* Nowoczesne auta pozwalają na obdlokowanie dodatkowych funkcji

* Możesz też wyłączyc funkcje, których nie lubisz, np. układ start-stop

* Koduj, ale nie psuj! Korzystaj z usług doświadczonych warsztatów

Nowe auta mają z roku na rok coraz bogatsze wyposażenie seryjne. Wciąż jednak często trzeba dopłacać m.in. za tempomat, nawigację satelitarną, zestaw głośnomówiący czy reflektory z funkcją doświetlania zakrętów. Dla producentów to doskonały sposób na dodatkowy niemały zarobek. Tyle że im więcej opcji jest dostępnych, tym trudniej wykorzystać zjawisko tzw. korzyści skali – bo dla specjalistów od zarządzania zupełnie jasne jest to, że zróżnicowanie produkcji niesie z sobą podwyższenie kosztów jednostkowych. Dzisiejsze technologie pozwalają to jednak stosunkowo łatwo obejść. Jak?

Samochody w rzeczywistości mają często więcej „ekstrasów” na pokładzie, niż się ich posiadaczom wydaje, lub są wstępnie przygotowane do ich zamontowania. Doskonałym przykładem mogą być radia – z zestawem głośnomówiącym i bez niego. Moduł Bluetooth oraz dodatkowy mikrofon to groszowy koszt w porównaniu z tym, ile koncern musiałby wydać na utrzymywanie produkcji dwóch modeli sprzętu. Po co dawać klientom za darmo to, za co gotowi są zapłacić? Tym, którzy dopłacać nie chcą, można sprzedać samochód pozbawiony przycisków do sterowania zestawem głośnomówiącym i z programowo zablokowaną funkcją! W rzeczywistości większość potrzebnych elementów jest już na pokładzie.

Zresztą to nic nowego – jedną z pierwszych firm, które wpadły na to, jak zarabiać na sprzedaży dodatków bez utrudniania sobie produkcji, był Volkswagen, który w latach 90. w wielu modelach kazał dopłacać za komputer pokładowy (nazywany wtedy „wyświetlaczem wielofunkcyjnym”), podczas gdy w autach z wyposażeniem podstawowym wystarczyło zamontować dźwigienkę z przełącznikiem do uruchomienia tej funkcji.

Odblokuj tempomat

Podobnie jest w wielu całkiem świeżych modelach z tempomatem. Niemal każde współczesne auto ma na pokładzie prawie wszystko, co jest potrzebne, żeby taką funkcję uruchomić. W Fordzie widocznym na zdjęciu tempomat był oferowany jako dodatkowe wyposażenie za 1900 zł. Techniczne różnice między wersją z tempomatem a bez niego to tylko... zestaw przycisków na kierownicy. Reszta to jedynie kwestia programowego włączenia odpowiedniej funkcji!

Oczywiście, nie zawsze jest tak łatwo – w wielu przypadkach trzeba dozbroić auto w dodatkowe elementy, ale zwykle można liczyć na to, że odpowiednie wiązki zamontowano już w fabryce, bo to upraszcza zarówno produkcję, jak i późniejsze serwisowanie aut. Niestety, często oprogramowanie komputerów diagnostycznych, oficjalnie stosowanych w autoryzowanych stacjach, nie pozwala na uruchomienie ukrytych opcji, żeby nie psuć interesu producentowi. Ale od czego jest sprzęt od niezależnych dostawców...

Foto: Szypulski Piotr / Auto Świat
Tampomat: poza odblokowaniem tej funkcji w komputerze, często trzeba także dołożyć przyciski do jego sterowania

Poza aktywacją dodatkowych opcji w wielu autach da się, oczywiście, również wyłączyć te funkcje, które nie każdemu kierowcy się podobają. Typowy przykład: funkcja start-stop silnika, która zwykle wraz ze wzrostem przebiegu działa coraz gorzej. W większości przypadków można dokonać jej tzw. inwersji (tzn. domyślnie pozostanie ona nieaktywna), a naciśnięcie przycisku spowoduje jej włączenie, ale tylko do chwili kolejnego wyłączenia auta. Da się też zwykle zmienić ustawienia dotyczące np. tego, że po uruchomieniu silnika automatycznie włączają się światła mijania albo że po zamknięciu samochodu przez chwilę światła jeszcze się świecą.

Można się też pozbyć irytujących powiadomień przy każdym uruchomieniu nawigacji o tym, że trzeba zwracać uwagę na drogę. W wielu modelach da się włączyć lub wyłączyć funkcję składania lusterek po zamknięciu auta, aktywować automatyczne zamykanie szyb w momencie zamknięcia zamków czy też wyłączyć blokadę dostępu do niektórych funkcji w czasie jazdy (np. odtwarzania wideo przez system multimedialny lub też parowania telefonów przez Bluetooth). Niekiedy interwencji fachowca wymaga też włączenie możliwości odtwarzania plików MP3 czy streamingu muzyki przez Bluetooth z telefonu komórkowego. Do modeli wyposażonych w odtwarzacze multimedialne z dużym ekranem u niezależnych dostawców można kupić specjalne moduły podpinane do fabrycznych złącz radia oraz akcesoryjne kamery cofania – po włączeniu wstecznego biegu obraz z takiej kamery będzie pokazywany na wyświetlaczu auta.

Foto: Auto Świat
Odblokowanie polskiego menu w fabrycznej nawigacji

Elektronika: pole do popisu

Nowe możliwości przed użytkownikami otwiera to, że samochody coraz częściej są wyposażone w cyfrowe zestawy wskaźników – bez problemów można w nich np. zmieniać wygląd zegarów czy też wyświetlać dodatkowe wskazania. Wdzięcznym obiektem do modyfikacji są także nowe zestawy multimedialne, wyposażone w sterowanie dotykowe. W niektórych takich urządzeniach da się np. odblokować funkcję nawigacji satelitarnej i wgrać mapy – przyciski potrzebne do jej obsługi są wyświetlane na ekranie. Warto jednak pamiętać o tym, że modyfikacje tego typu, polegające na zainstalowaniu w sterownikach nieoryginalnego oprogramowania, wiążą się z ryzykiem – może ono wpływać również na te funkcje, których wcale nie chcieliśmy zmieniać, lub prowadzić do zupełnie nieoczekiwanych zachowań twojego samochodu.

Kto odblokuje dodatkowe funkcje?

Niektóre dodatkowe funkcje da się odblokować samodzielnie, np. wchodząc za pomocą specjalnych kombinacji klawiszy do ukrytych menu komputera pokładowego auta – poradniki, jak to zrobić, można znaleźć m.in. na YouTube lub na forach użytkowników konkretnych modeli. Można też skorzystać z usług niezależnych warsztatów specjalizujących się w obsłudze aut konkretnych marek albo z fachowców od samochodowej elektroniki – oferty znajdziecie w wyszukiwarkach internetowych pod hasłami „kodowanie funkcji” lub „aktywacja funkcji”, wraz z podaniem marki i modelu samochodu. Można też poszukać pomocy w ASO, choć nie zawsze uda się to zrobić oficjalnie.

Foto: Auto Świat
Doświetlanie zakrętów

Naszym zdaniem

Odblokowanie dodatkowych funkcji to kusząca perspektywa, ale należy przy tym zachować ostrożność – nie ma bowiem nic gorszego niż wgranie dodatkowej funkcji kosztem stabilności układów pokładowych. Zachęcam do korzystania tylko ze sprawdzonych warsztatów.