• Jest coraz więcej nowych samochodów, w których nie da się zamontować instalacji LPG albo przynajmniej nie da się tego zrobić tanio
  • Do „nieprzerabialnych” na LPG samochodów zaliczają się m.in. aktualne modele grupy VW z silnikami 2.0 TSI wyposażone w dwa układy wtryskowe
  • Nowy typ instalacji pozwala dostosować do LPG silniki z bezpośrednim wtryskiem benzyny – także te wyposażone we wtryskiwacze piezoelektryczne

Najpopularniejszy typ instalacji gazowej – wtrysk gazu w fazie lotnej – nie jest w stanie obsłużyć coraz większej liczby modeli aut, przy czym w niektórych przypadkach teoretycznie można, ale nie powinno się tego robić: niektóre wysilone silniki mają same ze sobą tyle problemów, że nie warto dokładać im nowych. Inne z kolei mają na pokładzie rozwiązania, które wykluczają montaż instalacji LPG – to np. wtryskiwacze piezoelektryczne stosowane w wielu modelach BMW (ale nie tylko BMW) – po prostu nie da się za ich pomocą „wysterować” tradycyjnej instalacji gazowej.

Bezpośredni wtrysk benzyny

Teoretycznie to dziś nie problem – można założyć „tradycyjną” instalację LPG opisywaną jako „lotny” wtrysk gazu, ale potrzebne jest oprogramowanie opracowane pod kątem danego modelu auta i konkretnej wersji silnika. Niektóre firmy, jeśli nie mają gotowego oprogramowania do danego modelu, podejmują się opracować je specjalnie dla jednego klienta, tyle że musi on udostępnić w tym celu auto, a operacja trwa do kilku dni. Oferta nie dotyczy jednak wszystkich silników – o niektórych wiadomo, że pojawią się usterki w wyniku wpięcia elementów instalacji LPG w układ chłodzenia, albo będą „wyskakiwać błędy” – i lepiej tego nie robić. Ogólną wadą tego rozwiązania jest to, że silnik z bezpośrednim wtryskiem benzyny oprócz gazu zawsze spala pewną ilość benzyny, a proporcja zużywanych paliw może zmieniać się w zależności od warunków jazdy.

Alternatywą tradycyjnych instalacji do silników z takim układem zasilania jest bezpośredni wtrysk gazu: w zbiorniku z gazem jest pompa, która pompuje ciekły gaz do oryginalnej, ale przerobionej pompy wysokiego ciśnienia, w układzie jest też moduł rozdzielający paliwa. Taka instalacja w pełni odwzorowuje pracę silnika na benzynie, nie „wcina się” w układ chłodzenia, ale... po pierwsze, trzeba przerobić fabryczną pompę wysokiego ciśnienia, co generuje kłopoty i koszty, po drugie, zdarzają się usterki przerobionych pomp, no i po trzecie, instalacja nie jest uniwersalna – a zatem można ją zamontować tylko w samochodach, które trafiły na listę producenta. No i cena instalacji: ok. 10 tys. zł. Za to samochód może jeździć wyłącznie przy zasilaniu gazowym, czego tradycyjny „lotny” wtrysk gazu w tych silnikach nie zapewnia.

Dwa układy wtryskowe w jednym...

Coraz częściej nowoczesne silniki benzynowe mają dwa razy więcej wtryskiwaczy niż cylindrów. Tak naprawdę na pokładzie są dwa układy wtryskowe: pośredni i bezpośredni. Współpraca tych dwóch układów zapewnia dobre osiągi, gładką pracę silnika i pozwala zmieścić się w rygorystycznych normach emisji spalin, ale... uniemożliwia montaż instalacji LPG. Owszem, testuje się je, niektóre firmy zapowiedziały powstanie działających układów zasilania LPG do takich układów wtryskowych, ale do sprzedaży nic takiego dotąd nie trafiło.

Bezpośredni wtrysk plus wtryskiwacze piezoelektryczne

To na dobrą sprawę zamyka dyskusję: żaden „zwykły” wtrysk gazu nie obsłuży silnika z takim układem wtryskowym, po prostu nie ma jak go „wysterować”. Właściciele tak zasilanych „beemek” czy Mercedesów muszą tankować benzynę. Ja wiedziałem że to auto dużo pali, ale nie wiedziałem, że aż tyle...

Uniwersalna instalacja LPG do bezpośredniego wtrysku benzyny?

Na rynku, który jest systematycznie „mordowany” przez producentów aut stosujących coraz bardziej wyrafinowane układy zasilania silników, walczy o przyszłość jeszcze m.in. firma Vialle: firma właśnie objeżdża Europę z nową instalacją LPG nazwaną Vialle DirectBlue, która po pierwsze, jest uniwersalna ( a zatem nie jest potrzebny zestaw dopasowany do ograniczonej liczby modeli), po drugie, nie boi się bezpośredniego wtrysku benzyny (i potrafi, poza momentem startu, zasilać silnik wyłącznie gazem), a po trzecie, nie „gryzie się” z piezoelektrycznymi wtryskiwaczami benzyny. W układzie tym jest (tradycyjna dla Vialle) pompa w zbiorniku gazu, która pompuje ciekły gaz do modułu rozdzielającego paliwo. Fabryczna pompa wysokiego ciśnienia nie jest zmodyfikowana, ale pompuje benzynę nie do listwy wtryskowej, lecz do tego samego modułu, który „przyjmuje” gaz. Z modułu ciekłe paliwo gazowe (albo benzyna) trafia do oryginalnej listwy wtryskowej – fabryczne wtryskiwacze podają do silnika albo benzynę albo ciekły gaz, w zależności od tego, czy instalacja jest włączona czy też nie. Rodzaj wtryskiwaczy nie ma znaczenia. Instalacja obsłuży większość aut z bezpośrednim wtryskiem benzyny także z dużymi silnikami w układzie V, jakkolwiek nie nadaje się do aut z „podwójnym” wtryskiem benzyny (nie tylko 2.0 TSI grupy VW, nawet w hybrydowych Toyotach pojawia się to rozwiązanie!), nie ma też możliwości montażu jej w samochodach z dwiema pompami wysokiego ciśnienia (np. BMW 4.4 V8).

I tylko ten koszt...

Za instalację Vialle Direct Blue wraz z montażem trzeba będzie zapłacić... 11-12 tys. zł. Dużo, jakkolwiek nie ma w tym przypadku znaczenia, ile silnik ma cylindrów, kusi 5-letnia gwarancja... Dotychczas nawet „zwykła” instalacja LPG do silnika 8-cylindrowego potrafi kosztować 6 tys. zł i więcej. Cena ponad 10 tys. zł zawęża jednak grono potencjalnych klientów do właścicieli drogich i jednocześnie paliwożernych aut, które dużo jeżdżą, a poszerza się też o tych, którzy nie liczą na dużą oszczędność, za to chcą, by ich auta produkowały mniej cząstek stałych. I tak właśnie maluje się przyszłość instalacji LPG: drogie, „wypasione” instalacje i gwałtownie malejąca liczba aut, którą da się zagazować za 3-4 tys. zł.