Nawet na nowych jezdniach z drożną kanalizacją przy bardzo obfitych opadach deszczu tworzą się kałuże, a jeśli ulewa (burza) złapie was na źle zaprojektowanym odcinku drogi lub tunelu, możecie się nawet poczuć, jak na rajdzie safari.

Co robić jeśli napotkacie taką przeszkodę? Jeśli nie potraficie oszacować głębokości takiej „kałuży”, lepiej zawrócić. Niestety, nie zawsze jest taka możliwość, więc w takiej sytuacji najlepiej poszukać punktu odniesienia, dzięki któremu będzie można ocenić głębokość wody i znaleźć najpłytszą drogę. „Punktem kontrolnym” może być chodnik, torowisko tramwajowe, znaki drogowe. Jeśli woda sięgnie powyżej progów samochodu, ryzyko poważnych i przede wszystkim kosztownych uszkodzeń znacznie wzrasta.

Zerwana przez wodę tablica rejestracyjna lub zerwany z zaczepów zderzak to tylko drobnostki przy klopotach z zalaną elektryką. Pamiętajcie, że większość samochodów wiązki elektryczne ma poprowadzone właśnie na wysokości progów.

Kolejnym błędem kierowców jest zbyt szybkie wjeżdżanie w kałuże. Pomijając już ryzyko aquaplaningu, w ten sposób nawet w stosunkowo niewielkiej kałuży łatwo urwać osłony, pokrzywić tarcze hamulcowe, a w najgorszym wypadku – zniszczyć silnik.

Najlepiej przejeżdżać przez wodę powoli, ale stałym tempem, tak, aby auto nie zgasło nam podczas przeprawy przez przeszkodę. Lepiej też poczekać, aż z naprzeciwko nic nie będzie jechało, bo wywołana przez nie fala może uszkodzić wasz samochód.