przyszłość". Zirytowany zbyt wolnym jego zdaniem wzrostem wykorzystania energii słonecznej poddał pomysł, a następnie wyłożył pieniądze na założoną i prowadzoną przez jego kuzynów firmę SolarCity. W błyskawicznym tempie firma ta stała się jednym z najważniejszych podmiotów w branży, dostarczając gotowe systemy paneli słonecznych zarówno do domów, jak i małych firm, oraz projektując farmy słoneczne dla całych zakładów produkcyjnych.

Wśród inicjatyw, w które zaangażowany jest Musk, znajdziemy także te stricte non-profit jak Hyperloop i Open AI. Pierwszy to idea nowego rodzaju transportu osobowego opartego na kapsułach poruszających się w tubach z podciśnieniem. Elon Musk już zapowiedział, że obecne obowiązki nie pozwolą mu zająć się tym zagadnieniem, ale aby idea mogła stać się rzeczywistością, wybuduje tor testowy, na którym swoje koncepcje przetestować w praktyce będzie mógł każdy. Drugi projekt zakłada stworzenie firmy badawczej non-profit, której celem będzie rozwój sztucznej inteligencji, która będzie bezpieczna i korzystna dla ludzkości, i co najważniejsze, będzie mógł z niej korzystać każdy, a monopolu i kontroli nad nią nie przejmą korporacje i rządy.

Geniusz technologii, wirtuoz marketingu, nawiedzony zbawca ludzkości czy błyskotliwy szarlatan? Żadne z tych sformułowań nie wydaje się uzasadnione w przypadku Muska, a jednocześnie w każdym z nich może kryć się ziarno prawdy na jego temat. Obecnie Elon jawi się jako najbardziej wyrazista emanacja ducha amerykańskiej przedsiębiorczości, imigrant, który przybył do "ziemi obiecanej" i jako "jedyny, który nie wie, że czegoś się zrobić nie da, po prostu to robi".

Nie sposób nie zauważyć, że pojawienie się na rynku Elona Muska przypadło na czas niepewności gospodarczej (kryzys ekonomiczny w cieniu rodzącej się potęgi Chin) oraz zagrożeń, które trudno zrozumieć. W takiej sytuacji przywrócenie marzeń o "nowym, lepszym świecie" i przekonanie, że każdy może mieć udział w jego budowaniu ma też bardzo wymierny ciężar społeczny i polityczny.

Niezależnie od tego, jak będzie postrzegany, z pewnością nie jest osobą, obok której można przejść obojętnie. Elon Musk ma obecnie 44 lata i nic nie wskazuje na to, by planował kiedykolwiek przejść na emeryturę.