Większość Renault Espace z silnikiem Diesla z roczników 2006-2008 wyceniana jest na kwotę powyżej 30 tys. zł, a często cena wywoławcza wynosi prawie 40 tys. zł. Auto jest niezwykle praktyczne, często występuje z bogatym wyposażeniem i w sumie jest tańsze od niemieckiej konkurencji.

Większość egzemplarzy ma deklarowany przebieg nieco poniżej 200 tys. km, ale uwaga: to są drogie samochody, kupowane, aby połykać kilometry! Liczniki bywają bezlitośnie cofane, choć – jeśli auto było serwisowane u dilerów Renault – łatwo o weryfikację przebiegu.

Jeśli poprosimy w serwisie o podanie historii serwisowej auta, mamy szansę ją uzyskać – francuski producent nie ma nic przeciwko podawaniu takich informacji.

Poszukując francuskiego vana, zdecydowaliśmy się obejrzeć dwie oferty

Tańsza (niecałe 25 tys. zł!) dotyczyła samochodu z silnikiem 2.2/139 KM. Atrakcyjna cena wynika, po pierwsze, z silnika o poj. 2,2 l: jest on paliwożerny (w mieście 12-14 litrów na 100 km), na dodatek potrafi się rozsypać.

Na miejscu zastaliśmy auto prawdopodobnie bezwypadkowe, ale sponiewierane: liczne rysy, odpryski, we wnętrzu dziury i to, co zawsze nas odrzuca: „klima do nabicia”. Do stanu „idealnego”, zachwalanego w ogłoszeniu, daleko!

Wydawało nam się nawet, że ktoś cofnął licznik np. z 400 tys. km, ale nie: pod koniec 2010 roku auto było w serwisie ze stanem licznika 160 tys. km, poprzednie wpisy wyglądają na prawdziwe.

Dowiedzieliśmy się jednak, że wówczas, w 2010 roku, zamawiano części do naprawy głównej silnika, podając VIN tego auta. Drugie auto (silnik 2.2 dCi) sprzedawane w warszawskim komisie Auto Ratusz, o dziwo, wyglądało jak nowe. Przebieg o 45 tys. km mniejszy, a jaka różnica!