Audi Q5 kontra BMW X3 i VW Tiguan czyli SUV-y z silnikami benzynowymi to zestawienie, które w praktyce na ulicy prawie nie występuje. Z prostej przyczyny – diesle pracują coraz kulturalniej i spalają znacznie mniej paliwa od benzynowych braci.

Trzeba jednak przyznać, że w ostatnich latach rozwój silników benzynowych jest bardzo szybki. Produkowane dzisiaj jednostki wiodących marek korzystają z najnowocześniejszych rozwiązań – wtrysku bezpośredniego, turbodoładowania, systemów start-stop i odzyskiwania energii hamowania za pomocą inteligentnego sterowania alternatorem.

Audi Q5, BMW X3 i VW Tiguan - mają naprawdę wielkie możliwości i wytwarzają bardzo duży maksymalny moment przy stosunkowo niskich obrotach. Wszystko wskazuje na to, że silniki benzynowe dysponują ciągle niewykorzystanym potencjałem rozwojowym i będą coraz lepsze, dlatego właśnie zdecydowaliśmy się na test benzynowych SUV-ów z turbodoładowanymi jednostkami napędowymi.

Trzy mocne silniki

Pierwszym z nich jest Audi Q5. Podczas face liftingu Audi Q5 silniki poddano największej modernizacji. Testowany dwulitrowy czterocylindrowiec TFSI został gruntownie udoskonalony i dostarcza teraz 225 KM zamiast 211 KM mocy. To doskonały przeciwnik dla równie nowoczesnego dwulitrowego czterocylindrowca rozwijającego 245 KM pod maską BMW X3 28i.

Trzecim uczestnikiem testu porównawczego jest 210-konny VW Tiguan. Każdy z pojazdów dysponuje napędem na cztery koła i automatyczną skrzynią biegów.Już na początku naszego testu Tiguan rozwiał wszelkie wątpliwości, jakoby był w tym porównaniu zbyt małym autem. Wręcz przeciwnie – to mistrz w wykorzystaniu wnętrza.

Ilość miejsca z przodu plasuje Volkswagena Tiguana pomiędzy najprzestronniejszym Audi Q5 a najciaśniejszym BMW X3, a w ocenie przestronności z tyłu SUV VW okazuje się najlepszy. I to pomimo faktu, że jest o dobre 20 cm krótszy. Dlaczego? Bo silnik zainstalowano w nim poprzecznie. BMW i Audi preferują jednostki montowane wzdłużnie.

Przesuwane tylne siedzenia z dającym się pochylać oparciem, będące elementami wyposażenia seryjnego VW Tiguana, oraz składane oparcie fotela pasażera czynią z Tiguana niezwykle praktyczny pojazd. Za takie udogodnienia Audi każe sobie płacić ekstra (przesuwane tylne siedzenia 970 zł, składany fotel pasażera 730 zł).

W BMW X3 podobne „cudeńka” są niedostępne – jedynie tylne oparcie da się położyć. Poza tym w BMW X3 pasażerowie jadący z tyłu podróżują w zaskakująco niewygodnych warunkach, ponieważ siedzisko kanapy umieszczono zbyt nisko nad podłogą. W Q5 i Tiguanie jest pod tym względem znacznie lepiej.

Sportowe geny wnętrza

Dobrze, że w przedniej części kabiny BMW X3 nic nie denerwuje. Pozycja za kierownicą jest równie perfekcyjna, jak dobrze uformowane sportowe fotele ze świetnym trzymaniem bocznym za 2751 zł (gorąco polecamy). Audi również potrafiło stworzyć twarde, sportowe siedzenia, o czym mogliśmy się przekonaćw Audi Q5.

Dlaczego jednak zostały umieszczone na liście wyposażenia dodatkowego w designerskim pakiecie Micron (3990 zł), wiedzą zapewne jedynie eksperci od marketingu. Tu także musimy podkreślić, że wspomniane siedzenia są jak najbardziej godne polecenia. W VW mamy do czynienia z fotelami stworzonymi raczej z myślą o przyjemności z odbywania dalekich podróży – brak im po prostu sportowego charakteru. Jeśli chodzi o dobór materiałów, ich spasowanie i ostateczny szlif, na czoło wysuwa się zdecydowanie Audi. BMWX3 ma się na kim wzorować.

Mocne benzyniaki z turbo zwykle ochoczo wchodzą na obroty, charakteryzują się wysoką kulturą pracy i są gotowe do pokazania swoich wszystkich możliwości, czym dostarczają kierowcy mnóstwo przyjemności. Nie inaczej jest w przypadku testowanych SUV-ów. W BMW X3 lekko powarkująca jednostka „kręci się”z dziką determinacją, co idealnie współgra z pracą ośmiostopniowego „automatu”.

Godny odnotowania jest postęp techniczny, jaki dokonał się pod względem wszechstronności silników turbo: motor BMW X3 osiąga maksymalny moment obrotowy już przy zaledwie 1250 obr./min! Gdyby postulować taką wartość pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, inżynierowie parsknęliby śmiechem.

Testowane Audi Q5 nie miało w wyposażeniu adaptacyjnego zawieszenia, lecz osadzono je na seryjnym zawieszeniu z konwencjonalnymi amortyzatorami. Na 19-calowych kołach Audi Q5 wprawdzie nie przemieszczało się tak sprężyście, jak BMW X3, ale nie brakowało mu zwinności. Całkowicie ucywilizowane, żywiołowe i przyjemnie mocne, 225-konne TFSI zachwycało niskim poziomem hałasu, miłym dla ucha brzmieniem i bardzo dobrą współpracą z 8-stopniowym „automatem”.

Volkswagen Tiguan ze swoim „jedynie” 210-konnym TSI zdaje się w tym porównaniu cienkim Bolkiem, ale to tylko mylące pozory. Auto jest bowiem o 200 kg lżejsze od rywali, dzięki czemu nie traci na starcie dystansu między sobą a konkurentami. Cicha jednostka bez ociągania wkręca się na obroty i dynamicznie prze do przodu.

Trzeba jednak przyznać, że siedmiostopniowa skrzynia DSG nie jest tak dopracowana jak 8-przełożeniowe „automaty” rywali, co odbija się na komforcie i prędkości auta. Testowany Tiguan miał 18-calowe koła, dzięki czemu odznaczał się akceptowalnie harmonijnym wybieraniem nierówności i przyjemnym zachowaniem podczas jazdy. I to by było na tyle, jeśli chodzi o dobre wiadomości.

Przyjemność kosztuje

Przechodzimy bowiem do spalania. Już na normalnie przejechanym odcinku testowym auta pokazały, na co je stać. Volkswagen Tiguan pochłonął 9,9 l, a Audi Q5 9,5 l benzyny na 100 km. Najoszczędniejsze BMW X3 zadowoliło się 8,8 l. To był jednak dopiero początek. Przy ostrej jeździe z gazem do dechy zużycie paliwa wzrastało do prawie 32 l/100 km! Frajda ma jednak swoją cenę. I to jaką!