W przeważającej części to wierni klienci marki, którzy na imprezę zabierają całe rodziny. Część kosztów ponoszą sami, resztę pokrywa Jeep. W Europie impreza została zorganizowana po raz 7. Z roku na rok przychodzi więcej zgłoszeń, dlatego organizatorzy po raz pierwszy zdecydowali się na podzielenie imprezy na 2 części. W sumie do Ardeche przyjechało650 samochodami ponad 1500 jeepowców z 26 krajów. Gwiazdą polskiej ekipy, liczącej 25 osób, był nasz zeszłoroczny Mistrz 4x4 Damian Polak, który do Francji wybrał się ze swoją dziewczyną. Oboje ujęli wszystkich niezwykłą sprawnością w konkurencjach nie tylko off-roadowych oraz sympatycznym sposobem bycia.Organizatorzy zadbali o to, by nikt się nie nudził. Każdy mógł wziąć udział w rozmaitych formach aktywności niesamochodowej: jazdach quadami, kajakowym spływie górskim potokiem czy eksploracji jaskini - wszystko bezpiecznie pod okiem przewodników lub instruktorów. Specjalny zestaw zajęć pod nazwą "Jeep Kids" przygotowano dla najmłodszych w myśl przysłowia: "Czym skorupka za młodu nasiąknie...".Jeep Camp nie zasługiwałby jednak na swoją nazwę, gdyby nie świetnie przygotowane atrakcje samochodowe: rajd przez malownicze, górzyste bezdroża, jazda na orientację, Akademia Jeepa, gdzie można się było zmierzyć z zaaranżowanymi przeszkodami, czy przejechanie wymagającej trasy off-roadowej Wranglerem Rubiconem. Dla zainteresowanych najnowszą techniką stosowaną w Jeepachzorganizowano warsztaty z inżynierami, którzy z tej okazji przylecieli z Detroit. Duch walki zespołowej potrzebny był w konkurencji Jeep Challenge, która w tym roku polegała na podniesieniu jak najwyżej Wranglera zawieszonego na linach na drzewach. Pracująca ramię w ramię polsko-skandynawska drużynaosiągnęła niezły - choć niestety niezwycięski - wynik. Może za rok się uda!Hart ducha, gra w zespole i optymizm górą!Damian Polak z Warszawy wygrał zeszłoroczną edycję konkursu. 22-letni student Wydziału Samochodów i Maszyn Roboczych Politechniki Warszawskiej zrobił na Campie duże wrażenie swoimi umiejętnościami i sympatycznym zachowaniem. Był świetny we wszystkich przygotowanych przez organizatorów konkurencjach, mimo teoretycznie najmniej dzielnego w terenie auta (Compass). W awaryjnej sytuacji, gdy jedna z uczestniczek wyprawy przebiła na wąskiej, leśnej ścieżce oponę, Damian spisał się doskonale: błyskawicznie zmienił koło i konwój mógł ruszyć dalej. Więcej zdjęć na www.4x4.auto-swiat.pl.Najważniejsze to walczyć do końca- Lubię stawiać czoła nowym wyzwaniom, a Mistrz 4x4 był dobrym sposobem sprawdzenia umiejętności. Zachętą do wysłania zgłoszenia było wygranie poprzedniej edycji konkursu przez mojego szwagra Bartka Ciemińskiego. Rada dla tegorocznych kandydatów? Powtórzyć sobie zasady udzielania pierwszej pomocy, która okazała się moją achillesową piętą, ale pozostałe konkurencje pozwoliły mi nadrobić stratę do pozostałych uczestników i wygrać Mistrza 4x4.