Cena postępu jest wysoka. Dzisiejsze samochody są tak bezpieczne i zaawansowane technicznie, że przypominają komputery na kołach. Są też tak ekologiczne, że niemal przyczyniają się do odrastania lasów pierwotnych.

Ale biada wam, jeśli dojdzie do jakiejś poważnej awarii! W miarę tanie serwisowanie kończy się w zasadzie na autach miejskich (i na prostych silnikach benzynowych), a każda poważniejsza usterka w większym pojeździe często oznacza astronomiczne koszty. Przedstawiamy więc listę najdroższych usterek i przy okazji podpowiadamy, czy i jak da się ich uniknąć.

Sprawdzamy też, czy w danym przypadku istnieje alternatywny (tańszy!) sposób naprawy. Koszty podane przy każdej z usterek oznaczają naprawę poza siecią dilerską, przy wykorzystaniu zamienników, jednak co najmniej ze średniej półki cenowej.

Jak uchronić się przed kosztownymi awariami?

Cóż, prawda jest taka, że na niektóre z nich po prostu jesteście skazani, bo są one następstwem błędów konstrukcyjnych lub... celowego osłabiania niektórych elementów. W przypadku wszystkich pozostałych usterek podstawa to uczciwy warsztat, który nie będzie wymieniał części na chybił trafił, lecz zajmie się weryfikacją przyczyn awarii.

Pamiętajcie też o tym, że auto użytkowane bez zwracania uwagi na zalecenia i interwały serwisowe musi wyzionąć ducha. Kiedy? To tylko kwestia czasu.

Czasami można też odnieść wrażenie, że niektóre firmy celowo komplikują konstrukcję swych pojazdów. Wychodzą ponadto z założenia, że auto powinno zacząć się psuć tuż po zakończeniu okresu gwarancyjnego, najlepiej w taki sposób, żeby naprawę można było wykonać jedynie w autoryzowanej stacji obsługi.

Brzmi jak teoria spiskowa? Niestety, coraz częściej to prawda

Co więcej, często wychodzi na jaw, że awaryjna część – nawet ta nieprzesadnie skomplikowana – nie występuje na wolnym rynku jako zamiennik (tanich chińskich podróbek nie uwzględniamy). Weźmy choćby łożysko przedniego koła do Alfy Romeo 159 (800 zł!) czy zawór EGR do diesla 2.2 i-CTDi Hondy – do kupienia w ASO za drobne 3284 zł (!).

Kosztów da się uniknąć

To dobra wiadomość. Zła jest taka, że... nie zawsze. Poza tym nie możecie oszczędzać na okresowej obsłudze ani na częściach. Pamiętajcie też o tym, żeby w obliczu kosztownej awarii nie tracić zimnej krwi, tylko zbadać możliwości tańszego rozwiązania danego problemu. Mechanicy lubią straszyć!