Mniej drastycznym przypadkiem jest sytuacja, w której do baku auta benzynowego trafi olej napędowy. Co się wtedy stanie? Przy niewielkiej dolewce silnik prawdopodobnie odpali, jednak podczas jazdy będzie mu brakowało mocy i może nierówno pracować. Zatankowanie dużej ilości ropy skończy się unieruchomieniem jednostki napędowej. Zarówno w pierwszym, jak i drugim scenariuszu najlepiej odstawić auto do warsztatu. Tam mechanik wypompuje paliwo ze zbiornika i przeczyści układ. Długotrwała jazda z dolewką ropy w najgorszym przypadku zakończy się awarią katalizatora. W przypadku nowszych konstrukcji jego wymiana może okazać się kosztowna.

Zła liczba oktanowa? To praktycznie żaden problem!

Na szczęście obecnie możliwość zatankowania benzyniaka olejem napędowym została niemalże wyeliminowana. Zazwyczaj końcówka pistoletu z ropą nie pasuje do wlewu paliwa w silniku benzynowym. Może się za to zdarzyć, że kierowca przez przypadek zatankuje benzynę o złej liczbie oktanowej. W przypadku jednostek napędowych starego typu najlepiej dotankować właściwe paliwo. Dzięki temu silnik będzie mógł działać bez większych problemów. W nowoczesnych silnikach komputer sterujący jest zazwyczaj przygotowany na tego typu sytuacje i dostosowuje sposób pracy do parametrów danego typu benzyny.

Z racji na nieuwagę kierowcy do baku auta napędzanego dieslem może trafić benzyna. Jeżeli mówimy o silniku starego typu, nie trzeba obawiać się żadnych poważnych konsekwencji. Jednostka powinna bez problemu odpalić i być w stanie normalnie kontynuować jazdę. Twórcy diesli sprzed dwóch, trzech dekad wręcz zalecali sporadyczną dolewkę "bezołowiowej". Problem zaczyna się w sytuacji, w której złym paliwem dotankowany został nowoczesny i zaawansowany ropniak. Jeżeli kierowca zorientuje się w porę, pod żadnym pozorem nie powinien odpalać silnika! Auto koniecznie należy odholować do warsztatu, w którym mechanik spuści paliwo, przeczyści układ, wymieni filtr paliwa i wleje do zbiornika olej napędowy.

Odpaliłeś silnik, koszty będą ogromne!

Niezachowanie ostrożności i zbagatelizowanie powagi sprawy skończy się naprawdę poważną awarią. W nowoczesnych silnikach wysokoprężnych olej napędowy nie tylko podlega procesowi spalania, ale wcześniej smaruje delikatną aparaturę wtryskową. Ponieważ benzyna nie ma właściwości smarnych, w najgorszym przypadku może dojść do zatarcia najważniejszych elementów układu wtryskowego. Konieczność wymiany wtryskiwaczy lub pompowtrysków, pompy wysokiego ciśnienia i pompy paliwa oznacza skomplikowany remont silnika oraz przede wszystkim ogromne koszty.

Cena kompleksowej renowacji w przypadku zaawansowanego technologicznie aut może sięgnąć nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych! Koszt ten kierowca będzie musiał ponieść z własnej kieszeni. Żaden z serwisów nie wykona bowiem naprawy w ramach gwarancji!

Czasami niesprawności w ramach układu wtryskowego w dieslach uwidaczniają się już po kilku kilometrach jazdy na benzynie. To jednak wcale nie jest norma. Jak podkreślają specjaliści z rynku motoryzacyjnego, czasami objawy awarii ujawniają się dopiero po kilku dniach. Początkowy brak problemów nie musi zatem oznaczać, że zatankowanie złego paliwa nie spowoduje spustoszenia w jednostce napędowej.

Niestety pomyłka może się zdarzyć każdemu i jest szczególnie groźna w przypadku samochodów napędzanych silnikiem diesla. Aby błąd nie okazał się brzemienny w skutkach, kluczowe znaczenie ma właściwa reakcja kierowcy! Tylko szybka wizyta w warsztacie ustrzeże przed kosztowną awarią układu wtryskowego i sprawi, że błąd uda się skutecznie naprawić.