Największe zainteresowanie wzbudzają oczywiście sportowe modele. Oprócz Mercedesa-AGM GT na ekspozycji obejrzeć można najmocniejszą klasę S w nadwoziu coupe – S 65 AMG.

Ten ostatni ma pod maską silnik, o jakim marzą wszyscy kierowcy mający choćby kilka kropli benzyny we krwi – 6-litrowy, V12 o mocy 630 KM i gigantycznym momencie 1000 Nm!

AMG GT ma pod maską V8 biturbo o mocy 462 lub w mocniejszej wersji 510 KM. Auto jest lekkie – nadwozie w 93 proc. wykonano z aluminium.

Trzecia nowość to model C 63 AMG. Zastąpiono w nim silnik 6,3 litra jednostką 4-litrową, ale na szczęście moc jest jeszcze większa niż w poprzedniku – 476 lub 510 KM.

Zastępowanie silników o dużej pojemności mniejszymi, doładowanymi to konieczność wynikająca z coraz ostrzejszych norm emisji spalin. Silniki bez doładowania nie są w stanie spełnić wyśrubowanych norm.

Ukłonem Mercedesa w stronę ekologii jest kolejna nowość – klasa S 500 Plug-In Hybrid. Silnik V6 współpracuje z elektrycznym. Tylko na zasilaniu elektrycznym można przejechać 33 km. Dzięki napędowi hybrydowemu spalanie najnowszej klasy S wynosi (według zapewnień szefów Mercedesa) zaledwie 2,8 l/100 km.

Na paryskim salonie szefowie Mercedesa zapowiedzieli, że w ciągu najbliższych 3 lat wprowadzą na rynek 9 modeli z napędem hybrydowym typu plug-in (możliwość ładowania akumulatora z gniazdka).

Ciekawą propozycją z punktu widzenia ekologii jest odnowiony model klasy B z napędem elektrycznym – akumulatory litowo-jonowe pozwalają przejechać 200-230 km.