Sedany segmentu C kojarzą się głównie z pojazdami, które swoim właścicielom nie zapewniają prestiżu. Mają zazwyczaj nudne, kanciaste nadwozia i trudno oczekiwać, żeby ktokolwiek się za nimi oglądał. Hyundai, który od kilku lat do projektowania swoich aut zatrudnia europejskich stylistów, zbudował kompaktowego sedana o niebanalnej stylistyce. W zasadzie, patrząc na Elantrę, mamy wrażenie, że widzimy samochód z nadwoziem coupé, ewentualnie liftback (mocno spłaszczona tylna szyba). Bez dwóch zdań jest to sedan, bo pokrywa bagażnika nie unosi się wraz z tylną szybą.

Piękna linia nadwozia ogranicza praktyczne walory auta

Gdy już podniesiemy klapę do góry, do dyspozycji mamy aż 485-litrowy bagażnik. Nie jest to rekordowa wartość w klasie (VW Jetta ma poj. 510 l), ale już całkiem duża. Mankamentami kufra są jednak zawiasy wnikające do wnętrza i wąski otwór załadunkowy. Zaletą – możliwość jego powiększenia przez złożenie oparć tylnych siedzeń jednym pociągnięciem łatwo dostępnej linki.

Skoro już jesteśmy przy tylnej (notabene – bardzo zgrabnej) części pojazdu, to musimy nadmienić, że mocno pochylona linia dachu i płaska szyba ograniczają przestrzeń nad głowami pasażerów siedzących na kanapie oraz ograniczają kierowcy widoczność do tyłu. Producent zdaje sobie sprawę z tej niedogodności, więc zaopatrzył auto w czujniki parkowania i kamerę cofania (seryjne tylko w topowej wersji).

Ścięty dach zmniejszył przestrzeń nad głowami z tyłu, ale absolutnie nie wpłynął na ilość miejsca na nogi i swobodę ruchu, jaką mają pasażerowie jadący z przodu. Kierowca siedzi na wygodnym fotelu (z elektryczną regulacją), trzyma w dłoniach poręczną, dwupłaszczyznowo regulowaną kierownicę, a przed nim rozpościera się estetyczna i solidnie wykonana deska rozdzielcza z automatyczną klimatyzacją. Próżno jednak na niej szukać nawigacji.

Na liście opcji nie znajdziemy także ani sygnalizatora zmęczenia kierowcy, ani automatycznych świateł drogowych, ani też innych elementów zwiększających komfort i bezpieczeństwo podróżowania. To tylko potwierdza to, że Hyundai pod względem elektroniki musi nieco nadrobić.

Bogate wyposażenie, ale bez najnowszych systemów

Jednak żeby nikt nie pomyślał, że Elantrę kiepsko wyposażono. Wręcz przeciwnie – mimo że nie ma technicznych nowinek, wyposażenie jest kompletne. Zastosowano w niej np. system Flex Steer (szczegóły powyżej) i rzadko spotykane w tej klasie podgrzewanie tylnej kanapy.

Pod maską kompaktowego Hyundaia pracuje 1,6-litrowy benzyniak. Mimo braku doładowania osiąga on ponad 130 KM, a to już gwarantuje dobrą dynamikę. Co ważne, jednostka jest cicha i całkiem oszczędna. Podczas testu spalanie w mieście wyniosło 9 l/100 km, czyli nieznacznie więcej od wartości, jaką podaje producent. Powody do zadowolenia daje także precyzyjnie działająca skrzynia biegów.

Elantrę oferuje się w jednej wersji silnikowej. Ceny auta zaczynają się od 61 600 zł. Testowy egzemplarz był droższy o 16 000 zł. Konkurencyjny VW Jetta 1.4 TSI/122 KM Highline kosztuje 79 600 zł. Atutem Hyundaia jest 5-letnia gwarancja.

Silnik-typ/cylindry/zawory benz. R4/16
Pojemność 11591
Moc. maks. 132/6300 KM/obr./min
Moment 158/4850 Nm/obr./min
Poj. bagażnika 485 l
Zbiornik paliwa 50 l
Wymiary (dł./szer./wys.) 4550/1775/1435 mm
Przysp. 0-100 km/h 10,1 s
Napęd man. 6/przedni
Prędkość maks. 200 km/h
Średnie spalanie fabr. 6,5 l/100 km
Cena (Style) 77 600 zł

Plusy: dynamiczny i cichy silnik, dobre prowadzenie, precyzyjna skrzynia biegów, pojemny kufer.

Minusy: słaba widoczność do tyłu, ograniczona przestrzeń nad głową z tyłu, brak nowoczes. syst. bezp.

Podsumowanie

Sądziłem, że wsiądę do auta, które nie wywołuje żadnych emocji. Jednak w przypadku Elantry trochę się pomyliłem. Auto ma zgrabną sylwetkę i ładnie wykonane wnętrze, a dzięki sprężystemu podwoziu i dynamicznemu silnikowi przyjemnie się je prowadzi. Ten Hyundai mi się spodobał!