Dwumasowe koło zamachowe stało się popularne w silnikach Diesla pod koniec lat 90. XX wieku, chociaż wymyślono je znacznie wcześniej i stosowano również w silnikach benzynowych. W uproszczeniu można stwierdzić, że celem wprowadzenia „dwumasu” do układu napędowego była potrzeba jego ochrony przed coraz większymi momentami obrotowymi osiąganymi przez nowoczesne silniki.

Niestety, szybko okazało się, że to kolejny nietrwały element na i tak dość długiej liście dolegliwości silników wysokoprężnych. Problem jest o tyle dotkliwy, że „dwumas” wraz ze sprzęgłem to droga rzecz, a jego usterka to tylko kwestia czasu. Przez długi okres nikt nie oferował żadnych zamienników, a ceny oryginalnych kół dwumasowych wahały się od 2,5 do 7 tys. zł.

Całkowity koszt wymiany był jednak jeszcze wyższy, bo do ceny części trzeba dodać czasochłonną robociznę (konieczne jest wyjęcie skrzyni biegów), a zazwyczaj także nowe sprzęgło. Obecnie dostępne są już zamienniki oryginalnych dwumasowych kół zamachowych do najpopularniejszych aut – ich cena waha się od 800 do 2500 zł. To znacząco obniżyło koszty naprawy.

Niestety, taki wydatek dość szybko może się powtórzyć. Nowe dwumasowe koło zamachowe na pewno z czasem też się zepsuje, więc nie brakuje kierowców, którzy chętnie pozbyliby się tego elementu na zawsze. Niektórzy producenci części odpowiedzieli na te oczekiwania, proponując zestaw złożony z klasycznego koła zamachowego i odpowiednio zaprojektowanego sprzęgła z dociskiem. Jednak to rozwiązanie ma wiele wad i nie zawsze się sprawdza, a przede wszystkim może zagrażać trwałości układu napędowego. Ponadto oferta tego typu zestawów ogranicza się tylko do kilku popularnych modeli.

Dlaczego więc po prostu nie naprawić uszkodzonego koła? Z ekonomicznego punktu widzenia byłoby to rzeczywiście racjonalne, jednak producenci kół zamachowych nie przewidzieli takiego rozwiązania, o czym świadczy chociażby ich nierozbieralna konstrukcja. Nity można wprawdzie rozwiercić, ale barierą trudną do pokonania jest brak części zamiennych.

Mimo to istnieją firmy, które podejmują się regeneracji większości kół dwumasowych. Taka usługa kosztuje około 400-600 zł, ale efekt nie zawsze jest zadowalający. Problem w tym, że do zużywających się elementów należą m.in. sprężyny i tłumiki. Podczas naprawy zastępuje się je sprężynami zrobionymi na zamówienie, które nie zawsze mają odpowiednie parametry. W efekcie zregenerowane koło dwumasowe może nie tłumić prawidłowo drgań, a układ przeniesienia napędu może pracować głośno. Jednak nie tylko obniżony komfort staje się problemem – zbyt sztywne sprężyny powodują, że na skrzynię biegów i półosie napędowe przenoszone są zbyt duże obciążenia. Jeśli kierowca ma ciężką nogę, z czasem doprowadzi to do ich uszkodzenia.

Takie samo ryzyko występuje w przypadku zastosowania zestawu z jednomasowym kołem zamachowym.

W takim przypadku za tłumienie drgań odpowiada tłumik drgań skrętnych w tarczy sprzęgłowej. W zestawach zastępujących „dwumas” tłumik drgań ma zwiększony ruch, ale to i tak nie dorówna skuteczności tłumika w kole dwumasowym, który w razie potrzeby może się ugiąć (obrócić) nawet o 90 stopni!

Tak naprawdę nie ma taniego i skutecznego sposobu naprawy czy zastąpienia „dwumasu” – jedynie nowe koło dwumasowe pozwala cieszyć się w pełni sprawnym autem.

Skąd mamy wiedzieć, że dwumasowe koło zamachowe w naszym aucie wykazuje objawy zużycia? Po pierwsze, często i słychać to, i czuć. Jeżeli raptowne odjęcie i dodanie gazu wiąże się ze słyszalnym stukiem w układzie napędowym, w dodatku wyczuwalny jest luz, to prawdopodobnie koło jest już w kiepskim stanie. Słychać je również podczas włączania i wyłączania silnika – jeśli uruchamianiu i wyłączaniu motoru towarzyszy łomot, to też jest to objaw usterki „dwumasu”.

A gdyby tak ignorować wibracje oraz hałasy i jeździć? Koło w pewnym momencie rozpadnie się – może to stać się zarówno podczas jazdy (np. przy wyprzedzaniu), jak i przy gaszeniu silnika. Tak naprawdę nawet niewielki luz pogłębia się na tyle szybko, że nie ma co zwlekać z naprawą – koło ma do czynienia z dużymi przeciążeniami!

Czy styl jazdy ma wpływ na długowieczność koła zamachowego? Oczywiście! Dla każdego jest jasne, że ostre zrywy spod świateł i gwałtowne zmiany obciążania skracają żywotność „dwumasu”, warto jednak wiedzieć, że element ten nie znosi także... jazdy na niskich obrotach. Toczenie się z niewielką prędkością bez wciśniętego sprzęgła, wprowadzanie całego auta w rezonans to najszybsze sposoby na zniszczenie „dwumasu”.

Inna sprawa, że w wielu autach jest ono po prostu zbyt małe i słabe w stosunku do osiągów silnika – przykładem jest diesel Subaru, który jest znany z awaryjnych sprzęgieł oraz kół dwumasowych i z tego, że importer zamiast wymieniać koła dwumasowe na gwarancji, tłumaczył swoim klientom, iż nie umieją jeździć.

Objawy uszkodzenia dwumasowego koła zamachowego

Podwyższone drgania i nienaturalny hałas dochodzący ze skrzyni biegów na biegu jałowym – w szczególności metaliczny dźwięk ocierania dochodzący z okolic sprzęgła.

Wyraźne stuki i hałasy podczas rozruchu i gaszenia silnika, którym może towarzyszyć duże kołysanie silnikiem.

Kłopoty z płynnym ruszeniem i ze zmianą biegów.

Podwyższone wibracje silnika na wolnych obrotach wyczuwalne też na karoserii.

W skrajnych przypadkach, gdy przez długi czas lekceważy się objawy, może dojść do rozpadnięcia się dwumasowego koła zamachowego, uniemożliwiającego przekazanie napędu na skrzynię biegów – nagle, pomimo pracy silnika, samochód przestaje jechać.

Skutki usunięcia dwumasowego koła zamachowego

Koło dwumasowe jest elementem zaprojektowanym pod kątem konkretnego modelu auta i konkretnej wersji silnikowej. Jeśli zastąpimy je kołem po rzemieślniczej regeneracji lub zestawem ze zwykłym kołem zamachowym, musimy się liczyć z konsekwencjami.

Zwłaszcza w drugim przypadku wzrosną drgania na wolnych obrotach i hałasy. Zmieni się też sposób pracy sprzęgła i obniży komfort zmiany biegów. Auto bardziej nerwowo będzie reagować na dodanie gazu, czemu może towarzyszyć uczucie, że stało się nieco zrywniejsze. Do tych zmian można się przyzwyczaić (zmienić styl jazdy), jednak trudny do określenia jest wpływ braku dwumasowego koła zamachowego na trwałość układu napędowego.

Jedno jest pewne: w dłuższym okresie ta zmiana na pewno mu się nie przysłuży. Szczególnie groźne mogą być nagłe przyrosty momentu obrotowego. W wielu autach przygotowywanych do sportu usuwa się koła dwumasowe, ale jednocześnie wzmacnia się elementy układu napędowego, m.in. sprzęgło i półosie napędowe.

Oczywiście, na decyzje wpływ mają koszty. Zestaw z tradycyjnym kołem to wydatek 1300-2000 zł, czyli – biorąc pod uwagę, że wraz z „dwumasem” i tak zwykle wymieniamy sprzęgło – można trochę zaoszczędzić.

Negatywne skutki zastąpienia dwumasowego koła zamachowego jednomasowym są tym większe, im większe są moc silnika i masa auta. W wielu popularnych pojazdach zdarzało się, że ta sama wersja silnikowa występowała z kołem dwumasowym lub bez niego. W takiej sytuacji bez większego ryzyka można zamontować zestaw z jednomasowym kołem zamachowym. Żeby było taniej, koło zamachowe najlepiej kupić używane, a sprzęgło – nowe.