Wiedzę o tym, jak ważne jest, by opony na naszym samochodzie były dopasowane do warunków, oponiarze tłoczą w nasze głowy od lat. Na opony całoroczne, firmy, zwłaszcza te które nie mają dobrej oferty w tym segmencie, reagują nerwowo: co dobre do wszystkiego, jest do niczego! W tym roku po raz kolejny okazało się, że sprawa jest bardziej złożona.

Gdy na przełomie marca i kwietnia temperatura poszybowała do 20 stopni, grzech było dalej jeździć na zimówkach! No to założyliśmy koła letnie. Minęło 3 tygodnie, wróciła zima, pada śnieg. Kto zmienił opony, ten frajer! Święty spokój mają tylko ci kierowcy, którzy zainwestowali w luksus jeżdżenia na oponach całorocznych.

Owszem, opony całoroczne nie są odpowiednie np. dla osób mających bardzo szybkie samochody i lubiących ostrą jazdę. Dla zdecydowanej większości właścicieli aut opony wielosezonowe zapewniają jednak osiągi całkowicie wystarczające, a w okresach przejściowych (jesień-zima, zima-wiosna) najlepsze z możliwych! Luksus polega nie tylko na tym, że zmienność pogody jest dla nas obojętna, równie ważne jest zwolnienie od obowiązku wizyty w warsztacie. Dodajmy do tego sporą oszczędność – starannie wykonana wymiana opon w szczycie sezonu rzadko kosztuje mniej niż 100 zł.

Producenci czują konieczność zmian, dostępność modeli i rozmiarów opon całorocznych szybko rośnie, w popularnych rozmiarach 17-calowych możemy już wybierać wśród produktów kilkunastu marek. Mało kto jednak wie, że niektóre modele opon, w zależności od potrzeb, homologowane są jako całoroczne lub zimowe: po prosu spełniają one różne wymagania. Gdy producent aut życzy sobie sprzedawać samochody obute w gumy uniwersalne, producenci opon nie mają oporów, by te gumy „przemalować” zgodnie z zamówieniem.

Ale wróćmy do tematu magicznych 7ºC – umownej granicy przydatności opon sezonowych. Przyroda po raz kolejny pokazała, że to bzdura. By nie bać się śniegu i niskiej temperatury, należałoby jeździć na zimówkach od początku października do maja, licząc się z tym, że wielokrotnie będziemy jeździć na zimówkach, gdy jest dla nich o wiele za ciepło. W tej sytuacji warto się zastanowić: czy ta oponiarska logistyka jest warta świeczki?

Naszym zdaniem

Kupując dwa komplety opon, wspieramy wzrost PKB, jednak w okresach przejściowych rachunkiem za to jest ogumienie niedostosowane do warunków pogodowych.