Tego nie wiadomo. Pewne, że Poloneza Atu Plus z 1998 roku z silnikiem 1.6 GSI z wielopunktowym wtryskiem odnaleziono w warszawskim serwisie Autoparts, niegdyś fabrycznym serwisie marki Daewoo. Polonez stał przez 15 lat nieużywany w garażach firmy i czekał na swojego nowego właściciela.

Przez lata trochę się zakurzył, ale jak przekonuje jego znalazca, blacharka jest bez skazy, bo auto cały czas stało pod dachem. Fotele nadal przykrywa oryginalna folia, a licznik wskazuje jedynie 21 kilometrów przebiegu. Wystarczy uzupełnić auto o kilka drobnych elementów, które przez lata dostały "nóg", sprawdzić silnik, wyczyścić hamulce i zawieszenie i w drogę.

Niestety nabywca go nie odebrał, prawdopodobnie zmarł. Spadkobiercy nie upomnieli się o auto. Pewnie nawet nie wiedzieli o jego istnieniu. Teraz, po przeszło dekadzie sprzedawca uporządkował kwestie własności pojazdu i ponownie wystawia go na sprzedaż.

Za ile? Tego jeszcze nie wiadomo. Tanio zapewne nie będzie. Ale czy kiedyś znowu uda się kupić fabrycznie nowego Poloneza, wprost z salonu, z folią na fotelach?

Produkcję Polonezów FSO zakończyła w 2002 roku. Egzemplarz, który niebawem trafi na aukcję to jeszcze nie klasyk, ale już unikat - warto więc go kupić, starannie zakonserwować i postawić w suchym garażu na kolejnych kilkanaście lat. Na wartości na pewno nie straci. Na aukcjach egzemplarze z podobnego rocznika wycenione są na około 4 - 6 tys. zł. Są to jednak egzemplarze mocno wysłużone.

Polonez FSO 1500 "Borewicz" - Youngtimer pełną gębą