Każdy prawdziwy miłośnik samochodów zastanawia się dokąd obecnie zmierza przemysł motoryzacyjny. Urzędnicy z zawziętością śrubują i tak już wyśrubowane normy emisji spalin. W konsekwencji producenci uciekają się do najznamienitszych sztuczek w celu redukcji szkodliwych dla środowiska gazów. Inżynierowie dwoją się i troją, aby ich silniki były jeszcze bardziej dynamiczne, jeszcze mocniejsze, a przy tym przyjazne dla otoczenia i polityków. Tylko dlaczego te praktyki sięgają już tak stricte usportowionych aut jak Fiesta ST...?

Ford od kilku lat montuje w swoich autach 3-cylindrowe jednostki. Silniki spod znaku Ecoboost były odpowiedzią na brukselskie dekrety. Z racji tego, że nowe motory muszą być coraz wydajniejsze i mocniejsze, by napędzać coraz cięższe od niezbędnej technologii samochody, producent z Detroit opracował jednostkę 1.5 l Ecoboost. 3 cylindry, każdy o pojemności 0,5 l. Dodatkowo, aby nieznacznie zmniejszyć spalanie zastosował system zmniejszający pojemność przy niskim obciążeniu jednostki. W miejskich samochodach, które i tak połowę żywotu spędzą w korkach ma to sens, ale co kiedy takie rozwiązanie ląduje pod maską najlepszego hotchatcha dekady?

Fiesta ST nigdy nie biła rywali w wyścigach na prostej. Dotychczasowy czterocylindrowy silnik 1.6 Ecoboost nie rozwijał ani na papierze a w rzeczywistości takich prędkości jak jego najgroźniejsi konkurenci. Co innego działo się na zakrętach. Tam noszący oznaczenia RS, OPC czy GTI wąchali gumę. Co będzie teraz?

Moc w Fieście ST wzrośnie do 197 KM ,a krzywa momentu osiągnie poziom 290 Nm. Pozwoli to na skrócenie sprintu do 100 km/h o 0,2 s. (6,7 s). Nowy hatch Forda może pracować w trzech trybach jazdy: Normal, Sport i Track. System steruje reakcją silnika, układu kierowniczego czy kontrolą trakcji, która przewiduje 3 poziomy ustawień: 1) włączona, 2) pozwalająca na poślizg, ale będąca w pogotowiu, 3) całkowicie wyłączona. Dobre rozwiązanie dla nowicjuszy, średnio-zaawansowanych oraz aspirujących do licencji rajdowej kierowców.

Dobrze, wiemy już co w trawie, a właściwie pod maską piszczy. Czas przyjrzeć się Fieście z zewnątrz. Choć wersja ST rzadko pełni funkcję auta rodzinnego, to producent proponuje nadwozie 3 i 5-drzwiowe. Aby odróżniała się od standardowej wersji, dodano spojler, 18-calowe koła, tylny zderzak z dyfuzorem oraz charakterystyczny duży wlot powietrza w przednim grillu. Na tym polu projektanci nie zawiedli, podobnie jak wewnątrz auta.

Siedząc pomiędzy spłaszczoną u dołu kierownicą, a kubełkowym fotelem RECARO, możemy korzystać z dobrodziejstw systemu multimedialnego SYNC 3. Za pomocą 8-calowego wyświetlacza sterujemy łącznością poprzez aplikację AdroidAuto oraz Apple CarPlay. Do celu doprowadzi nas nawigacja, a gdy podczas jazdy po zakrętach zechcemy zadzwonić do ukochanej z informacją o spóźnieniu na kolację z powodu gigantycznych korków na drodze, numer wybierzemy przez polecenia głosowe. A kiedy skończymy już rozmowę Play Sound System Bang&Olufsen umili nam resztę podróży.

Ile będzie kosztować nowa Fiesta ST? Ford nie podał jeszcze cennika. Samochód trafi do oferty na początku 2018 i pewnie wtedy poznamy wartość trzycylindrowej Fiesty ST. To co, już dzwonicie po dilerach Forda w Polsce w poszukiwaniu Fiesty ST200...?