W skrócie

Opel Mokka, choć wygląda bojowo, poza utwardzonymi drogami nie będzie w swoim żywiole. Spece od marketingu upierają się, że nic w tym złego, bo nabywcy terenówek i tak zwykle nie opuszczają asfaltu. Ważne, żeby samochód kojarzył się z przygodą, wolnością i nieograniczonymi możliwościami.

Opel Mokka – takich aut chcą nabywcy

W tym konkretnym przypadku iluzję „terenowości” dodatkowo wzmacnia napęd obu osi, nieczęsto trafiający do aut w tym segmencie. Ale nie łudźmy się – choć działa on nienajgorzej, próba zjechania z asfaltu może się skończyć marnie. I to z kilku powodów.

Pierwszą poważną przeszkodą mogą okazać się olbrzymie koła, w które wyposażono testowany egzemplarz. Co jest złego w dużych kołach w SUV-ie? Nic, pod warunkiem, że na obręczach znajdują się opony o odpowiednio wysokim profilu. Tu tak nie jest! Auta testowe udostępniane dziennikarzom konfigurowane są zwykle tak, żeby doskonale wyglądały na zdjęciach.

Trzy powody, żeby nie jeździć Mokką w teren

W tym przypadku efekt uzyskano montując opcjonalne aluminiowe 19-stki z oponami 215/45 R19. Na takich kołach poważnym terenowym wyzwaniem staje się pokonanie krawężnika, a dziury w drodze lepiej ostrożnie omijać.

„Wypasiona” wersja Cosmo w standardzie porusza się na 18-stkach z oponami 215/55 R18, które w terenie też szału nie zrobią. Jakiekolwiek szanse poza asfaltem miałyby wersje „biedne”, na 16-stkach.

Dlaczego „miałyby”, a nie „mają”? Bo spoiler pod przednim zderzakiem jest tak nisko, że nawet podczas parkowania w mieście można go niechcący urwać. Trzeci powód, dla którego Mokka nie powinna zbaczać z utwardzonych dróg to brak reduktora – ale w tym przypadku to nie wada, lecz cecha – w tym segmencie to norma, a nie wyjątek.

Foto: ACZ / Auto Świat
19-calowe felgi i opony 225/45 R19 uniemożliwiają jazdę w terenie

Reklama Opla nie kłamie

Trzeba przyznać, że przynajmniej Opel nie stara się wmawiać nabywcom (nabywczyniom), że mają do czynienia z królem bezdroży. Widzieliście telewizyjną reklamę Opla Mokki? Urocza Claudia Schiffer za kierownicą wjeżdża a parking podziemny.

Przy wjeździe pomocny parkingowy oferuje jej pomoc, bo zjazd jest bardzo stromy. Na co gwiazda z uśmiechem prosi, żeby ten pomógł jej wcisnąć przycisk elektronicznego „asystenta zjazdu” i pewnie i bezpiecznie pędzi w dół. Do takich wyzwań Mokka jest doskonale przygotowana!

To nie znaczy, że w tym przypadku warto zrezygnować z napędu na obie osie – docenić go można przede wszystkim zimą i podczas jazdy po mokrych nawierzchniach.

Opel Mokka – idealne auto do miasta?

Skoro więc Mokka w teren się na pewno nie nadaje, to może jest to idealne auto do miasta? No cóż – w tej roli spisuje się nieźle, choć nawet w takich warunkach atrakcyjne niskoprofilowe opony na ażurowych felgach wymuszają bardzo ostrożną jazdę.

A jeśli ktoś się zagapi i zbyt gwałtownie zaatakuje krawężnik, szybko się przekona, że to droga przyjemność – markowa opona w tym rozmiarze kosztuje zwykle ponad 1000 zł. Choć przy zakupie za komplet 19-stek dopłacić trzeba tylko 2500 zł, nie liczcie że za tyle samo, w razie krawężnikowej wpadki, uda się je później dokupić.

Decydując się na Opla Mokkę nie warto oszczędzać na kamerze i czujnikach cofania bo widoczność do tyłu jest bardzo słaba. Na szczęście z widocznością do przodu jest już znacznie lepiej. Samochód okazuje się też bardzo poręczny, ale nic w tym dziwnego. W końcu zbudowano go na tej samej platformie (GM Gamma II) na której powstają popularne miejskie maluchy: Chevrolety Spark oraz Aveo!

Mokka w trasie

Tu znowu wrażenia z jazdy popsuła nam przesadna rozrzutność osoby zamawiającej auto testowe. Szerokie 19-stki działają niczym doskonały wykrywacz nierówności i kolein – jakiekolwiek wady nawierzchni psują przyjemność z jazdy. Umówmy się – dla układu jezdnego małego (choć wysokiego) autka – takie walce to stanowczo za dużo!

Niestety, podwyższone zawieszenie jest bardzo sztywne, co dosyć poważnie ogranicza komfort jazdy, szczególnie na nierównych nawierzchniach. Niestety, za sportowymi aspiracjami zawieszenia nie nadąża niezbyt precyzyjny układ kierowniczy. Ale nie popadajmy w przesadę – w końcu nikt nie mówi, że to auto sportowe, a na tle konkurencji Mokka nie ma się czego wstydzić.

Foto: ACZ / Auto Świat
Opel Mokka 1.4 Turbo 4x4 na granicy swoich możliwości

Wnętrze – typowy Opel, choć z Korei

Choć Opel Mokka produkowany jest w Koreii to jego wnętrze jest typowo „oplowskie”, bliźniaczo podobne np. do tych które znamy z Astry czy Insignii. Tylko czy to zaleta? Z jednej strony – nie wygląda źle, a jakość wykonania i materiałów okazuje się całkiem przyzwoita.

Z drugiej strony konsola środkowa naćkania dziesiątkami przylegających do siebie przycisków do obsługi radia, nawigacji i klimatyzacji to ergonomiczna katastrofa. Oczywiście, można się do niej przyzwyczaić i nauczyć się położenia poszczególnych przycisków, ale ich obsługa zawsze wymaga odrywania wzroku od drogi – to niewygodne i niebezpieczne!

Opel po latach w końcu dostrzegł problem i np. w Insigni po niedawnym liftingu znajdziemy znacznie uproszczoną konsolę, która nie przytłacza ilością przycisków. Do Mokki ta zmiana jeszcze nie dotarła. A szkoda!

Foto: ACZ / Auto Świat
Wnętrze Mokki – widać pokreweiństwo z Astrą i Insignią

Klimatyzacja Mokki – tornado w kabinie

Inną, typową dla Opli przypadłością jest dosyć specyficznie działająca funkcja „auto” klimatyzacji. W pojazdach innych marek zwykle to najrozsądniejsze ustawienie zapewniające, że we wnętrzu w miarę szybko, ale bez zbędnych przeciągów zapanuje właściwa temperatura.

W Oplu Mokka tryb automatyczny powinien nazywać się „Tornado” – klimatyzacja nerwowo i szybko stara się obniżać temperaturę, dmuchawa często pracuje na tak wysokich obrotach, że przeszkadza to w komfortowej jeździe.

Na szczęście, mimo wspólnych genów z autami miejskimi, we wnętrzu Mokki nie brakuje miejsca, czterech pasażerów nie ma powodów do narzekania. No chyba, że są nie dbają o linię – szczególnie przednie, mocno wyprofilowane fotele nie nadają się dla puszystych!

Foto: ACZ / Auto Świat
Dobrze wyprofilowane przednie fotele

Bagażnik mieści 362 l, to w tej klasie również dobry wynik, choć krawędź załadunku na wysokości ok. 75 cm utrudnia nieco wkładanie do niego zakupów czy walizek. Taki jednak urok SUV-ów, jeśli się to komuś nie podoba, za połowę niższą cenę może sobie kupić równie praktyczne auto kompaktowe lub miejskiego malucha.

Foto: ACZ / Auto Świat
Bagażnik o pojemności 362 litrów

1.4 Turbo, 140 KM – czy to nie za mało?

Napis „turbo” na tylnej klapie rozbudza nadzieję – niestety, turbosprężarka w tym przypadku wspomaga silniki o pojemności 1,4 l. No cóż, mogło być gorzej, konkurencja do niewiele mniejszych aut montuje już silniki o pojemności poniżej 1 litra.

Moc wynosząca 140 KM wystarcza do dynamicznej jazdy. Żeby jednak wykrzesać z tej jednostki temperament trzeba dosyć głęboko wciskać gaz i korzystać z wysokich obrotów. Wtedy Opel Mokka pali znacznie więcej niż deklarowane w instrukcji 6,4 l/100 km – do tej wartości można spokojnie doliczyć 2-3 litry na każde 100 km. Za dużo? W ofercie Opla znajduje się też odmiana z fabryczną instalacją gazową!

Ile kosztuje Opel Mokka 1.4 Turbo?

Za Opla Mokkę z silnikiem 1.4 Turbo i napędem 4x4 trzeba zapłacić co najmniej 85 500 zł (wersja Enjoy). Lepiej wyposażona odmiana Cosmo z takim samym silnikiem kosztuje 89 tys. zł, a po dodaniu kilku cieszących oko dodatków cenę z łatwością można wywindować do ponad 100 tys. złotych.

Foto: ACZ / Auto Świat
Silnik 1.4 Turbo o mocy 140 KM