W skrócie

Tak jak przewidywaliśmy, nie da się 4 stycznia wprowadzić okresu próbnego dla nowych kierowców. Zapowiedział to ostatecznie minister transportu Andrzej Adamczyk. Po naszej publikacji na początku listopada zwróciliśmy się do nowego ministra z prośbą o informację, co dalej z reformą edukacji kierowców. Wykazaliśmy wtedy, że jeśli decyzja nie zostanie wstrzymana, może dojść do katastrofy i cały system szkolenia, od wydziałów komunikacji po szkoły jazdy i ośrodki egzaminacyjne, zostanie sparaliżowany.

Powodem była zbyt mała liczba ODTJ, czyli ośrodków, które miały prowadzić obowiązkowe szkolenia już po zdobyciu uprawnień. Zaraz potem okazało się, że po raz kolejny nie uda się uruchomić Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, która miała być kręgosłupem całego przedsięwzięcia. To skłoniło rząd do przesunięcia terminu wprowadzenia tej edukacyjnej rewolucji.

Założenia zielonego listka

Przypomnijmy pokrótce, na czym mają polegać zmiany. Jedna z najważniejszych to wprowadzenie okresu próbnego. Kierowcy po uzyskaniu prawa jazdy kategorii B przez dwa lata będą podlegali innym obostrzeniom niż pozostali. Będą musieli jeździć wolniej, mogą też stracić prawo jazdy za mniejszą niż inni liczbę punktów karnych.

Kolejnym istotnym elementem ma być wprowadzenie obowiązkowego szkolenia praktycznego. Między 4. a 8. miesiącem okresu próbnego każdy kierowca będzie musiał zaliczyć godzinne szkolenie praktyczne. Obejmuje ono m.in. naukę jazdy po łuku na śliskiej nawierzchni, efektywne hamowanie i wychodzenie z nieplanowanego poślizgu.

To ile naprawdę jest tych torów ODTJ?

Jak się okazuje, nasze przypuszczenia dotyczące liczby ODTJ w Polsce potwierdziły się. Pytane przez nas kilka miesięcy temu Ministerstwo Transportu w piśmie od rzecznika prasowego informowało, że w Polsce jest 39 takich obiektów. Niestety, nie udało nam się uzyskać ich listy. Tymczasem z udostępnionych teraz danych wynika, że torów spełniających wymagania wynikające z przepisów jest zaledwie 24. Nie ma ich wcale aż w 5 województwach: małopolskim, podkarpackim, podlaskim, warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim.

To stanowczo za mało, by przeszkolić wystarczającą liczbę kierowców. Przypomnijmy, że w założeniu każdy kierowca między 4. a 8. miesiącem od uzyskania prawa jazdy ma obowiązkowo przejść takie szkolenie pod groźbą cofnięcia dokumentu. W konsekwencji młodzi kierowcy traciliby prawo jazdy nie ze swojej winy.

Będą nowe ośrodki szkolenia kiedy zadziała CEPiK

Minister Andrzej Adamczyk wyjaśnia w rozmowie z nami: „Liczba ośrodków jest determinowana wprowadzeniem systemu informatycznego CEPiK, bez niego przedsiębiorcy nie będą otwierać nowych torów, bo nie będzie osób do szkolenia. Wiem, że w tej chwili powstają już nowe ośrodki, ale zakładam, że jeden na województwo to za mało. Chcemy, by odległość dojazdu z miejsca zamieszkania do punktu, w którym przeprowadzane jest szkolenie, nie była większa niż 100 km. Dziś szacuje się, że kierowcy muszą pokonać nawet ponad 200 km. Mam jednak nadzieję, że kiedy zmiany wejdą w życie, powstaną szybko nowe obiekty. Takie są prawa rynku, jeśli stworzy się warunki przedsiębiorcom, to z pewnością chętnie z nich skorzystają”.

Jednym z takich właśnie przedsiębiorców jest Michał Kościuszko, mistrz rajdów samochodowych i ekspert szkolący kierowców, który zamierza otworzyć ośrodek w Małopolsce. Jak mówi: „Jestem przygotowany, w każdej chwili mogę wbić pierwszą łopatę pod budowę, ale czekam, aż wyjaśni się, kiedy naprawdę zostanie wprowadzony okres próbny. To podstawowa przesłanka do rozpoczęcia budowy. Wszystko przygotowane i czeka na realizację”.

Kraina baśni

O ile uruchomienie torów wydaje się dość proste, o tyle wielkie obawy budzi funkcjonowanie systemu CEPiK. W założeniu jest on osią reformy i ma stwarzać nowe, bardzo pożyteczne możliwości. Z opisu zamieszczonego na stronach internetowych MSWiA wynika, że pozwoli on na sprawdzenie informacji o swoich punktach karnych. Pracodawcy ułatwi weryfikację uprawnień kierowcy, a tym samym pozwoli uniknąć sytuacji, w których przedsiębiorcy udostępniają służbowe samochody swoim pracownikom, którzy nie posiadają ważnych uprawnień.

Ponadto usługa „Sprawdź szkołę jazdy” stwarza możliwość oceny jakości kształcenia szkół jazdy przez kursantów. Zwiększy to konkurencyjność szkół i przyczyni się do podwyższenia jakości świadczenia przez nie usług na polskim rynku.

Dzięki usłudze „Mój pojazd” właściciele pojazdów w Polsce mogą mieć dostęp online do danych o swoim środku transportu. W przyszłości system może też np. powiadamiać kierowców oraz właścicieli pojazdów o ważnych terminach związanych z autami lub prawami jazdy. Wszystko to brzmi bardzo pięknie, ale jest tylko jeden problem... nie działa. Czyli w tej chwili to nie jest program informatyczny, lecz raczej spis marzeń.

Trzeba to zatrzymać

Minister Transportu Andrzej Adamczyk wyjaśnia, że jest zmuszony do wstrzymania wprowadzenia w życie okresu próbnego dla kierowców, by uniknąć zablokowania wydziałów komunikacji w całej Polsce. „CEPiK nie jest gotowy i na poziomie samorządów zwyczajnie nie działa. Muszę z przykrością stwierdzić, że minister spraw wewnętrznych poprzedniego rządu, który zajmował się tą sprawą, nie dochował należytej staranności i takie są tego efekty, ja mogę tylko wstrzymać reformę i przeprosić kierowców za te perturbacje” – tłumaczy minister Adamczyk.

Tymczasem w szkołach jazdy na wieść o zatrzymaniu zmian panują mieszane uczucia. Większość kursantów jednak cieszy się z tej sytuacji. Uważają, że okres próbny znacznie skomplikował sposób zdobywania prawa jazdy. Kamil, lat 20, właśnie zaczął kurs prawa jazdy i mówi nam: „Byłem wkurzony, że tak się zagapiłem i teraz będę musiał zdawać według nowych zasad. Moi koledzy zdążyli, ja niestety za późno zapisałem się na szkolenie, a tu proszę, taki bonus, też będę zdawał po staremu”.

Szkolenie jest konieczne

Michał Kościuszko uważa, że dodatkowe szkolenie jest konieczne i ma nadzieję, że okres próbny i „zielony listek” zostały tylko przesunięte, a nie odwołane:„Cały czas jesteśmy w ogonie Europy pod względem liczby wypadków. Musimy coś z tym zrobić. Poprawa stanu i budowa nowych, bezpieczniejszych dróg to jedno. Drugie to kształtowanie świadomości kierowców i podnoszenie ich umiejętności. To działa w bardzo wielu krajach. W Skandynawii kierowcy muszą po sześć godzin spędzać na torze i płycie poślizgowej w ramach tych pierwszych szlifów. U nas ma to być tylko godzina, ale inna sprawa, że to i tak o 100% więcej, niż było dotychczas”.

Zdaniem Michała Kościuszki warto skorzystać z tego, że termin został przesunięty, i nieco zweryfikować sam cykl szkolenia. Jego zdaniem nauka jazdy i hamowania samochodem bez ABS-u jest już bez sensu. Coraz mniej jest takich aut na polskich drogach. „Wolałbym ten czas przeznaczyć na naukę wyprowadzania samochodu z poślizgu” – dodaje.

Minister Andrzej Adamczyk zapewnia, że system CEPiK2 może być gotowy w połowie roku. I dodaje: „Ministerstwo Spraw Wewnętrznych bardzo energicznie przystąpiło do jego analizy i oceny. Jestem po rozmowie z ministrem Mariuszem Błaszczakiem, który zapowiedział, że uruchomienie CEPiK-u nie potrwa dłużej niż od 6 do 10 miesięcy. Przypomnijmy, że poprzedni rząd miał na to kilka lat, bo system miał ruszyć już trzy lata temu i wtedy też się nie udało, teraz będzie inaczej” – zapewnia minister.

Reforma edukacji kierowców budzi i będzie budzić wiele emocji. Z pewnością nadal będziemy bacznie jej się przyglądać.

Tymczasem rok temu Akademia Auto Świat stworzyła w Polsce sieć dobrych, nowoczesnych, certyfikowanych szkół jazdy. Wszystkie ośrodki, które ją tworzą, działają według tej samej autorskiej metody nauki. Program, wspierany narzędziami, jakie dają psychologia i metodyka nauczania, jest bardzo skuteczny. Bezpieczeństwo na drodze jest tu najważniejszym kryterium, a nie tylko przygotowanie do egzaminu. Statystyki zdawalności potwierdzają, że i w tej kategorii Akademia jest liderką. Dlatego zanim wejdzie w życie reforma szkolenia i nauka jazdy na płycie poślizgowej, warto szukać szkół, które gwarantują przygotowanie do bezpiecznej jazdy.