• Zimowe paliwo w baku i dobry akumulator to podstawa
  • Nie zapominaj o zamkach – jeśli auto da się otworzyć tylko pilotem, a „padnie” akumulator, to nie dostaniesz się do samochodu
  • Pamiętaj też o odpornym na mróz płynie w układzie chłodzenia i o zimowym płynie do spryskiwaczy
  • Nie polewaj szyby wrzątkiem, może tego nie wytrzymać!
  • Plastiki nie znoszą mrozów – nie połam ich!
  • Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Meteorolodzy ostrzegają, że już wkrótce zawita do nas Bestia ze Wschodu – tak ochrzczono falę mrozów zbliżającą się do Europy od strony Syberii. Zanim zaczniemy wspominać czasy, kiedy co rano auto trzeba było odkopywać z zasp, a akumulator na noc nosiło się do domu, żeby przez noc nie zamarzł, mamy dobre wiadomości: silniki nowoczesnych aut powinny lepiej znosić mrozy od silników pojazdów sprzed lat, są też niemałe szanse, że w bakach naszych aut mamy paliwa nieco bardziej odporne na mróz. Dlaczego? Układy wtrysku paliwa w benzyniakach są mniej wrażliwe na mróz od stosowanych dawniej gaźników, a nowoczesne diesle z bezpośrednim wtryskiem zapalają znacznie łatwiej od „ropniaków” sprzed lat.

To nie znaczy, że auta nie warto dokładnie sprawdzić i przygotować na „syberyjskie” warunki. Podpowiadamy, co warto sprawdzić.

Paliwo na ekstremalne mrozy

Olej napędowy: kwestia paliwa dotyczy przede wszystkim aut z silnikami diesla – ale nie tylko. Zimowy olej napędowy jest sprzedawany na stacjach od połowy listopada. Jeśli z samochodu korzystamy sporadycznie i jest ryzyko, że w baku zalega jeszcze paliwo zatankowane wcześniej, to warto profilaktycznie dolać do oleju napędowego tzw. depresatora, czyli preparatu zapobiegającego zżelowaniu oleju napędowego przy niskich temperaturach.

Uwaga! Ma to sens tylko jako profilaktyka, bo żeby preparat zadziałał, musi się on wymieszać z paliwem, jeśli zawartość baku zakrzepnie, to pomoże tylko wygrzanie auta w ciepłym garażu. Uwaga! Po wlaniu do baku depresatora silnik powinien dłużą chwilę popracować, tak żeby preparat miał szansę dotrzeć nie tylko do baku, ale też i do filtra paliwa i przewodów. Wlanie środka do baku i pozostawienie auta na parkingu nic nie da!

Jeśli w baku jest miejsce na uzupełnienie paliwa, to nawet jeśli mamy zatankowane paliwo zimowe, warto zrobić dolewkę paliwa „arktycznego” – jest ono sezonowo oferowane na wybranych stacjach i ma lepsze parametry zimowe od standardowych paliw zimowych. Do takich paliw nie ma sensu dolewanie żadnych depresatorów, ani stosowanie „dziadkowych” metod takich jak np. dolewka denaturatu do baku.

Filtr paliwa: najlepsze paliwo zimowe nie pomoże, jeśli mamy w aucie od dawna niewymieniany filtr paliwa. W filtrach stosowanych w dieslach z reguły znajdują się specjalne separatory do oddzielania wody z paliwa (niekiedy z kranikiem do jej spuszczania), wiele diesli ma też kontrolkę informującą o tym, że w filtrze zebrała się woda. Niestety, nie wszystkie! Wystarczy odrobina wody, żeby już przy niewielkim mrozie w filtrze zrobił się korek lodowy blokujący dopływ paliwa – i silnika nie uda się uruchomić. Nasza rada: jeśli filtr dawno nie był wymieniany, to przed nadejściem mrozów naprawdę warto to zrobić, albo przynajmniej sprawdzić, czy nie ma w nim wody.

Benzyna: nawet „letnia” benzyna nie zamarza przy siarczystych mrozach, ale odpowiednie paliwo sezonowe, z racji innej tzw. prężności par ułatwi rozruch. Ważne: szczególnie zimą tankujemy „pod korek”, żeby do paliwa trafiło jak najmniej wody ze skraplającej się na jego wychłodzonych ściankach pary wodnej! To dotyczy także diesli!

Auto z instalacją LPG - jak przygotować je na mrozy?

LPG: różnica między gazem sprzedawanym latem, a tym który powinien trafiać do zbiorników zimą jest większa, niż wam się wydaje. Dlaczego piszemy, że „powinien”? Bo zimowy gaz jest droższy ze względu na większą zawartość propanu w mieszaninie, więc wielu nieuczciwych sprzedawców przez cały rok sprzedaje letnie paliwo gazowe.

Zimą tankujemy tylko na zaufanych stacjach!

Uwaga! Kiedy zrobi się naprawdę zimno, czasem lepiej nie ufać automatyce instalacji i przełączyć auto na zasilanie benzyną, a na gaz przełączyć dopiero wtedy, kiedy silnik będzie już naprawdę rozgrzany. To dlatego, zanim zrobi się naprawdę zimno, warto sprawdzić, czy silnik wciąż poprawnie pracuje na benzynie. W autach jeżdżących od lat na gazie to wcale nie takie oczywiste, często przez bezczynność psują się np. pompy paliwa.

Akumulator gotowy na niskie temperatury?

Wraz ze spadkiem temperatury gwałtownie spada wydajność akumulatora, ale jednocześnie wzrasta zapotrzebowanie na prąd przy rozruchu. Jak uniknąć problemów? To proste – wystarczy podjechać do profesjonalnego warsztatu i poprosić o sprawdzenie kondycji akumulatora przy użyciu specjalistycznego testera. Kosztuje to grosze, albo usługa jest wręcz za darmo. Dlaczego warto to zrobić? Bo jeśli samochód jest regularnie użytkowany, to nawet bardzo słaba bateria powinna sobie poradzić z 1-2 proļami rozruchu w standardowych warunkach. Przy naprawdę niskiej temperaturze, jeśli silnik nie zaskoczy od razu, prądu nie wystarczy na kolejne próby! Przy okazji warto też sprawdzić, czy auto nie ma nadmiernego poboru prądu na postoju i czy rozrusznik nie potrzebuje go zbyt dużo do rozruchu – to może świadczyć o jego usterce albo wyeksploatowaniu.

Uwaga! W wielu autach sterownik silnika pozwala na rozruch (otwiera wtryskiwacze) dopiero wtedy, kiedy wał korbowy poruszany przez rozrusznik osiągnie odpowiednie obroty. Jeśli rozrusznik kręci „leniwie”, to nic z tego nie będzie, choćbyśmy „chechłali” godzinami!

Jeżeli auto jeździ na krótkich trasach, akumulator warto regularnie podładowywać odpowiednim prostownikiem.

Uwaga! Sprawdź, czy „klemy” akumulatora są czyste i solidnie przykręcone – wystarczy, że będą delikatnie poluzowane, a przy dużym mrozie auto nie zapali.

Zamki - jak je zabezpieczyć przed zamarzaniem?

Większość aut ma już zamki centralne otwierane bezkluczykowo albo przynajmniej z pilota, ktoś gmerający kluczykiem w zamku w drzwiach samochodu to coraz rzadszy widok. Oczywiście, nawet w autach z systemem bezkluczykowym przynajmniej w jednych drzwiach znajduje się ukryty pod zaślepką zamek, a w karcie czy w pilocie ukryty jest grot awaryjnego kluczyka. Problem polega jednak na tym, że jeśli ten zamek nie był nigdy otwierany kluczykiem, to po kilku latach mechanizm mógł się w nim zastać. Jeśli w mroźny poranek w aucie „padnie” akumulator, to nie uda się nawet otworzyć drzwi czy maski, żeby podłączyć przewody rozruchowe albo wymienić baterię. Nasza rada: zanim zrobi się zimno, warto sprawdzić, czy awaryjny mechanizm otwierania drzwi działa, nie zaszkodzi też raz w roku wpuścić do zamka kropelki specjalistycznego środka do konserwacji zamków. Środka do konserwacji smarowania, ale nie odmrażacza, bo odmrażacze pomagają wprawdzie doraźnie, ale wypłukują z mechanizmu smar i niektóre na dłuższą metę mogą zamkowi zaszkodzić.

Jak zabezpieczyć uszczelki przed przymarzaniem?

Nowe auta są z reguły przyjemnie ciche, bo mają ciasno przylegające uszczelki w drzwiach wykonane często z gumy pokrytej warstwą podobną do zamszu. Jeśli między taką uszczelkę a blachę dostanie się choćby odrobina wilgoci, to po mroźnej nocy drzwi mogą przymarznąć. Próba siłowego otwarcia może się skończyć urwaniem uszczelki albo klamki – w najlepszym razie straty są wtedy liczone w setkach złotych! Profilaktyka wychodzi znacznie taniej: wystarczy spryskać uszczelkę silikonem w spreju albo przesmarować wazeliną lub po prostu preparatem do uszczelek. Nie macie nic takiego pod ręką? „Plak” do nabłyszczania plastików też się nada (pod warunkiem, że to nie pianka)! A co jeśli uszczelki i tak przymarzną? Wtedy warto spróbować zaaplikować w szczelinę odmrażacz do szyb, za to polewanie drzwi wrzątkiem to fatalny pomysł!

Plastiki źle znoszą mróz

Bardzo wiele plastików stosowanych w autach przy niskich temperaturach robi się krucha jak szkło. Problem dotyczy m.in. poszyć zderzaków czy spojlerów (wystarczy czasem drobny nacisk, który latem nie zostawiłby na elemencie śladów, żeby zderzak pękł), ale też np. błotników (z wrażliwości na mróz znane są np. błotniki w wielu modelach Renault). Nawet za klamki lepiej pociągać zimą ostrożnie! To samo dotyczy elementów wyposażenia wnętrza – dopóki w kabinie nie zrobi się ciepło, traktujemy wszystkie elementy tak, jakby były ze szkła!

Ostrożnie przy pracach pod maską, np. przy wypinaniu osłon akumulatora czy świateł – one też przy mrozach pękają czasem dosłownie od muśnięcia!

Płyn chłodzący odporny na mróz

Jeśli auto w przeszłości konieczne były dolewki płynu chłodzącego, np. przy okazji naprawy, warto się upewnić, czy płyn znajdujący się w baku nie został nadmiernie rozcieńczony wodą, a co za tym idzie, czy nadal jest odporny na niskie temperatury. Nieodpowiednia mieszanina nie powinna wprawdzie zamarznąć tak, żeby doszło do rozsadzenia bloku silnika, ale może np. wypchnąć tzw. broki (zaślepki) w bloku silnika, albo spowodować uszkodzenie pompy wody.

Zimowy płyn do spryskiwaczy

Jeśli ktoś korzysta z auta głównie podczas dobrej pogody, to zapas płynu do spryskiwaczy może mu wystarczyć nawet na kilka miesięcy. Nie wiesz, kiedy nalewałeś ostatnio płyn do spryskiwaczy, a w zbiorniczku jest go dużo? Kup i wlej koncentrat! Uwaga! Wlanie płynu nie wystarczy trzeba jeszcze uruchomić spryskiwacz, żeby mrozoodporny płyn trafił do pompki, wężyków i dysz. Zanim to jednak zrobisz, upewnij się, że wycieraczki nie są przymarznięte do szyby – w nowych autach ich przekładnie są plastikowe i chwila nieuwagi wystarczy czasem, żeby uszkodzić mechanizm kosztujący setki a czasem nawet tysiące złotych!

Ładowanie formularza...