Rekordowe upały dają się we znaki nie tylko kierowcom, lecz także ich pojazdom – wie to każdy, kto codziennie wsiada do rozpalonego niczym piec auta. O foliach przeciwsłonecznych, parkowaniu w cieniu, wietrzeniem auta przed ruszeniem w drogę i używaniu klimatyzacji pisaliśmy już wcześniej TUTAJ, a tym razem podpowiemy Ci, jak zadbać o Twoje auto i zapobiegać jego przegrzaniu. A także co robić, kiedy pod maską zrobi się gorąco.

1. Zadbaj o prawidłowy poziom płynu chłodzącego.

Kiedyś sprawdzanie poziomu „wody w chłodnicy” było obowiązkowym rytuałem przed wyruszeniem w drogę. Teraz pod maskami aut widać plątaninę przewodów, plastikowe dekle, a otwartą maskę samochodu wielu właścicieli widuje głównie w serwisie.

Tymczasem mimo postępującej rewolucji technologicznej, zasada działania układu chłodzenia pozostała niezmieniona: płyn, krążący w obiegu chłodzenia, odbiera ciepło od silnika i oddaje je do otoczenia w chłodnicy. Nie ma płynu – nie ma chłodzenia. W upały właściwy poziom płynu w układzie chłodzenia to być albo nie być dla silnika. Dlatego sprawdzaj go regularnie.

Jazda w upał – jak chronić auto przed przegrzaniem

Tylko pamiętaj: nigdy nie odkręcaj korka chłodnicy (jeżeli Twoje auto go ma) ani dekla zbiornika wyrównawczego, kiedy silnik jest rozgrzany. W układzie może wtedy panować wysokie ciśnienie – po otwarciu korka lub dekla płyn może wystrzelić na zewnątrz i poparzyć nieświadomego zagrożenia właściciela.

2. Sprawdzaj poziom oleju w silniku.

Oprócz funkcji smarowania, olej silnikowy pełni także funkcję chłodzącą. Jest ona szczególnie istotna w przypadku wysilonych silników turbodoładowanych, w których olej nie tylko chłodzi sprężarkę, lecz także denka tłoków, na które jest natryskiwany specjalnym kanałem w korbowodzie.

Te szczegóły techniczne tak naprawdę nie są Ci potrzebne – wystarczy, abyś przed podróżą lub po długiej podróży sprawdził (lub sprawdziła) poziom oleju w silniki Twojego samochodu. W razie ubytku, najlepiej uzupełnić olej tym samym gatunkiem tego samego producenta o tej samej klasie lepkości. Dlatego wożenie zapasowej butelki z olejem silnikowym w aucie jest dobrym pomysłem, szczególnie w autach turbodoładowanych.

3. Przed dalekim wyjazdem w upalną pogodę sprawdź działanie wentylatora chłodnicy.

Ten element jest o tyle istotny, że jeżeli np. mieszkasz poza miastem i nie stoisz nigdy w korkach, to możesz nie wiedzieć, że wentylator nie działa. To, czy wszystko jest z nim OK, możesz bardzo łatwo sprawdzić. Jak?

Sposób, który przedstawię, wymaga zapewne pozostawienia w zaparkowanym aucie pracującego silnika wbrew przepisom, jednak chodzi tutaj o czynność diagnostyczną, której inaczej nie sposób wykonać. A warto ją wykonać na tydzień przed daleką podróżą, żeby potem nie stać pełnym pasażerów i bagaży autem na poboczu z dymiącą chłodnicą.

A więc – do rzeczy. Po zakończeniu jazdy, zaciągnij hamulec postojowy, wyłącz klimatyzację i pozostaw auto pracujące na wolnych obrotach. Otwórz szybę po stronie kierowcy i wysiądź z auta. Jeżeli jest gorąco, to w większości współczesnych aut najdalej po kilku minutach powinieneś – lub powinnaś – usłyszeć szum wentylatora chłodnicy.

Jeżeli go nie słyszysz, a wskaźnik temperatury idzie w górę, to wskazuje to na problem z wentylatorem chłodnicy – jego silnikiem, sprzęgłem lub czujnikiem. W nowoczesnych autach z instalacją multipleksową samodzielna diagnoza usterki i jej naprawa mogą być kłopotliwe, więc czeka Cię wizyta w warsztacie. Stąd wspomniana wcześniej tygodniowa rezerwa czasu na naprawę.

Krótko wspomnimy też o sytuacji, kiedy wentylator chłodnicy włączy się, ale temperatura silnika nadal będzie rosła. Tutaj przyczyn może być wiele, jednak jako jedną z częstszych możemy wskazać źle funkcjonujący termostat. W autach pozbawionych wynalazków w rodzaju termostatu elektronicznego i elektrycznej pompy wody, zamiennik termostatu można kupić już za kilkadziesiąt złotych. Jeżeli to on był winowajcą, silnik jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zacznie utrzymywać optymalną temperaturę pracy, a kłopoty z niedogrzaniem i przegrzewaniem się jednostki napędowej znikną.

4. W upały unikaj korków.

Silniki większości samochodów najchętniej przegrzewają się podczas jazdy w korku. Praca na wolnych obrotach, potem pierwszy bieg, znowu praca na wolnych obrotach. A chłodzenie pędem powietrza opływającego auto – żadne. Rozgrzewa się wszystko: silnik, układ wydechowy, a także pozostałe zamontowane pod maską podzespoły.

Dlatego, jeżeli planujesz trasę na wyjazd w gorące dni, to postaraj się zrobić to tak, aby uniknąć korków. Jeżeli będzie to weekend wymiany turnusów wakacyjnych, to zamiast stać w kolejce do bramek autostrady, wybierz trasę alternatywną.

5. Im więcej gazu, tym więcej ciepła.

Ta zasada jest bardzo prosta. Im więcej dodajesz gazu, tym więcej ciepła zostanie wygenerowane w silniku podczas procesu spalania paliwa. Z tym ciepłem coś trzeba zrobić. A gdy jedziesz w ekstremalnym upale, Twoje auto może mieć z tym problem.

Jeżeli mocniejsze dodanie gazu wiąże się z płynnym zwiększeniem prędkości jazdy i jej długotrwałym utrzymywaniem, to nie ma problemu – większa ilość wytworzonego ciepła zostanie zrekompensowana mocniejszym chłodzeniem przez opływające auto powietrze, które schłodzi podzespoły.

Ale jeżeli zamiast jechać spokojnie w kolumnie samochodów będziesz co chwilę wciskać gaz do podłogi, żeby kogoś wyprzedzić, a potem znowu hamować przed kolejnym pojazdem, to pod maską może zrobić się za ciepło. Pamiętaj o tym.

6. Czy system start/stop pomaga w upały?

O tym urządzeniu piszę niechętnie, ponieważ jestem jego radykalnym oponentem, niemniej wypada jakoś odnieść się do tego, sensownego przecież, pytania. Teoretycznie system start/stop powinien zapobiegać przegrzewaniu silnika na przykład podczas postoju w korku. To jednak czysta teoria.

Dlaczego? A dlatego, że jeżeli masz w samochodzie włączoną klimatyzację (a w upały zdecydowanie należy ją włączyć – Twój komfort i bezpieczeństwo jazdy są ważniejsze niż „komfort” pracy silnika), to po wyłączeniu silnika przez układ start/stop już nawet po kilkunastu sekundach motor zostanie ponownie uruchomiony, bo potrzeba napędu kompresora klimatyzacji.

To jedna sprawa. Druga – poważniejsza – to potencjalna możliwość lokalnego doprowadzenia płynu chłodniczego do stanu wrzenia. Jeżeli jakiś element silnika bardzo mocno się rozgrzeje – np. głowica w okolicy kanałów wydechowych – to wyłączenie silnika zazwyczaj oznacza też zatrzymanie głównego obiegu chłodzenia.

Wtedy ciecz chłodząca może zagotować się w najbardziej rozgrzanych miejscach silnika. Dojdzie do wytworzenia pary, wzrostu ciśnienia w układzie chłodzenia, a to może skończyć się źle. Przy każdej okazji namawiam do wyłączania systemów start/stop i podtrzymam moje stanowisko.

7. „Woda zaraz się zagotuje”. Co robić?

To ważne: mówimy o przypadku, kiedy wskazówka temperatury dopiero zbliża się do czerwonego pola, jednak robi to zdecydowanie i już wiesz, że się nie zatrzyma, jeżeli będziesz kontynuować jazdę w dotychczasowych warunkach. Jak zapobiec zagotowaniu płynu chłodniczego?

Jazda w upał – jak chronić auto przed przegrzaniem

Trzeba działać szybko. Zjedź z drogi, a jeżeli to niemożliwe, na pobocze i włącz światła awaryjne, ustaw trójkąt ostrzegawczy. Nie wyłączaj silnika. Wyłącz klimatyzację, ustaw ogrzewanie kabiny na maksimum i włącz najszybszy bieg dmuchawy wnętrza. Wysiądź z auta i otwórz drzwi – jeżeli musiałeś stanąć na poboczu, oczywiście nie od strony jezdni. Jeżeli nie chcesz otwierać drzwi, otwórz szyby.

Teraz pozostaje tylko czekać i obserwować wskaźnik temperatury silnika. Po kilku chwilach temperatura powinna się ustabilizować, a następnie obniżyć do bezpiecznej wartości.

8. Płyn chłodniczy się zagotował? Trzeba działać szybko.

Zauważyłeś parę wodną, wydobywającą się spod maski? Masz mało czasu. Zjedź jak najszybciej z drogi, wyłącz silnik. Pod żadnym pozorem nie otwieraj maski – w układzie chłodzenia będzie wysokie ciśnienie, które może w każdej chwili gwałtownie rozszczelnić układ, co grozi poważnym poparzeniem.

Z czasem sytuacja powinna się uspokoić – para przestanie lecieć spod maski. Tylko… Co dalej? Laweta? Niekoniecznie. Być może miałeś szczęście i nie doszło do uszkodzeń np. uszczelki pod głowicą silnika i innych elementów. Kiedy silnik ostygnie (a nie stanie się to z pewnością ani po 5 ani po 10 minutach) możesz otworzyć maskę. Sprawdź, jaki jest poziom płynu chłodzącego.

Jeżeli mieści się jakimś cudem w zaznaczonych granicach, możesz spróbować uruchomić silnik. Jeżeli jego pracy nie towarzyszy wzrost temperatury ponad optymalny zakres, a spod auta nic nie wycieka, możesz podjąć próbę kontynuowania jazdy.

Nigdy nie wlewaj wody niedestylowanej do układu chłodzenia!

Ale co zrobić, kiedy w zbiorniku wyrównawczym po „zagotowaniu” auta jest prawie pusto? Wtedy pamiętaj o dwóch rzeczach. Po pierwsze – nigdy nie wlewaj zimnego płynu chłodniczego do układu rozgrzanego silnika. Kiedy dostanie się on do bloku i głowicy, może wywołać niebezpieczne naprężenia.

Jednak jeżeli pamiętałeś, aby nie otwierać zbiorniczka wyrównawczego, gdy motor jest jeszcze gorący, to z pewnością unikniesz takiego ryzyka. Po drugie – nie wlewaj do układu chłodzącego wody niedestylowanej.

To oznacza, że warto wozić ze sobą małą butelkę wody destylowanej na takie właśnie okazje. Zdarzają się one sporadycznie albo wcale, jednak jeżeli wlałbyś do układu chodzenia wodę z wodociągu lub niegazowaną wodę do picia, to czeka Cię wymiana całego płynu chłodzącego.

Dalej procedura jest ta sama, jak dwa akapity wyżej: uruchomienie silnika, sprawdzenie, czy nie ma wycieków pod autem, obserwacja wskaźnika temperatury silnika i jeżeli wszystko jest OK, próba podjęcia dalszej jazdy.

Oby powyższe porady nigdy Ci się nie przydały – życzę wszystkim, aby ich auta nigdy się nie przegrzewały, a poziom oleju i płynu chłodzącego utrzymywał się stabilnie między przeglądami samochodu. Jak zapewne wiadomo wielu posiadaczom podobno nowoczesnych aut z turbosprężarkami, postulat „olejowy” często pozostaje niespełniony. Prewencja przede wszystkim: auto w dobrym stanie technicznym to najlepsze zabezpieczenie na podróże w upalne dni.

A na koniec – serdecznie pozdrawiam tych, którzy decydują o rezygnacji ze wskaźnika temperatury na rzecz kolorowej lampki. Takiej, która świeci na czerwono dopiero wtedy, gdy auto lada moment się „zagotuje”, a jeżeli projektant był bardziej hojny, to także na niebiesko w fazie rozgrzewania silnika.

Tak, rozumiem, że lampka jest tańsza od wskazówki i jej elektromagnetycznego napędu. I że na zegarach bywa ciasno. Ale widok wskazówki, pokazującej optymalny poziom temperatury silnika, uspokaja, a oczekiwanie, czy może zaraz zaświeci się czerwona lampka, a może nie – przeciwnie.

Zapraszamy do komentowania – jeżeli chcecie coś doradzić innym na podstawie własnej wiedzy lub doświadczenia, to tutaj jest na to odpowiednie miejsce.