Jaką przewagę ma guma nad folią lub lakierem? Według teorii jest ich sporo: przede wszystkim, ma to być szybkość dokonania zmiany. Wiodący producent gumy twierdzi, że powinno wystarczyć kilka godzin na przygotowanie auta i kilka na malowanie. Proces przygotowania to raptem trzy etapy: umyć, osuszyć, odtłuścić. Powierzchnia nie jest w żaden sposób uszkadzana (matowaniem, szlifowaniem itp.), a proces dość łatwo „odwrócić”, zrywając lub zmywając gumę. Można też opcjonalnie zastosować specjalny podkład (primer) – wtedy guma będzie lepiej przylegała do nadwozia. Druga opcja to preparat Top Coat nakładany na gumę, mający ją uodpornić mechanicznie.

Kolejne plusy to możliwość (przynajmniej teoretyczna) wykonania operacji samodzielnie, szczególnie jeśli mówimy o mniejszych elementach. Gumę można nanosić wałkiem, pędzlem lub natryskowo, jednak do dużych, zewnętrznych powierzchni zdecydowanie polecany jest pistolet. W szerokim zakresie wybrać można kolor nadwozia – podstawą jest kilka matowych kolorów, ale bez problemów da się stworzyć dowolną barwę z palety RAL. Dla nieusatysfakcjonowanych – można też skorzystać z dodatków metalicznych lub specjalnych. Guma ma chronić przed korozją oraz uszkodzeniami mechanicznymi.

Nakładanie folii wymaga więcej wprawy, poza tym jest ona znacznie mocniej „związana” z podłożem – położona na słabej jakości lakier, odejdzie… razem z nim! Często też na powierzchni auta pozostaje mnóstwo kleju, który trzeba mozolnie usuwać. Z kolei folia daje ogromne możliwości w zakresie „obrazu” – można na niej wydrukować, co się chce (reklamę własnej firmy, płomienie, napis), co przy zręcznym wkomponowaniu w auto dać może jeszcze ciekawsze efekty. Zobaczmy, jakie efekty przyniosło użycie gumy firmy Plastidip, ile trwała operacja i jakie wątpliwości napotkaliśmy.