Rozrusznik ledwo kręci albo po kilku dniach nieużywania – nawet na stosunkowo niewielkim mrozie – auta nie można nawet otworzyć? Pierwszym podejrzanym jest akumulator, najczęściej zresztą słusznie. Niekiedy jednak zdarza się, że wymiana baterii wcale nie pomaga albo tylko na krótko.

Żeby uniknąć zbędnych wydatków, przed zakupem nowego akumulatora warto sprawdzić ten, który znajduje się już w aucie, i upewnić się, czy problem nie tkwi w samochodzie (o tym, co sprawdzić, piszemy poniżej). Czasem niesprawny akumulator można zreanimować przez podłączenie go do ładowarki mikroprocesorowej z funkcją odsiarczania płyt.

Nie liczcie jednak na cuda – jeśli dojdzie do tzw. opadu masy czynnej, czyli z płyt spłynie do elektrolitu substancja aktywna, bateria będzie nadawać się tylko do wymiany. Akumulatory wytrzymują zwykle ok. 3-5 lat, a ich faktyczna trwałość zależy od wielu czynników. To, co skraca ich żywotność, to przede wszystkim: jazda na krótkich trasach i ze znacznym poborem prądu (permanentne niedoładowanie), zbyt luźne zamocowanie (wstrząsy), długotrwała bezczynność, nieprawidłowe (za niskie lub za wysokie) napięcie w instalacji auta oraz ekstremalne temperatury (szkodzi zarówno przegrzanie, jak i wychłodzenie).

Dlaczego usterki akumulatora ujawniają się zwykle zimą? Już w temperaturze w okolicach zera wydajność baterii spada do ok. 65 proc. parametrów uzyskiwanych przy 27°C, a silnik potrzebuje o niemal połowę energii elektrycznej więcej do rozruchu niż podczas upałów. W temperaturze -18°C wydajność akumulatora spada do ok. 40 proc.!