• Gdy zaczyna padać śnieg, przestają działać systemy, których działanie opiera się na funkcjonowaniu kamer
  • Grubsza warstwa zmarzniętego śniegu na głowicy radaru lub jej osłonie sprawia, że przestaje działać tempomat adaptacyjny
  • Śnieg i błoto pośniegowe zaburzają pracę czujników parkowania 
  • Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onetu

Ten, kto ma za sobą prawdziwą zimę przejechaną autem wyposażonym w komplet systemów wspomagających kierowcę, ten wie: gdy zaczyna dobrze padać śnieg, na desce rozdzielczej pojawiają się, jeden po drugim, ostrzegawcze komunikaty, ostrzegające o niedostępności czy błędach niektórych elementów wspomagania kierowcy. To wcale nie musi znaczyć, że trzeba jechać do serwisu – nic z tych rzeczy! Gdy śnieg oblepiający kamery czy radar auta się rozpuści, usterka "sama się naprawi"!

Dlaczego śnieg paraliżuje auto?

"Paraliżuje" to może złe słowo, bo samochód bez większości systemów wspomagających kierowcę może jechać dalej. Jest to jednak irytujące, bo wielu kierowców użyłoby tych chwilowo niedziałających systemów właśnie teraz gdy jest ślisko, ciemno i niebezpiecznie.

"System ACC chwilowo niedostępny” (ACC to Adaptive Cruise Control, czyli aktywny tempomat) – to komunikat szczególnie często pojawiający się w autach w czasie opadów śniegu. Przykładowy system ACC wykorzystuje do działania albo radar dalekiego zasięgu i wspomagającą go kamerę umieszczoną za górną częścią przedniej szyby, albo po prostu system kilku kamer. Aby kamera działała, szkło, które ja ochrania, musi być czyste. Aby radar miał pełną czułość, nie może być oblepiony śniegiem. Tymczasem każdy wie, że gdy drogowcy zaczynają sypać sól, szyba nie jest czysta, choćby nie wiem co.

Ma się rozumieć, gdy pada śnieg, przestaje działać też system kontroli pasa ruchu. Jak może działać, skoro pasy stają się niewidoczne? Tu ciekawostka: najnowocześniejsze, aktywne systemy kontroli pasa ruchu wykazują częściową funkcjonalność nawet wtedy, gdy pasów na jezdni nie widać – rozpoznają krawędzie jezdni, ale oczywiście tylko do pewnego poziomu widoczności.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Pada śnieg? Będą fałszywe alarmy

W samochodach wyposażonych w fabryczne czujniki parkowania z przodu może pojawić się jeszcze jeden specyficzny, niepokojący objaw związany ze śniegiem: przy mniejszych prędkościach kierowca alarmowany jest, że auto za chwilkę uderzy w przeszkodę. Na szczęście za alarm nie jest w takiej sytuacji (zazwyczaj) odpowiedzialny system chroniący przed kolizją (więc ryzyko, że auto bez powodu gwałtownie się zatrzyma, jest minimalne), ale właśnie czujniki parkowania. Przednie czujniki parkowania aktywowane są właśnie przy mniejszych prędkościach rzędu 20 km/h lub mniej. Gdy są pokryte śniegiem, mogą alarmować o przeszkodzie, której nie ma! Gdy przyspieszamy, alarmy milkną. Wystarczy zresztą wyjść z auta ze szmatą, wytrzeć zderzak – i po problemie.

Pada śnieg? Dbaj o czystość auta!

To samo dotyczy tylnej kamery: by się na coś przydała, musi być czysta. Niewiele aut (wśród nich niektóre modele VW) ma dobrze przemyślany system chowania kamery, gdy jest nieużywana – wtedy po wybraniu wstecznego biegu mamy na ekranie wyraźny obraz. W pozostałych kamera szybko się brudzi i staje się bezużyteczna. Rada: kamera w aucie rozleniwia i usypia czujność – gdy już się od niej uzależnimy, w razie wątpliwości, czy można cofać, lepiej wyjść z auta i sprawdzić, co się dzieje za autem, albo po prostu wyjść ze szmatą i oczyścić kamerę.

Czystość ma też znaczenie dla systemów wykrywania pojazdów w martwym polu. Systemy te opierają się albo na kamerach zamontowanych m.in. pod lusterkami, albo na czujnikach, które mogą być umieszczone np. pod tylnym zderzakiem. By to wszystko działało poprawnie, Powierzchnie, za którymi umieszczone są czujniki i kamery muszą być czyste. Inaczej system przestaje działać albo traci czujność. Nie w każdym aucie systemy te są podatne na zabrudzenia w jednakowym stopniu – jedne bardziej, inne mniej. Gdy zaczyna jednak mocno padać, nie należy przesadnie im ufać!