Hamownia to podstawowe narzędzie pracy mechaników zajmujących się tuningiem silników. Nie znaczy to jednak, że powinni z niej korzystać wyłącznie miłośnicy podkręcania osiągów. Wykresy pokazujące, jak zmieniają się moc i moment obrotowy silnika w zależności od obrotów, często mówią więcej o stanie jednostki niż demontaż poszczególnych podzespołów.

Pomiar na hamowni pozwala też sprawdzić, czy rzeczywiście pojawiła się jakaś usterka, czy tzw. odczucie braku mocy wynika z... przyzwyczajenia kierowcy do osiągów samochodu.

Foto: ACZ / Auto Świat
Logowanie silnika podczas obciążenia pozwala stwierdzić, czy np. turbina wytwarza prawidłowe ciśnienie i czy podawana jest właściwa dawka paliwa

Hamownia - obciążeniowa czy inercyjna?

Na początek nieco teorii. Hamownie dzielą się na podwoziowe i silnikowe. Wśród tych pierwszych można wyróżnić dwa podtypy – obciążeniowe oraz inercyjne. Badanie na hamowni silnikowej wymaga wymontowania jednostki napędowej z samochodu. Ten sposób okazuje się bardziej precyzyjny niż w przypadku hamowni podwoziowej, gdzie samochód wjeżdża na rolki.

Tu bowiem moment obrotowy nie jest mierzony bezpośrednio na silniku, lecz na kołach. To z kolei oznacza, że doliczyć trzeba straty, jakie generuje napęd. Zostaje więc hamownia podwoziowa, bo jeśli chodzi o „cywilne” auta, to nikt w wyjmowanie silnika nie będzie się bawił. Musicie wybrać między hamownią inercyjną a obciążeniową.

Która z nich jest dokładniejsza? Zdania są podzielone, ale – jak twierdzi Marcin Kowalski, właściciel firmy Cinsoft z Rudna koło Gliwic – bardziej wiarygodne wyniki, zwłaszcza w przypadku mocno wysilonych jednostek z turbodoładowaniem, zapewnia hamownia obciążeniowa. Od inercyjnej różni się ona tym, że do wyznaczenia parametrów jednostki wykorzystuje nie koło zamachowe, lecz z reguły hamulec elektrowirowy, czyli znacznie bardziej precyzyjne narzędzie, które pozwala dokładniej odwzorować warunki panujące na drodze lub torze.

Foto: ACZ / Auto Świat
Zablokowany zwór EGR: turbodoładowany silnik nie rozwinie pełnej mocy, jeśli nawet podczas obciążenia będzie „karmiony” własnymi spalinami

Zanim diagnosta rozpocznie pomiar, powinien sprawdzić, czy urządzenia podają poprawne parametry otoczenia – temperaturę powietrza i ciśnienie atmosferyczne. Oszukiwanie na temperaturze to popularny sposób na zawyżenie mocy danego auta. Nie zaszkodzi też spytać, czy i kiedy dana hamownia była ostatnio kalibrowana przez producenta.

Czego można się dowiedzieć po dokonaniu pomiaru na hamowni?

Jeśli auto trzyma fabryczne dane, to dobrze, ale same liczby jednak nie wystarczą. Równie ważny jest bowiem przebieg krzywej mocy i momentu obrotowego. Co w sytuacji, gdy wykres jest nieregularny, poszarpany, a krzywa momentu na przemian podnosi się i opada?

Zapewne coś się popsuło. Urywająca się gwałtownie krzywa momentu może świadczyć o problemach z osprzętem. Dość często psują się m.in. zawory recyrkulacji spalin, czujniki ciśnienia doładowania, przepływomierze.

Warto sprawdzić, czy nie pojawiły się nieszczelności w układzie dolotowym – wówczas silnik dostaje tzw. lewe powietrze. Jeśli krzywa przebiega w miarę poprawnie, a mimo to silnik nie rozwija takiej mocy, jak powinien, to można obstawiać problem m.in. z turbosprężarką, układem zasilania (wtryskiwacze) lub filtrem cząstek stałych (diesle).

Jeśli chodzi o diagnozowanie mniej oczywistych usterek, to konieczne będzie podłączenie (poprzez gniazdo diagnostyczne) komputera z zainstalowanym oprogramowaniem do tzw. logowania.

Na podstawie danych odczytywanych na bieżąco podczas pomiaru można wytypować kilka podzespołów podejrzanych o zakłócanie prawidłowej pracy silnika, a często – dokładnie namierzyć winnego. Ile kosztuje jednorazowe badanie na hamowni? Auta z napędem na jedną oś – nie więcej niż 150 zł, a z układem 4x4 – 200 zł. Warto, bo możecie dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o waszym aucie.

Zdaniem eksperta

Hamownia to nie tylko pomiar mocy i momentu. Badanie pozwala też odczytywać i na bieżąco monitorować dane diagnostyczne, jak np. ciśnienie doładowania, przepływ i temperaturę powietrza zasysanego, prędkość obrotową czy nawet – po złączu diagnostycznym – kąt wyprzedzenia zapłonu.

Ktoś powie, że to samo można zrobić podczas jazdy po drodze. Owszem, ale żeby dane były pełne i wiarygodne, trzeba by złamać wiele przepisów! Hamownia pozwala też sprawdzić poprawność działania napędu na obie osie.

MARCIN KOWALSKI, www.cinsoft.pl

Naszym zdaniem

Wizyta na hamowni to absolutny mus, jeśli macie zamiar podwyższyć moc w waszym aucie. Ale to nie wszystko – badanie pozwala zdiagnozować wiele usterek, w tym te mniej typowe. Pomiar mocy i momentu obrotowego to też doskonały sposób na sprawdzenie silnika po naprawie turbosprężarki czy wymianie elementów układu wtryskowego.

Jeśli macie taką możliwość, wybierzcie warsztat dysponujący hamownią obciążeniową – wyniki są z reguły o wiele bardziej precyzyjne od uzyskanych na hamowni inercyjnej. Pamiętajcie też, że nieuczciwi mechanicy potrafią fałszować wyniki pomiarów.