Mimo, że na większości opakowań znajdowały się dosyć optymistyczne wskazania mówiące o tym, że kable są zdolne wytrzymać natężenie prądu na poziomie od 120 do 600 amperów postanowiliśmy na początek wybrać znacznie mniejsze obciążenie: 100 A. Najważniejszym kryterium testu był spadek napięcia na przewodach pod obciążeniem. Im większy spadek, tym mniej prądu trafia do instalacji auta z rozładowanym akumulatorem - nie da się go uruchomić, można co najwyżej próbować powoli podładowywać rozładowaną baterię.

Prąd na poziomie 100 A to stosunkowo mało - do uruchomienia dużego, zmarzniętego diesla z rozładowanym akumulatorem trzeba nawet kilka razy więcej! Wyniki testu? Bardzo słabe! Jeżeli żywność sprzedawana w tych samych marketach jest równie podłej jakości, co większość testowanych przez nas przewodów, to najwyższy czas zacząć poważnie martwić się o nasze żołądki! Kable rozruchowe w większości są tak cienkie, że nie dają żadnych szans na to, że uda się od razu przy ich pomocy uruchomić silnik.

W przypadku niektórych problemem jest nie tylko materiał, lecz także skandalicznie niska jakość wykonania - trudno liczyć na to, że prąd będzie dobrze płynął przez kable, które są niedbale zaciśnięte w szczypcach. W dodatku same szczypce mają słabiutkie sprężynki i przylegają do klem akumulatora na powierzchni ledwie kilku mm². Efektów można było się spodziewać - gigantyczne spadki napięcia i kable palące się po kilku sekundach pracy pod obciążeniem!

Kable rozruchowe: jak wybrać dobre kable?

Dobre kable rozruchowe muszą być wykonane z jak najgrubszego przewodu miedzianego i mieć mocno zaciskające się szczypce o profilu zapewniającym jak najlepszy kontakt z klemami akumulatora. Nie można przesadzać z długością - nawet gruby przewód, jeżeli jest zbyt długi, ma za duży opór. Do uruchamiania aut z silnikami benzynowymi powinny wystarczyć kable wykonane z przewodu miedzianego o przekroju 16 mm² o długości do 3 m. Jeśli mamy diesla lub jeśli zależy nam na większej długości kabli, wybieramy przewody o przekroju 25 mm². Możemy zignorować wskazania producentów mówiące o maksymalnym obciążeniu kabli - zazwyczaj kłamią. W sklepie wybieramy kable o grubym rdzeniu, solidnie zaciśniętym w szczypcach.

Najgorsze i najlepsze kable rozruchowe

  • Bottari 200A (16,50 zł) - niska cena to wątpliwe pocieszenie. Przy 10,66 V napięcia wyjściowego, pod obciążeniem 100 A w kablu gubi się 8,37 V. Kable grzewcze, a nie rozruchowe.
  • Bottari 400A (29,90 zł) - przyzwoita cena, profesjonalny wygląd. Podczas naszego testu pod obciążeniem przewody powodowały niemal 3 razy mniejszą stratę napięcia od wersji 200 A.
  • Car Commerce 200A (14,90 zł) - niska cena, praktyczne opakowanie. Lepsze od Bottari 200A, ale i tak kiepskie. Przewody i szczypce nie najlepszej jakości. Nadają się najwyżej do ładowania akumulatora.
  • Carrefour 400A (34,99 zł) - ciekawy design, praktyczne opakowanie. Nie udało się powtórzyć próby, bo po pierwszej izolacja spłynęła z kabla i skutecznie zaizolowała szczypce. Jednorazówki?
  • Intertec 120A (14,90 zł) - produkt zgodny z deklaracją producenta, niska cena. Wyniki lepsze, niż u konkurencji z napisem 600A. Tego typu przewody wystarczą do rozruchu małych silników.
  • Norauto 25 mm² (89 zł) - nareszcie uczciwy produkt. Zgodnie z opisem da się nimi uruchomić nawet dużego diesla. Mały spadek napięcia pod obciążeniem. Wielkie opakowanie, kiepskie szczypce.
  • Norauto 16 mm² (49 zł) - cieńsze, ale za to krótsze od wersji 25 mm², więc wyniki testu podobne. Profesjonalny produkt, nadaje się do większości silników. Wielkie opakowanie, kiepskie szczypce.
  • Phenix 600A (43 zł) - praktyczne opakowanie. Spadek napięcia większy niż w przypadku kabli Intertec 120A. Mimo rasowego wyglądu nie nadają się do zastosowań profesjonalnych.
  • Softex 400A(29,95 zł) - przeciętny wynik w teście, bardzo zbliżony do kabli rozruchowych Bottari 400A. Warunkowo przydatne do rozruchu aut. Widoczne gołym okiem braki w wykonaniu.
  • Softex 120A (15 zł) - porażka! Może da się nimi uruchomić skuter! Cienkie kabelki, słabe szczypce. Efekt? Gigantyczny spadek napięcia. Pod obciążeniem 100 A z 10,55 V zostaje 1,07 V!

Dobre kable rozruchowe? Zrób je sam!

"Często trafiają do nas klienci, którym wcześniej nie udało się uruchomić samochodu przy pomocy kabli rozruchowych" - mówi Andrzej Rejner z renomowanego serwisu akumulatorów Sar Centrum. "Kiedy proponujemy im uruchomienie auta przy pomocy naszych przewodów, są przekonani, że się nie uda. Tymczasem, jeżeli przyczyną kłopotów jest tylko rozładowany akumulator, udaje się to właściwie zawsze. Korzystamy z kilkunastoletnich przewodów własnej roboty. Klienci, którzy na własne oczy zobaczyli różnice, często zostawiają swoje stare kable rozruchowe u nas... w śmietniku".

Po czym można poznać, że kable rozruchowe są kiepskie?

Po pierwsze, sporo da się stwierdzić już na podstawie wstępnych oględzin. Nie wolno dać się nabrać na zewnętrzną grubość kabli. Wiele spośród przetestowanych przez nas przewodów składało się głównie z... izolacji. Warto zerknąć na mocowanie kabla do szczypiec - w tym miejscy widać, jakiej grubości jest rdzeń przewodu. W trakcie używania słabą jakość przewodów można poznać po tym, że energia elektryczna zamiast do rozruchu silnika wykorzystywana jest do... grzania kabla. Doskonały przykład to "Profesjonalne kable rozruchowe Bottari 200 amper", które przy prądzie na poziomie 100 A już po ok. 15 s na powierzchni izolacji miały temperaturę ponad 100°C! Po 20 s przestały się grzać... bo kabel odpadł od szczypiec. Ciekawe, jak sprawowałyby się "nieprofesjonalne" kable tej firmy?