W wyścigach Grand Prix od początku ich historii samochody nosiły numery startowe. Pierwsze w dziejach Grand Prix de l'Automobile Club de France w 1906 roku wygrał Węgier Ferenc Szisz na Renault z numerem 3A.

Jedne liczby dla zawodników są szczęśliwe, inne pechowe. A jak to wygląda w mistrzostwach świata Formuły 1?

Najwięcej zwycięstw, nic w tym dziwnego, odniesiono z numerem 1. Zazwyczaj nosił go obrońca tytułu. Jedynka zanotowała 181 wygranych. Druga na liście jest 5 - 130 zwycięstw.

Najbardziej pechowe jest za to 22. Samochody z tym numerem zaliczyły 274 defekty, zaledwie o jedną awarię wyprzadzając 15. Tradycyjnie uznawana za pechową 13 nie jest przyznawana w Formule 1 od 1974 roku. Wcześniej przydzielana była czasami według uznania organizatorów wyścigów.

Najwięcej Grand Prix z jednym numerem- 26 - zaliczył Jacques Laffite. Aż 132 z jego 176 startów w F1 miało miejsce z taką liczbą na karoserii jego Ligiera. Drugi w tej klasyfikacji jest Michael Schumacher, który w 120 wyścigach jeździł z numerem 1. No cóż Niemiec miał aż siedem tytułów do obrony. Aktualny czempion Sebastian Vettel z jedynką zaliczył już 58 startów i jest drugi na liście dla tego numeru. Natomiast trzecia lokata z największą liczbą zawodów z jednym numerem należy do Gerharda Bergera - 112 Grand Prix z 28.

Najniższym numerem używanym w mistrzostwach świata Formuły 1 było 0 (zero). Z taką okrągłą liczbą na torach pojawiło się dwóch kierowców ∆ody Scheckter w 1973 roku oraz Damon Hill w sezonach 1993-94.

Z najwyższym numerem - 136 - pokazał się podczas Grand Prix Niemiec w 1952 roku Rudolf Krause. Podczas tamtego wyścigu numer każdego z pojazdów zaczynał się od setki. Było to spowodowane tym, że organizatorzy tych zawodów (było to kilka wyścigów) każdemu samochodowi starali się przyznać unikalny, niepowtarzalny numer.

Wyższy numer w Formule 1 widziano tylko podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii w 1974 roku. Lella Lombardi na swoim Brabhamie unieściła liczbę 208. Niestety, Włoszce nie udało się zakwalifikować do wyścigu.