Świadkami takich emocji, jakich dostarczyli nam zawodnicy podczas tej rundy, nie byliśmy od miesięcy - Kajetan Kajetanowicz z Jarkiem Baranem pokazali pazur już od pierwszych kilometrów oesowych, walczyli zacięcie na każdym kilometrze i byli najszybsi na połowie odcinków specjalnych. Jednak dopiero wygranie ostatniej próby rozstrzygnęło o zwycięstwie - na korzyść wielokrotnych Mistrzów Polski z LOTOS Rally Team. Kajetan i Jarek, dzięki wywalczeniu maksymalnej liczby punktów zarówno w klasyfikacji generalnej, jak i pierwszego dnia zostali pierwszymi w sezonie liderami krajowego czempionatu.

Kajetan Kajetanowicz: - Uwielbiam takie akcje, gdy trzeba jechać pod dużą presją, gdy dużo się dzieje. Dzięki dla Wojtka i Kamila za rywalizację i walkę na "żyletki"! Prawdopodobnie, gdybyśmy dziś rano nie wypadli z drogi na 5 biegu i nie wylądowali w zaspie, sytuacja byłaby bardziej komfortowa. A tak - cały dzień odrabialiśmy straty :). 0,2 sekundy między nami przed ostatnim odcinkiem - o to właśnie w tym sporcie chodzi. To powoduje, że rajdy są jeszcze bardziej emocjonujące. Szybcy zawodnicy, z którymi się ścigam, sprawiają, że chcę być jeszcze szybszy. Choć to moja czwarta wygrana w Świdnicy, to dopiero pierwsza z nowym zespołem LOTOS Rally Team. To także Ich sukces oraz kibiców, których zaangażowanie niekiedy zaskakuje mnie, tak pozytywnie.

Jarek Baran: - Bardzo chciałem wygrać ten rajd po raz siódmy, wyrównując rekord zwycięstw wielkiego pilota Ryszarda Żyszkowskiego. Ten rekord padł dopiero po 21 latach i byłoby fajnie, żeby przez kolejne dwie dekady nie został pobity :). Przed rajdem twierdziłem, że dzień drugi będzie łatwiejszy i nie po raz pierwszy okazuje się, że rajdy to sport nieobliczalny. Dziękuję Kajetanowi oraz Wojtkowi i Kamilowi za emocjonujące dwa dni.

Platinum Subaru Rally Team odniósł duży sukces w 41. Rajdzie Świdnickim Krause, inauguracyjnej rundzie Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski 2013. Reprezentanci zespołu stworzonego dzięki współpracy firm Orlen Oil i Subaru Import Polska - Wojtek Chuchała i Kamil Heller - byli najszybsi na sześciu odcinkach specjalnych i do ostatniego kilometra walczyli o zwycięstwo. Do najwyższego stopnia podium zabrakło zaledwie 1,5 sekundy, ale duetowi PSRT udało się obronić pierwsze miejsce w klasyfikacji niedzielnego etapu. Druga załoga teamu, Michał i Grzegorz Bębenkowie, wraz z kolejnymi kilometrami coraz lepiej poznawali nową rajdówkę, notując czasy w czołowej dziesiątce i zdobywając cenne punkty dla zespołu.

Mimo słonecznej pogody, niedzielny etap 41. Rajdu Świdnickiego Krause okazał się dla zawodników jeszcze trudniejszy niż sobotni. Przed finałowym odcinkiem specjalnym przewaga Wojtka Chuchały i Kamila Hellera wynosiła zaledwie 0,2 sekundy. Do pierwszego miejsca zabrakło jedynie 1,5 sekundy, ale załoga PSRT zajęła znakomitą, drugą lokatę w rajdzie i pierwszą w dniu. Na mecie Siemanko i Elena odebrali również puchary za zwycięstwo w Klasyfikacji Producentów, a dzięki dorobkowi punktowemu obu załóg Platinum Subaru Rally Team objął prowadzenie w klasyfikacji Zespołów Sponsorskich. Michał i Grzegorz Bębenkowie także nie mieli łatwego zadania, gdyż debiut w nowym samochodzie przypadł na jedną z najtrudniejszych edycji świdnickiego klasyka. Załoga Platinum Subaru Rally Team nie uniknęła problemów na trasie, ale była zadowolona z możliwości STI w specyfikacji R4 i swoich postępów w poznawaniu tej rajdówki.

Wojtek Chuchała: - Wspaniały rajd i wspaniały dzień, w którym naszym założeniem było dojechanie do mety. Naprawdę nie spodziewaliśmy się, że uda nam się jechać tak szybkim tempem i wygrywać tyle odcinków specjalnych. Oczywiście na kolejnych rajdach będziemy starali się być jeszcze szybsi i lepsi, bo wiemy, że to jest możliwe. Nasze STI to niesamowita maszyna, którą można walczyć o najwyższe cele. Dziękujemy całemu Zespołowi i naszym partnerom: Keratronik, Raiffeisen Leasing, Geberit, Greco, SJS i Sony VAIO. Pozdrawiamy też naszych kibiców i mamy nadzieję, że dostarczyliśmy im choć trochę emocji, bo obiecujemy ich dużo więcej!Kamil Heller: Dziś było naprawdę fantastycznie, na ostatniej pętli udało nam się jeszcze poprawić, więc jesteśmy bardzo zadowoleni. Zwycięstwo w dniu smakuje wspaniale, podobnie jak drugie miejsce w całym rajdzie, wywalczone po tak zaciętej rywalizacji. Dziękujemy całemu Zespołowi za świetne przygotowanie samochodu i fantastyczną pracę podczas tego weekendu. Teraz czekają nas kolejne rundy RSMP, na czele z niemal domowym dla nas Rajdem Wisły.

Foto: Auto Świat
Triumf Kajetanowicza w Rajdzie Świdnickim 2013

Michał Bębenek: - Tegoroczny Rajd Świdnicki nie należał dla nas niestety do najszczęśliwszych. Czasy na odcinkach nie były zadowalające i myślę, że zdecydowanie stać nas na więcej. Wczorajszy dzień zaczął się optymistycznie. Osiągane rezultaty bardzo nas cieszyły. Dziś było zdecydowanie słabiej. Być może zaważył na tym brak czasu na solidne testy, które dodatkowo przeprowadzaliśmy w nieco innym warunkach niż te, które panowały na rajdzie. Subaru ma w sobie duży potencjał i postaramy się go odpowiednio wykorzystać w dalszej części sezonu. Myślami jesteśmy już przy Rajdzie Wisły. Z pewnością wyciągniemy odpowiednie wnioski i przygotujemy się do tego występu bardzo solidnie.

Grzegorz Bębenek: - Nie pozostaje nic innego niż pozytywnie patrzeć w przyszłość. Nowy samochód, jak się okazuje, jeszcze nas trochę zaskakuje. Będziemy też pracować nad nastawami zawieszenia. Mam nadzieję, że szybko zgramy się w pełni w nową rajdówką. W tym sezonie czeka nas jeszcze wiele rajdów i zrobimy wszystko żeby wypaść na nich jak najlepiej.

To nie był łatwy tydzień dla załogi zespołu Inter Cars Castrol TRW, ale wiemy już, że zakończył się dobrze. W 41. Rajdzie Świdnickim Oleksowicz i Kuśnierz wywalczyli 5. miejsce i 17 punktów w klasyfikacji RSMP.

Maciej Oleksowicz: – Z naszego miejsca jestem jednocześnie zadowolony i trochę niezadowolony, bo nie do końca jest to pozycja, o której marzyliśmy. Na pewno bardzo cieszy mnie to, jak działaliśmy jako zespół. Udało się zebrać świetną ekipę – mechanicy, załoga rozpoznania trasy, pilot – wszystkie elementy układanki idealnie do siebie pasują. Walka, jaką dzisiaj stoczyliśmy też była budująca. Obroniliśmy piąte miejsce po naprawdę zaciekłej bitwie. W kolejnych rundach, tak jak zapowiadaliśmy, chcemy walczyć o wyższe lokaty. Polskie warunki są dosyć specyficzne, szczególnie w tym rajdzie było ciężko. Widzę, że muszę jeszcze poćwiczyć jazdę w warunkach dalekich od idealnych. Myślę, że gdyby było sucho to pokazalibyśmy się ze znacznie lepszej strony. Oczywiście bardzo się cieszę z tego, że pojechaliśmy w tym rajdzie, bo jak wiadomo, przed rajdem nie było zbyt wesoło. Takie rzeczy jak wypadki się jednak zdarzają.

Michał Kuśnierz: – Nie mam niedosytu po tym rajdzie, bardzo się cieszę, że udało nam się wystartować, mimo że jechaliśmy ten rajd praktycznie bez wcześniejszych testów, bo te zakończyły się dla nas przedwcześnie i nie mogliśmy sprawdzić wszystkiego, co chcieliśmy. Duże brawa dla naszych mechaników, bo tak naprawili Fiestę, że ta bez najmniejszej awarii przejechała cały dystans. Budujące jest to, że opis, który zrobiliśmy z Maćkiem przed rajdem, okazał się bezbłędny. Wszystkie zakręty się zgadzały, pasowały, co szczególnie cieszy zważywszy na to, jak szybko i niespodziewanie zmieniały się warunki na trasie. W czasie rajdu praktycznie nie popełniliśmy najmniejszego błędu, jechaliśmy swoim tempem, nie wdawaliśmy się w „bójki” z innymi zawodnikami. Odzyskiwaliśmy po wypadku zaufanie do siebie i do samochodu. Nasz wynik jest dobry w kontekście tego, że Maciek przez trzy lata nie jeździł w Polsce i nie ścigał się w takich warunkach.