• Elektryki mają wiele zalet, jednak cały czas mają problemy z zasięgiem w warunkach zimowych
  • Przyczyną problemów z zasięgiem jest potrzeba stałego utrzymywania ciepłej baterii i wnętrza auta
  • Niemieccy specjaliści sprawdzili siedem modeli samochodów pod kątem strat energii zimą. Największy wzrost poboru mocy wyniósł... 99 proc.
  • Więcej takich tekstów najdziesz na stronie głównej Onetu

Elektronika nie lubi zbyt wysokich i zbyt niskich temperatur. Łatwo jest to zobaczyć na przykładzie telefonów komórkowych i innych sprzętów zasilanych bateriami. Nie inaczej jest z elektrycznymi samochodami, które w znakomitej większości zasilane są właśnie z akumulatorów.

Niestety, to właśnie baterie sprawiają największe problemy zarówno dla inżynierów projektujących auto, jak i później dla użytkowników, którzy muszą czasem godzić się na pewne niedogodności, szczególnie zimą. Są dwa główne problemy, które muszą przezwyciężać auta elektryczne zimą.

Akumulatory samochodów elektrycznych i człowiek są ciepłolubni

O pierwszym z nich już wspomniałem, to temperatury, w których najlepiej działają akumulatory. Najlepszą wydajność zapewniają, kiedy mają od 20 do 40 st. C. Wtedy najlepiej oddaje energię, przyjmuje ją, a także ma największą pojemność. Niestety zimą można jedynie pomarzyć, aby auto miało taką temperaturę, dlatego auto samo dba o komfort termiczny baterii, dogrzewając ją. Oczywiście energia na ogrzanie akumulatora bierze się z niego samego, dlatego zużycie energii zimą jest większe.

Co ważne, im większa bateria, tym potrzeba więcej energii. Najwięcej potrzeba jej nie na utrzymanie temperatury, ale właśnie rozgrzanie jej z niskich temperatur. Zwykle dodatkowe zużycie w zimnych porach roku wynosi od 10 do 30 proc., jednak przy temperaturach poniżej zera na krótkich trasach zużycie auta elektrycznego może wzrosnąć nawet o 50 proc.

Kolejną przyczyną jest dogrzanie kabiny, komfort termiczny pasażerów również jest niezbędny, zatem potrzebna jest energia do wytworzenia ciepła. Oczywiście także w tym wypadku cała energia jest pobierana z akumulatora. Dla porównania, w samochodzie z silnikiem spalinowym ciepło jest efektem ubocznym spalania paliwa.

Auta elektryczne mają także sporo zalet

Nie trzeba się też obawiać, że w korku podczas zimy zabraknie prądu na ogrzanie kabiny. Podczas testów w temperaturach od -9 do –14 stopni Celsjusza okazało się, że akumulator Renault Zoe o pojemności 52 kWh może utrzymać komfortową temperaturę w kabinie przez 17 godzin, a VW e-UP przez 15 godzin z baterią o pojemności 32,3 kWh.

Samochody elektryczne mają także kolejną zaletę. W ich wnętrzu możemy niemal natychmiast poczuć ciepło i nie trzeba czekać, aż silnik się rozgrzeje, jak ma to miejsce w konwencjonalnych autach.

Zestawienie siedmiu elektryków pod kątem straty energii przy niskich temperaturach.

Nie jest tak, że każdy samochód elektryczny zużyje tyle samo energii w identycznych warunkach. Dlatego specjaliści z ADAC przyjrzeli się siedmiu różnym konstrukcjom i sprawdzili które auto radzi sobie najlepiej z mrozami, a które ma z tym problemy. Wyniki w identycznych warunkach pomiarowych wykazały, że różnice mogą być bardzo duże.

Zestawienie ułożone od najlepiej radzącego sobie samochodu do spisującego się najgorzej.