Oba porównywane maluchy są japońskie, mają pod maskami 3-cylindrowe benzyniaki, ba – nawet ich kolory są takie same, a jednak po bliższym przyjrzeniu się widać, że Mitsubishi Space Star oraz Suzuki Celerio wcale nie są identycznymi samochodami. Pod względem długości nadwozia Mitsubishi bliżej do aut klasy B, z kolei Suzuki to raczej pojazd o numer mniejszy.

Ta różnica w wymiarach wcale nie przekłada się na lepszą przestronność Space Stara. Okazuje się bowiem, że w obu pojazdach wygospodarowano podobną ilość miejsca na nogi. Za to Celerio, którego nadwozie jest wyższe, zapewnia więcej przestrzeni nad głowami. W obu pojazdach zastosowano wystarczająco wygodne jak na maluchy fotele, a pozycja za kierownicą okazuje się odpowiednia, tyle że do jej przyjęcia i tu, i tu musi wystarczyć regulacja kolumny kierowniczej w jednej płaszczyźnie.

Foto: ACZ / Auto Świat
Mitsubishi Space Star

Testowane modele nie są wprawdzie kupowane z racji rewelacyjnych możliwości transportowych, ale i tak cieszy pojemniejszy kufer Celerio. Za to kierowca Suzuki z zazdrością będzie myślał o 80-konnym silniku konkurenta. Jednostka Mitsubishi w zadowalającym tempie wkręca się na obroty, a to pozwala uzyskać „setkę” po 11,7 s. Tymczasem motor Celerio – słabszy o 12 KM – umożliwia rozpędzenie się do tej prędkości dopiero po 14 s.

Podczas codziennej jazdy różnicę w dynamice wyczuwa się przede wszystkim na trasie. W takich warunkach małemu Suzuki znacznie szybciej zaczyna brakować tchu. Poza tym na długich podjazdach trudno utrzymać zadaną szybkość podróżną. Z kolei wadą Mitsubishi w trakcie szybkiej jazdy okazuje się duży hałas jednostki napędowej – powyżej 100 km/h głośność jest na tyle dokuczliwa, że swobodna rozmowa staje się dość trudna.

Kiedy spojrzy się na dane techniczne, może się wydawać, że porównywane maluchy są na niemal takim samym poziomie pod względem ekonomiki jazdy. Tymczasem test pokazał, że jest inaczej. Wprawdzie w obu przypadkach rzeczywiste zużycie paliwa było wyższe niż obietnice producentów, ale i tak Mitsubishi w mieście zadowalało się 5,8 l/100 km (o 0,5 l więcej), podczas gdy w takich samych warunkach silnik Suzuki spalił 7 l/100 km, czyli o niemal 2 l więcej niż przewiduje producent i o ponad litr więcej niż potrzebuje jednostka konkurenta.

Różnice w przypadku porównywanych pojazdów są odczuwalne też w pracy ich przekładni. W Suzuki włączanie biegów odbywa się wystarczająco precyzyjnie, choć trzeba przyznać, że w trakcie wybierania przełożeń wyczuwa się niewielki opór. Jednak to w Mitsubishi przyznaliśmy niższą ocenę za pracę mechanizmu skrzyni biegów, bowiem w tym przypadku denerwujące okazuje się haczenie, które obniża komfort prowadzenia samochodu.

Foto: ACZ / Auto Świat
Suzuki Celerio

Skoro już o prowadzeniu mowa, to nie sposób nie zwrócić uwagi na podatność wysokiej karoserii Suzuki na wpływ bocznego wiatru. Poza tym podczas jazdy na zakrętach nadwozie mocno się przechyla. Znacznie pewniej zachowuje się Space Star, choć i w jego przypadku nie udało się uniknąć niedogodności – okazuje się bowiem, że po maksymalnym skręceniu kierownica nie powraca samodzielnie do pozycji wyjściowej. Takie działanie układu kierowniczego przeszkadza przede wszystkim podczas manewrowania w mieście. A szkoda, bo wobec średnicy zawracania 9,2 m manewrowanie w ciasnych miejscach okazuje się łatwe.

Na zbliżonym poziomie są koszty zakupu testowanych maluchów. Tak, to prawda, że Space Star jest o 3090 zł droższy, ale wyższą cenę rekompensują: automatyczna klimatyzacja, sterowanie radiem na kierownicy i tempomat. Żaden z tych elementów nie występuje w Celerio nawet za dopłatą.

Podsumowanie

Celerio to wygodny maluch, który sprawdza się w mieście, ale za zwycięzcą testu przemawiają: mocniejszy silnik, bogatsze wyposażenie oraz lepsze warunki gwarancji. Dlatego zdecydowałbym się na Space Stara.