• W Polsce użytkownik hulajnogi elektrycznej jest pieszym
  • Nie ma formalnego zakazu jazdy na hulajnodze pod wpływem alkoholu
  • Poza nielicznymi wyjątkami nie wolno hulajnogą elektryczną (ani zwykłą) poruszać się ani po drodze dla rowerów, ani po ulicy

Jadąc hulajnogą elektryczną, można rozpędzić się do 25 km/h. Nieprzypadkowo bardzo wiele modeli hulajnóg elektrycznych (jak również monocykli elektrycznych i podobnego sprzętu) rozpędza się do takiej właśnie prędkości i ani trochę wyższej: dzięki temu spełniają wymogi przepisów obowiązujących w różnych krajach, które klasyfikują je jako „urządzenia transportu osobistego” lub podobne. W wielu krajach elektryczne skutery czy hulajnogi podlegają pod jasne i czytelne przepisy mówiące gdzie i na jakich zasadach wolno nimi jeździć. W Polsce takie przepisy zapowiadane są od lat, ale wciąż ich nie ma.

To nie pojazd – jesteś szybkim pieszym!

Skoro elektryczna hulajnoga to nie rower, to znaczy to, że nie wolno nią jechać po drodze dla rowerów, a tym bardziej po ulicy. Formalnie rzecz biorąc, hulajnoga elektryczna ma status taki sam jak wrotki, rolki albo zwykła hulajnoga bez napędu – a zatem, posługując się nią, mamy status osoby pieszej. To, że jest to jeden z najbardziej niebezpiecznych środków transportu miejskiego (duża prędkość, małe kółka), nie ma z formalnego punktu widzenia żadnego znaczenia.

Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat
Hulajnoga elektryczna jest niebezpiecznym środkiem transportu (prędkość, małe kółka) – bardziej niebezpieczny jest chyba tylko monocykl elektryczny bez kierownicy

Miały być przepisy, ale nie ma

Przepisy regulujące status małych pojazdów elektrycznych, które w praktyce czynią z ich użytkowników nie pieszych, lecz kierujących, Ministerstwo Infrastruktury obiecywało już w 2016 roku: Informuję, iż po zakończeniu etapu uzgodnień i konsultacji projekt ustawy zostanie rozpatrzony przez Radę Ministrów, a następnie, po przyjęciu przez Radę Ministrów, zostanie przekazany do prac parlamentarnych – pisał podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury w odpowiedzi ma interpelacje poselskie pod koniec 2016 roku – Po uchwaleniu, w aktualnym brzmieniu, ustawy przez Sejm RP przepisy w wyżej wymienionym zakresie wejdą w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia ustawy.

Rzeczywiście, powstał stosowny projekt ustawy, który cywilizował jazdę hulajnogą po drogach dla rowerów i pozwalał pod pewnymi rygorami jechać po chodniku (w tempie piechura), ale ostatecznie zapisy dotyczące małych pojazdów elektrycznych z projektu ustawy (Ustawy o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym) wycofano. Minister dostrzega wagę problemu, wie, że te pojazdy stały się w dużych miastach bardzo popularne, ale mimo to na razie rozwiązanie prawne odkłada na później.

A co na to wypożyczalnie hulajnóg elektrycznych?

Foto: Auto Świat
Hulajnoga wypożyczana na minuty

Jeśli ktoś przebrnął przez Umowę użytkownika i Warunki korzystania z usług firmy Lime, wypożyczającej elektryczne hulajnogi na minuty we Wrocławiu, Warszawie i w Poznaniu, to na 37 stronach umowy dowie się po wielokroć, że odpowiada za wszystko, a zwłaszcza za przestrzeganie przepisów. Ale... jakie to przepisy? Z zakładki „bezpieczeństwo” dowiemy się, że w Polsce nie trzeba jeździć w kasku (rzeczywiście nie trzeba), ale jest to zalecane, i że należy tak parkować hulajnogę, by nikomu nie przeszkadzała (firma miała m.in. w Warszawie kłopoty z powodu zalegających w poprzek chodnika tych pojazdów, zbieranych i zatrzymywanych przez ZDM). I jeszcze jedno: by jeździć, masz mieć co najmniej 18 lat. A którędy i jak jeździć? Tego firma nie wyjaśnia, bo nie wie. Ale można zadzwonić na infolinię, więc dzwonimy, mamy trzy pytania. 1. Wolno jeździć po chodniku? Tak. 2. Wolno jeździć po drogach dla rowerów? Nie. 3. Wolno jeździć po ulicy? Tak. Naprawdę, wolno jeździć po ulicy? Młody człowiek odpowiada bez wątpliwości: tak. A tymczasem to nieprawda, w każdym razie nie cała prawda. Pytamy jeszcze, czy są jakieś ograniczenia prędkości, gdy tak sobie jedziemy chodnikiem? Otóż nie ma (formalnie to prawda). A jak szybko jeżdżą hulajnogi Lime? Zdaniem obsługi z infolinii... 28 km/h. Cóż, klient musi być zadowolony.

Co wolno pieszemu na hulajnodze?

Pieszy co do zasady ma do dyspozycji chodnik lub drogę dla pieszych, a korzystanie z jezdni jest dozwolone wyjątkowo – gdy nie ma chodnika i pobocza. Co ważne, pieszy korzystający z pobocza lub z jezdni ma iść lewą stroną drogi – czyli „pod prąd”. To samo, ma się rozumieć, dotyczy... hulajnóg elektrycznych, bo przecież nie wyszły w życie przepisy, czyniące z nich pojazd czy też „urządzenie transportu osobistego”. Jadący hulajnogą, tak jak pieszy, nie może korzystać z drogi dla rowerów, ale może przejeżdżać przez przejścia dla pieszych, czyli robić to, czego przepisy zabraniają rowerzystom.

Foto: Auto Świat
Elektryczny skuter-hulajnoga

Największą swobodę „hulajnogiści” traktowani jak piesi mają w strefach zamieszkania: mogą jeździć całą szerokością drogi i mają pierwszeństwo przed pojazdami. A więc także… przed rowerami.

Za co odpowiadasz, jadąc hulajnogą?

Prędkość szybkiego marszu to 6 km/h (tak się przyjmuje) – jeśli pomiędzy idącymi chodnikiem śmigają ludzie na hulajnogach jadący 20-25 km/h, a często szybciej, tworzą realne zagrożenie. Niektórzy hulajnogiści pomykają drogami dla rowerów, na których i bez nich jest tłok. Po zmroku, czy to po chodniku, czy to po drodze dla rowerów, niektórzy jeżdżą bez świateł – bo wolno. Normalnym widokiem jest porzucona hulajnoga na minuty leżąca w poprzek chodnika. Tymczasem są jednak na to jakieś przepisy:

I jeszcze to:

W praktyce oznacza to, że jeśli ktoś, jadąc hulajnogą elektryczną jak należy, czyli chodnikiem, wpadnie na innego pieszego i zrobi mu krzywdę, to popełnia wykroczenie lub przestępstwo – w zależności od skutków. Jeśli będzie jechał nierozsądnie szybko i ktoś mu wejdzie pod koła – to też może spotkać się z prokuratorem. Jeśli dojdzie do kolizji z rowerzystą na drodze dla rowerów – ten na hulajnodze będzie miał problem. Jeśli dojdzie do kolizji z autem na ulicy – problem będą mieli obaj. Hulajnoga tym się bowiem różni od motoroweru elektrycznego, że nie ma tablicy rejestracyjnej i ubezpieczenia OC – trzeba zatem prywatnie ścigać człowieka za to, że uszkodził nam samochód. Brak przepisów nikomu się nie opłaca.

Ale możesz wypić, jechać i w trakcie pogadać..

Ale przecież osoba na hulajnodze to pieszy – a zatem nie musi być całkiem trzeźwa i może poruszać się z telefonem przy uchu, za co np. rowerzyści słusznie dostają mandaty. Bałagan i niekonsekwencja! Oczywiście do czasu – prewencyjna kontrola trzeźwości osobie na hulajnodze nie grozi, ale gdy osoba rozjedzie dziecko – wtedy na pewno tak, ze wszystkimi tego konsekwencjami!

Mając na względzie wzrastającą popularność oraz dostępność urządzeń transportu osobistego z napędem elektrycznym (głównie wśród mieszkańców dużych aglomeracji miejskich) i ich udział w ruchu drogowym, a także dostrzegając fakt, że korzystanie z tych urządzeń budzi wątpliwości w zakresie zgodności z prawem, uprzejmie informuję, że regulacje dotyczące wskazanych wyżej urządzeń będą przedmiotem odrębnej nowelizacji ustawy – Prawo o ruchu drogowym. Aktualnie prowadzone są w tym zakresie prace analityczne, niezbędne do zainicjowania działań legislacyjnych. Na dzień dzisiejszy nie jest możliwe określenie daty wejścia w życie wskazanej wyżej nowelizacji ustawy – oto aktualna informacja Ministerstwa Infrastruktury (z lutego 2019). 

W tym sezonie i w tej kadencji parlamentu już chyba na dobrą zmianę przepisów nie można liczyć.